Powrót do szkół we wrześniu 2020 r. a koronawirus. Szef MEN zdradził szczegóły

Na zakończenia ubiegłego roku szkolnego premier Mateusz Morawiecki, pytany o organizację roku szkolnego 2020/2021 odpowiedział, że rząd chce, aby uczniowie od nowego roku szkolnego wrócili do szkół. Jakie stanowisko ekipa rządząca prezentuje dzisiaj? Czy we wrześniu uczniowie powrócą do szkolnych ławek, a stacjonarne zajęcia do tradycyjnego planu lekcji?

Powrót do szkół we wrześniu 2020 r.

- Zakładamy, że od września wrócimy do stacjonarnych zajęć w szkołach. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmiemy po konsultacjach z głównym inspektorem sanitarnym i z ministrem zdrowia - powiedział minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski. - Pracujemy nad przepisami, które zagwarantują bezpieczeństwo uczniów [po powrocie do szkół]. – dodał.

Szef MEN doprecyzował, że ma na myśli szybką reakcję dyrektora, kuratora i samorządowców. Oznacza to, że o tym, jak szkoły będą bronić się przed pandemią, mają we własnym zakresie decydować właśnie oni.

Szef MEN zdradził szczegóły

Dotychczasowe doświadczenia z otwarciem żłobków i przedszkoli pokazują, że mimo obowiązywania reżimu sanitarnego pojawiają się ogniska koronawirusa. Wówczas trzeba zamykać placówki. Prawdopodobne jest, że tak samo będzie się działo w szkołach. I co wtedy?

– Pracujemy nad odpowiednimi regulacjami prawnymi. Gdyby pojawiło się ognisko epidemii czy realne zagrożenie dla zdrowia uczniów i nauczycieli, chcemy aby dyrektor, po zasięgnięciu opinii GIS, mógł szybko zareagować. Ważna będzie również rola kuratora – wyjaśnił minister.

Resort chce opracować przepisy, które dawałyby możliwość szybkiego przejścia na zdalne nauczanie, jeśli w klasie lub w szkole pojawi się ognisko koronawirusa. Możliwość przechodzenia na taką formę kształcenia w sytuacji zagrożenia epidemicznego w poszczególnych placówkach prawdopodobnie będzie posiadał dyrektor.

Co na to samorządowcy?

Jak można się domyślać, ani dyrektorzy szkół, ani samorządowcy nie są zachwyceni tym, że to na nich spada odpowiedzialność za bezpieczeństwo uczniów, nauczycieli, pracowników administracji szkół i ich rodzin. Sytuacja ta jednak nie jest zaskakującą nowością.

– Oczekujemy od ministra edukacji odpowiedzialności. Ostatnie trzy miesiące pokazują, że zostaliśmy pozostawieni sami sobie i przerzucono wszystko na nas. Ale w wrześniu nie może tak być – mówi Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.

Sytuację komplikuje fakt, że dyrektorzy i samorządy nie mają odpowiednich narzędzi prawnych.

Potrzebne są nowe przepisy

Dotychczasowe przepisy wprowadzające nauczanie zdalne obowiązywały do 28 czerwca 2020 r. Zostały one przedłużone do 31 sierpnia. Zakładając, że od 1 września 2020 r. szkoły prawdopodobnie wrócą do stacjonarnej formy zajęć, potrzebne są nowe przepisy regulujące pracę szkół w okresie pandemii. Powinny one regulować takie kwestie jak reżim sanitarny czy zasady postępowania, jeśli chodzi o objęcie szkoły czy ucznia kwarantanną.

- W związku z deklaracjami o przywróceniu kształcenia w formie stacjonarnej, bez wątpienia konieczne jest zapewnienie przepisów. – przekonuje Łukasz Łuczak, adwokat i ekspert ds. prawa oświatowego. – Powinny one określać, w jaki sposób ma być wówczas prowadzone kształcenie oraz kto ma je prowadzić. Nie jest przecież jasne, czy mieliby to robić nauczyciele przebywający na kwarantannie. źródło

Przypomnijmy, że w związku z epidemią od 12 marca w szkołach i w przedszkolach w całej Polsce zostały zawieszone stacjonarne zajęcia. Od 25 marca wprowadzono obowiązkowe kształcenie na odległość i w takim trybie szkoły pracowały do końca zajęć dydaktycznych, czyli do 26 czerwca. Od początku maja zaczęto stopniowo wznawiać działalność przedszkoli, następnie umożliwiono udział w zajęciach opiekuńczych uczniom klas I-III szkół podstawowych, potem wprowadzono konsultacje dla uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych. Egzamin ósmoklasisty i matury odbyły się w czerwcu.

Ocena: 5 z 5. Ocen: 2

Kliknij, żeby dodać swój głos

Czy ta strona może się przydać komuś z Twoich znajomych? Poleć ją: