Jakby poród w samochodzie nie był wystarczającym przeżyciem… Video, które stało się viralem.

Od razu was uspokoję. Takie, sytuacje naprawdę zdarzają się potencjalnie rzadko. Natomiast sami przyznacie, że życie pisze najbardziej niezwykłe scenariusze.

Poznajcie Rupię Napier. Właśnie, z najbliższymi, jedzie do szpitala na ostatnią wizytę przed porodem. W drodze na rutynowe badania towarzyszą jej dwie małe córeczki, mąż i dziesięcioletni syn Jayden.

Wiecie, jak to jest. Ostatnie tygodnie ciąży, czujecie się wielkie, macie dosyć, marzycie, żeby trzymać maleństwo w ramionach i znów móc włożyć jakieś normalne ciuchy. Towarzyszy wam zmęczenie i ekscytacja. Czekacie, kiedy pojawią się pierwsze objawy porodu.

Wróćmy jednak do naszych bohaterów.

Są w drodze, kiedy…rozpoczyna się regularna akcja porodowa. To co rozgrywa się na ekranie naprawdę może przyprawić o dreszcze. Mąż prosi, żeby Rudia się powstrzymała, bo dojeżdżają już do szpitala. Trudno jednak jest powstrzymać siły natury i opanować ból. Jeszcze trudniej w trakcie porodu zadbać o dobre samopoczucie innych. Nie mówiąc o tym, że nie możesz zmienić pozycji, bo przecież rodzisz siedząc w fotelu samochodowym.

Tymczasem przyszła mama stara się uspokoić dzieci i regularnie oddychać. Jakby tego było mało, dziewczynki siedzące na tylnej kanapie zaczynają płakać i krzyczeć z przerażenia.

A noworodek postanawia, że już dłużej nie chce czekać. Jego ojciec stara się jak najszybciej dotrzeć na miejsce i jednocześnie usiłuje pomóc żonie. Po kilku minutach na świecie pojawia się mała Joole.  


Jej narodziny utrwala na telefonie dziesięcioletni Jayden.  Chłopiec do końca zachowuje zimną krew i ze spokojem filmuje akcję, w której przebieg aż trudno uwierzyć.



Ocena: 5 z 5. Ocen: 2

Kliknij, żeby dodać swój głos

Czy ta strona może się przydać komuś z Twoich znajomych? Poleć ją: