reklama

Moje "prawdziwe" ciało po porodzie. Mama z Nowej Zelandii wspiera inne kobiety.

Żyjesz w społeczeństwie pokazującej ci zdjęcia kobiety, która właśnie urodziła i jej brzuch wrócił do normalnego stanu (...) A przecież takich kobiet jest niewiele. Większości z nas ciała się zmieniają i to ogromnie. To przerażające, to trudne, może być dołujące i  przykre, ale to  prawdziwe i normalne.

Chociaż jestem wykwalifikowaną dietetyczką, jestem również matką i moje ciało  nie wróci natychmiast do formy. Zaczynam widzieć zmiany w mediach i internecie. Coraz więcej kobiet dzieli się  i pokazuje rzeczywisty obraz dotyczący urodzenia dziecka oraz, jak to wpływa na ciało. Tak więc dołączam do ruchu. Tu jest mój blog. Moje prawdziwe ciało po dwójce dzieci."

Julie Bhosale jest dietetyczką z Nowej Zelandii. 17 stycznia urodziła drugiego synka i postanowiła udokumentować, co się dzieje z jej ciałem przez kolejne dni, tygodnie i miesiące. Opisuje swoje pierwsze dni po porodzie. Zmęczenie, ból, nawał pokarmu, burzę hormonów i wahania nastroju. "Cieszę się, że jestem w domu, ale mam przeczucie, że to nielegalne odpowiadać za  dwójkę małych ludzi, podczas gdy w rzeczywistości jesteś jak chodzące zombie.”



źródło
Znacie to z autopsji? Ja tak. Zdecydowanie.

Rada Julii:
"Nie porównuj się do nikogo. Nikt nie żyje twoim życiem i nie wie, z jakimi problemami się możesz borykać. Będziesz oceniana. Ja jestem oceniana każdego dnia i zapewne znajdą się osoby, które zrobią to teraz. Żeby robić to, co ważne  dla twoje rodziny musisz mieć odwagę i siłę. Jako mama masz je obie. Czerp miłość z wewnątrz siebie i nie zapominaj: Jesteś piękna, jesteś niesamowita, jesteś matką.

Uważacie, że takie wpisy są rzeczywiście potrzebne? Pomagają Wam inaczej spojrzeć na siebie? Dają wsparcie, czy raczej przygnębiają?