reklama
7 powodów, które sprawią, że zalejesz się łzami po porodzie

7 powodów, które sprawią, że zalejesz się łzami po porodzie

Wydawało mi się, że wszystkie opowieści o huśtawce hormonalnej po narodzinach dziecka są zdecydowanie przesadzone. W końcu podczas ciąży nie miałam specjalnie wahań nastrojów, poród przebiegł bez komplikacji. Oczywiście, że wzruszyłam się widokiem maleństwa, które pojawiło się na świecie, ale nie miałam poczucia, że to mistyczna chwila.

Sytuacja zmieniła się w drugim tygodniu po narodzinach Michasia. Mój mąż musiał wyjechać w delegację na cały dzień. Pomimo tego, że byłam w dobrym stanie zalałam się łzami i nie mogłam uspokoić. Płakałam, że nie może mnie porzucać, że sama nie dam rady, że jeśli wyjdzie z domu to może już nie wracać i takie tam groźby i drobne szantaże. Przytulanie i rozmowy nie dały skutku. Od tego dnia przez 3 miesiące równie łatwo przechodziłam od euforii do rozpaczy. Powodów było mnóstwo

  1. Te piersi

    Płakałam, że są ogromne, tkliwe, że mnie bolą. Histeryzowałam, że będę miała rozstępy do pleców, że boli mnie kręgosłup i, że wyglądam, jak z magazynu dla panów. W końcu unormowała mi się laktacja i …wtedy dopiero się zaczęło. Piersi o wyglądzie uszu jamnika doprowadzały mnie do załamania. Czułam się oszpecona na zawsze. Rozpaczałam, że jestem skazana na operację plastyczną biustu, a ja się boję operacji i wkurzałam, że to faceci powinni karmić piersią i zobaczyć mądrale, co się z tym wiąże. Po czym płakałam, wyobrażając sobie, że to jednak nie ja miałabym karmić…
  2. Te cudowne minione, ciążowe chwile

    Ponieważ w ciąży czułam się genialnie momentami za nią tęskniłam. Przypominałam sobie, jaka miałam piękną cerę, śliczne włosy i okrągły brzuszek oraz ile miałam czasu dla siebie. Codzienne przemęczenie powodowało, że łzy same mi ciekły po policzkach. Potem patrzyłam na synka spokojnie śpiącego w łóżeczku i płakałam ze wzruszenia, ze mam taki skarb koło siebie.
  3. Te okropne spodnie

    6 tygodni po porodzie miałam wewnętrzne przekonanie, że właściwie moja figura wróciła prawie do normy. Sięgnęłam po spodnie i okazało się, że biodra zdecydowanie mają inny rozmiar niż dziewięć miesięcy temu. „Cycki, jak uszy jamnika. Pupa, jak szafa trzydrzwiowa! „ Rozumiecie? To był D-R-A-M-A-T!.  
  4. Płacz dziecka

    Czy płakałaś razem z dzieckiem? Ja tak. Byłam totalnie sfrustrowana:
    Po pierwsze, że Misio płacze.
    Po drugie, że nie wiem z jakiego powodu.
    Po trzecie, że nie przestaje. Biedne dziecko pewnie patrzyło na mnie i myślało to samo na mój temat 
  5. Wizyta przyjaciółek

    Wystarczyło, że któraś z nich spytała mnie, jak sobie radzę lub skomentowała, że wyglądam na zmęczoną. To powodowało natychmiastowy efekt. Zalewałam się łzami, mówiłam, że jestem beznadziejną mamą. Chyba musiałam robić piorunujące wrażenie, bo na razie obie nie chcą mieć dzieci.
  6. Podstępny bałagan

    Przed porodem miałam wizję, że jestem doskonałą mamą i panią domu. Okazało się, że rzeczywistość nie wygląda równie pięknie, jak na zdjęciach, a ja tak chciałam żeby było perfekcyjnie. Kiedy miała przyjść do mnie położna środowiskowa płakałam mężowi w mankiet, że z pewnością nam zabiorą dziecko, bo nie wymyłam szyb i nie zdążyłam wyprasować ubrań.
  7. Nic nie jest takie, jak przed ciążą

    Ta myśl pozwalała mi zalewać się łzami w dowolnym momencie i była taka prawdziwa, przecież…nie miałam da siebie czasu; moje ciało było, jakby nie moje; skończyły się wyjścia z przyjaciółkami a moje wahania nastroju mnie przerażały. Nie mogłam oglądać żadnych filmów, gdzie dzieciom staje się krzywda, ale komedie romantyczne też mi nie służyły, bo po kolejnej nieprzespanej nocy miałam poczucie, że wszelkie romantyczne uniesienia już nigdy nie wrócą.

Te trzy miesiące to był totalnie zwariowany czas w moim życiu, kiedy stałam się chyba niewolnicą własnych hormonów. A ciebie jakie sytuacje prowokowały do płaczu?
Luiza Mikaszewska

reklama