reklama
Czy istnieje sposób żeby mając chore dziecko być szczęśliwą?

Czy istnieje sposób żeby mając chore dziecko być szczęśliwą?

W ciąży udzielałam się na forum. Potem jeszcze przez chwilę, aż do czasu, kiedy się okazało, że moje dziecko cierpi na autyzm i to rozwaliło całkowicie moje życie.

Mój syn ma prawie 4 lata, a ja poczucie, że jestem koszmarną matką, która po prostu nie lubi swojego dziecka.  Mam żal, że moje życie tak wygląda, że już do śmierci będę uwiązana, że wszystkie plany legły w gruzach.

Właśnie spędziłam kolejny koszmarny dzień. Zaczął marudzić o 6 rano i tak nam minęło 13 godzin. Na moje starania reagował piskiem i wrzaskiem, machaniem rękoma. Nie reagował na to, co mówiłam i o co prosiłam. Zabawy, uczenie w ogóle nie miały sensu. Jedynie, kiedy zaczął bawić się klockami miałam przez godzinę spokój.

Przysięgam, że wolałabym być  gdziekolwiek indziej. Wolałbym siedzieć w spokoju, a nie być skazana na kontakt z kimś, kto w ogóle tego nie potrzebuje.

On jest zupełnie nieczuły, mało kontaktowy, dziwnie się zachowuje i pomimo terapii nie widzę jakiejś poprawy, co jeszcze bardziej mnie przeraża. Czasem mu włączam telewizor na dwie godziny, żeby nie oszaleć, żeby mieć chociaż chwilę dla siebie, żeby usiąść i się popłakać.

Jedyne momenty, kiedy odżywam to czas , kiedy on jest w przedszkolu, a ja w pracy lub kiedy były mąż zabiera go do siebie na weekend. To są chwile, kiedy udaję, że mam normalne życie, że  mogę przez chwilę być beztroska. To mnie chyba utrzymuje przy zdrowiu psychicznym. Inaczej bym oszalała. Najgorzej, kiedy on choruje, a ja odliczam tylko godziny żeby móc położyć się spać i nie musieć dłużej myśleć, o kolejnych 24 godzinach.

Nigdy nie przypuszczałam, że macierzyństwo będzie tak głęboko frustrujące i męczące. Kiedy sobie myślę, że nie będę się mogła cieszyć tym, jak dorasta i się rozwija, że nigdy nie będzie, jak zdrowi rówieśnicy, że jestem  skazana na takie życie jeszcze przez kilkadziesiąt lat mam ochotę się zabić.

Nie wiem, co robić. Jestem coraz bardziej zgorzkniała i mam ogromne poczucie winy, że nie jestem dobrą mamą. Nie krzyczę, nie biję, ale mam wrażenie, że nie czuję żadnej więzi i że wszystko robię tylko z poczucia obowiązku i braku alternatywy.

Wiem, że napisałam okropne rzeczy. Wcześniej z nikim się nie dzieliłam moimi emocjami, bo mnie samą przerażają i napawają smutkiem.

Jedynie kiedy on śpi i patrzę na jego piękną, spokojną buzię otoczoną lokami to sobie wyobrażam, jak mogłoby być inaczej i marzę, że kiedy się obudzę okaże się, że wszystko jest ok. Tylko że to …niemożliwe. Czy istnieje sposób żeby mając chore dziecko być szczęśliwą?

reklama