Życie rodzinne składa się z rytuałów. Naszym jest kawa

Treść powstała we współpracy z coffeedesk.pl 
Życie rodzinne składa się z rytuałów. Naszym jest kawa

Każdy dom ma jakieś rytuały. Wspólne siadanie do obiadu czy niedzielny spacer do lasu. W moim domu taką rolę pełniło… picie kawy.

Dla mnie picie kawy to rodzinna tradycja

Dopiero niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że kawa zawsze była integralną częścią mojego życia. Budził mnie zapach kawy parzonej przez moją mamę. Uwielbiałam to, kiedy rankiem dom wypełniał ten głęboki, aksamitny aromat. Do tej pory, kiedy spotykamy się rodzinnie, zawsze na stole pojawiają się filiżanki z kawą, a wraz z nią opowieści, ploteczki i poczucie szczęścia.

Tak, w moim domu kawę pije się z filiżanek. Nie ma mowy, żeby zalewało się ją w szklankach. Mama od zawsze parzyła ją w kawiarce. Bywało, że zajmowało to sporo czasu, bo tygielek był niewielki, a nas przy stole czasami naprawdę sporo. Nawet małe dzieci miały prawo do łyczka. Jednak rzadko z niego korzystaliśmy, bo o ile zapach nam się podobał, to gorzki smak już niekoniecznie. Oczywiście później to się zmieniło.

Kawa kojarzy mi się z domem, bliskością, wspólnym czasem. Dlatego kiedy zostałam mamą i moje dni czasami bywały wyjątkowo trudne, wypicie jej pozwalało mi złapać równowagę i oczywiście się dobudzić.

Picie kawy jest moim budzikiem i obietnicą dobrego dnia

Jeśli jesteś mamą niemowlaka, zapewne rozumiesz, jak trudne bywają noce i poranki. I chociaż czasami w przypadku mojego dziecka rutyna nie działała, wprowadziłam ją dla siebie. To właśnie poranne mielenie i parzenie kawy.

Uwielbiam świeżo mielone ziarna, a dźwięk młynka, chociaż czasami wydaje mi się zbyt głośny po nieprzespanej nocy, jednocześnie jest dużo milszy niż dźwięk budzika. Poza tym, połączony z aromatem kawy, staje się obietnicą dobrego poranka.

Chociaż - w odróżnieniu do mamy - kawę robię w ekspresie (ze względu na wygodę, funkcjonalność i przede wszystkim oszczędność czasu), to moment, kiedy biorę do ręki filiżankę sprawia, że natychmiast czuję się lepiej, spokojniej. Jakby wszystkie dobre lata spędzone z bliskimi, wspólne historie i przeżycia były zaklęte w tej małej filiżance, a ich moc uwalniała się wraz z parującym napojem. To świetne uczucie. W dodatku moje dzieci też budzą się w domu pachnącym świeżo mieloną kawą, więc jest szansa, że kolejne pokolenie będzie kontynuować ten rytuał.

Wybierz swój ekspres do kawy

Kawa uczy mnie uważności i dbania o własne potrzeby

Kawa dla mnie to nie tylko sygnał na rozpoczęcie dnia. Odkryłam, że dzięki niej mogę nauczyć się uważności. I dlatego w ciągu dnia, bez względu na to, czy jestem w domu, czy w pracy, zawsze znajduję 10 minut, podczas których jesteśmy tylko we dwie. Ja i moja kawa. To czas tylko dla mnie. Moment, kiedy mogę skupić się na smakowaniu, oddechu, zadbaniu o siebie. Moi współpracownicy już wiedzą, że przez te 10 minut mnie nie ma, niech się wali i pali. To mój czas spokoju i celebracji.

A w weekendy, kiedy mam dla siebie wolną godzinę lub dwie, siadam w fotelu z książką i filiżanką kawy - i cieszę się dobrą historią. Weekend to też czas eksperymentów, kiedy poznaję smak kawy z różnych stron świata. Kiedy byłam mała, kawa to była kawa, ziarna do zmielenia i tyle. Nikt się nie zastanawiał, skąd pochodzi. Wszyscy raczej się cieszyli, że można było ją kupić. Dzisiaj smaki kawy przenoszą mnie w rozmaite miejsca świata. Już wiem, że lubię arabiki z Brazylii i Kolumbii za ich słodycz i nuty smakowe orzechów, karmelu czy czekolady.

Natomiast… nadal najważniejsze jest dla mnie to niezwykłe poczucie bezpieczeństwa, radości i spokoju, kiedy po prostu wypijam filiżankę kawy. Właściwie ilekroć myślę o ważnych momentach w moim życiu, to ona była zawsze w nich obecna i oczywiście, jak się pewnie domyślacie, najlepsza jest ta, którą piję u moich rodziców. Siedząc, rozmawiając i ciesząc się ze wspólnego czasu.

Ocena: z 5. Ocen:

Ten tekst nie ma jeszcze oceny. Dodaj swoją!

Czy ta strona może się przydać komuś z Twoich znajomych? Poleć ją: