reklama

Masz córeczkę? Naucz ją takiego myślenia o kobiecości!

Bardzo trudno się nie porównywać, a dzisiejsze czasy, kiedy ze wszystkich stron jesteśmy atakowane reklamami i artykułami, które każą nam zadbać o siebie, mieć płaski brzuch dwa dni po porodzie i być nieustająco szczęśliwymi, dodatkowo nie sprzyjają pozytywnemu wizerunkowi samej siebie.

W dodatku zamiast buntu wywołują raczej poczucie winy i załamanie nerwowe. Dlatego uwielbiam post, który zamieściła na swoim FP Allison Kimmey.

Uważam, że każda kobieta, a zwłaszcza ta, która ma córkę powinna go przeczytać i zapamiętać. Sposób w jaki autorka patrzy na swoje ciało i opowiada o nim swojej córeczce jest piękny i niesamowicie poruszający. 

Rozmowa wyglądała tak:
Córeczka: Dlaczego twój brzuch jest duży mamo?
Mama: Co masz na myśli?
Córeczka: Te linie, mamusiu.
Mama: Och, to są moje rozstępy!
Córeczka: A się wzięły?
Mama: Cóż, kiedy byłam trochę starsza od ciebie, pojawiło się kilka, kiedy naprawdę szybko rosłam.  A niektóre z tych rozstępów zrobiły się, kiedy ty rosłaś w moim brzuchu.  
Córeczka przygląda się wnikliwie
Mama: Są lśniące i błyszczące, czyż nie są ładne?
Córeczka: Tak, ten lubię najbardziej, jest taki połyskliwy. Kiedy mogę mieć takie same?
Mama: Och, będziesz miała własne połyskliwe paski, kiedy będziesz trochę starsza!

Czyż nie fantastyczna rozmowa? W świecie, gdzie miliony kobiet cierpią z powodu zburzeń odżywiania, a coraz częściej pierwsze objawy pojawiają się u małych dziewczynek, takie rozmowy są niebywale potrzebne. Obydwiema rękoma podpisuję się pod słowami Allison

To ważne w jaki sposób mówimy przy naszych córkach o naszym ciele. One słuchają. One pytają. I to od CIEBIE zależy ukształtowanie tego, jak myślą o tych sprawach! Czy przeniesiesz dalej stygmat, jakim obarczyło Cię społeczeństwo? Czy nauczysz ją nowego sposobu miłości (do samej siebie)?

Na co dzień rzadko się zastanawiam, co mówię na temat swojego wyglądu. Zdarzało mi się powiedzieć, że mam za duży nos, że utyłam, że po dzieciach moje ciało nie jest już takie atrakcyjne, jednak nie myślałam, że może to mieć jakieś znaczenie.

Tymczasem moja córka już popada w samokrytykę, a jej 10-letnie przyjaciółki wymieniają się dietami. Może jednak czas zacząć myśleć na swój temat inaczej? Dobrze, pozytywnie, z miłością. Cieszyć się swoją kobiecością i wewnętrznym blaskiem. Co o tym sądzisz?