reklama

Państwu już dziękujemy, czyli restauracja wprowadza zakaz wstępu dla dzieci. W sieci wrze

Ostatnio przez media społecznościowe przetoczyła się burza związana z kolejną restauracją, która odmawia obsługi rodzinom z dziećmi poniżej 6. roku życia.

Z jednej strony widzę, że to marketingowy strzał w kolano: lokal znajduje się w pobliżu parku, który jest popularny wśród rodzin z dziećmi, a zatem potencjalnych klientów. Dodatkowo poziom dyskusji, na który pozwolili właściciele jest poniżej jakichkolwiek standardów.

Z drugiej zaś strony trudno mi pojąć, dlaczego rodzice malucha, który wybrudził krzesła pomidorowym sosem, nie przeprosili i nie zaproponowali partycypowania w kosztach czyszczenia lub odkupienia tego nieszczęsnego krzesła?

Od niedawna w warszawskiej komunikacji miejskiej można zobaczyć kampanię społeczną pt. "Bądź życzliwym pasażerem, zamiast być monsterem”, która uczy pasażerów właściwego zachowania w przestrzeni publicznej, jaką jest autobus czy tramwaj.

I teraz zastanawia mnie, jak to jest możliwe, że rady odnośnie właściwego zachowania w komunikacji zbiorowej przechodzą gładko w naszym społeczeństwie, ale nikt nie chce podobnej, serdecznej i pomocnej dłoni wyciągnąć do młodych rodziców i dzieci.

Dzieci, które - nie zapominajmy - będą za chwilę nastolatkami, a później dorosłymi, którzy stworzą trzon naszego kraju. Dlaczego powszechnie akceptujemy mówienie o matkach “madki”, a o dzieciach “purchalki”, “kaszojady”, czy - o zgrozo - “gówniaki”?

Czasy się zmieniły. Mamy nie chcą już być zamknięte w czterech ścianach i ograniczone do spotkań w parku. Tworzą się nowe, otwarte przestrzenie dla rodzin z maluchami i to jest super.

Kobieta, która rodzi dziecko nie traci swojej wartości jako człowiek, wbrew nieprzyjemnym komentarzom, mózg nie wypada jej wraz z łożyskiem. ALE! Ma prawo być zmęczona. Ma prawo być niewyspana, bo często w pierwszych miesiącach konieczność wielokrotnego wstawania w nocy jest szokiem dla organizmu. Ma prawo chcieć zjeść obiad w niewielkiej knajpce na skraju parku, bo na myśl o gotowaniu w domu, z maluchem na biodrze robi jej się słabo.

Co jednak, jeśli dziecko rozrabia w restauracji?

Czy jako osoby postronne możemy, jeśli oczywiście chcemy, coś zrobić? Możemy. Możemy dosiąść się do takiej mamy i zagadać dziecko, możemy zaproponować pomoc w posprzątaniu lub rozłożenie dużej serwetki pod krzesełkiem malucha. Nawet jeśli taka nieporadna w danym momencie mama odmówi pomocy w sprzątaniu, to uświadomi jej to, że należy to zrobić.

Jest wiele powodów, dla których rodzice czasami po dzieciach nie sprzątają - czasami wychodzą w biegu, bo dziecko płacze i krzyczy, czasami tych dzieci mają kilkoro i nie zauważą bałaganu pod stołem, a czasami są po prostu niewychowani. Nie wynieśli z domu takich wartości i nikt im nie powiedział, że tak właśnie należy zrobić.

Kiedyś w moim bloku z lat 80. wisiała jako przypomnienie tabliczka: "Za szkody wyrządzone przez dzieci odpowiadają dorośli”. Od dłuższego czasu takich tabliczek już nie ma. A szkoda.

Komentarz redakcji:

Kilka dni temu jedna z poznańskich restauracji, Parma i Rukola, wprowadziła zakaz wstępu do restauracji dzieciom poniżej 6. roku życia. Była to reakcja właścicieli restauracji na zniszczenia, które pozostawili po sobie rodzice z małymi dziećmi.

Ocena: 2.25 z 5. Ocen: 2

Kliknij, żeby dodać swój głos

Czy ta strona może się przydać komuś z Twoich znajomych? Poleć ją: