reklama

Połóg jak z bajki, czyli jak dobrze być chińską (bogatą) mamą

Kobieta po porodzie nie powinna robić nic, tylko wypoczywać przez miesiąc - to stara azjatycka tradycja, za którą podążają również młode mamy w Chinach. Kiedyś o ich samopoczucie dbały ciotki i babki, teraz za odpowiednią cenę zrobi to wykwalifikowana kadra.

Na przykład za 27.000$ mamusia może spędzić cały miesiąc w jednym ze specjalnych ośrodków, korzystając w ramach pakietu z całodobowej pomocy niani, konsultacji lekarskich, zabiegów w spa, czy na siłowni oraz osobistego kucharza. Oczywiście będzie mogła  nauczyć się opieki nad niemowlęciem, w tym sztuki masażu dziecka, ale na pierwszym miejscu ma zadbać o swoje samopoczucie - czytam w nytimes.com

Jeśli nie ma wolnych 27.000$ może zatrudnić "yuesao” czyli certyfikowaną nianię, która przez miesiąc będzie mieszkała w jej domu dbając, by ta mogła się wyspać i zrelaksować. Taka przyjemność kosztuje “jedynie” 800$ .
http://www.redwallbaby.com
Zdjęcie: ośrodek redwallbaby.com

W pierwszej chwili najeżyłam się, bo jak to, rodzę dziecko, żeby potem miała się nim zajmować obca osoba? Ale potem przypomniałam sobie o badaniach przeprowadzonych na uniwersytecie w San Jose, które udowodniły, że azjatyckie matki (mieszkające w USA) znacznie rzadziej cierpią na depresję poporodową.

I kiedy tak myślę, że my, polskie mamy prześcigamy się w tym, żeby jak najszybciej wrócić do “normalnego życia”, dwa tygodnie po porodzie wyglądać lepiej niż przed, mieć mieszkanie lśniące czystością, ugotowany obiad i wyprasowane ubrania całej rodziny…
to z lekką zazdrością myślę o naszych azjatyckich koleżankach, których połóg przebiega zgoła inaczej i chyba… bardziej zgodnie z naturą. Niestety nie mam wolnych 800$.;)

p.s.
Znalazłam świetny opis połogu w Azji  i towarzyszących mu egzotycznych rytuałów. Jednak, kiedy popularny chiński bloger postanowił je wyśmiać, aż 84.9% chińskich internautów stanęło po stronie tradycji, uważając, że jest najlepsza dla matek i noworodków.