reklama
Gryz czyli sposób na teściową - list

Gryz czyli sposób na teściową - list

Teściów widuję rzadko. Nasze stosunki są poprawne, bardzo dbam o to. Trzymam język za zębami, bo z domu wyniosłam szacunek dla starszych. Zapewne ratuje nas również odległość, w jakiej od siebie mieszkamy. Pół roku temu urodziłam córeczkę, dlatego Wigilię spędziliśmy w  domu, a dopiero na Wielkanoc postanowiliśmy się wybrać do rodzinnego miasteczka mojego męża. I...

Po wymianie powitań i uścisków zasiedliśmy w sobotę do obiadu. Teściowa popatrzyła na mojego męża i powiedziała: “A, co ty Tomuś taki chudy, nie dojadasz? Przecież zawsze możesz zadzwonić, to już trudno, coś wam przygotuję, jak Joasia nie ma czasu” - tu spojrzała na mnie wymownie.

Postanowiłam, że się nie dam sprowokować,a ponieważ z pełną buzią się nie mówi odgryzłam kawałek chleba.  W tym momencie zapłakała Amelka, więc pobiegłam żeby ją nakarmić. Teściowa pogalopowała za mną.  Dziwnie się czułam, kiedy stała nade mną i patrzyła, jak je moja córeczka, a jeszcze dziwniej, kiedy usłyszałam:
No dobrze, dobrze, ze karmisz piersią, podobno tak najzdrowiej. Ja też karmiłam Tomusia i proszę , jaki wyrósł mężczyzna, tylko cycki po tym miałam, jak uszy jamnika. Też tak będziesz miała”

Hello, czy  ona na prawdę to powiedziała? Czy ja muszę słuchać na temat wyglądu piersi mojej osobistej teściowej? Dobrze, że przyniosłam ze sobą butelkę z wodą, więc zatkałam sobie otwór gębowy.

Do stołu usiadłam, kiedy pojawił się deser. Podziękowałam grzecznie za tort czekoladowy ( ze względu na brzuszek Amelki) i tym razem zobaczyłam pełne aprobaty spojrzenie.  “No dobrze robisz moja droga, ewidentnie nie możesz dojść do wagi po porodzie. No tak, bywa. Mnie się udało, ale…” Nie słuchałam, nałożyłam sobie kawałek szarlotki i czym prędzej włożyłam pierwszy kęs do ust.

Tymczasem mojej teściowej zebrało się na opowiastki i ploteczki. “Tomuś, ty nie uwierzysz, ta Klaudia, ta co się w tobie tak kochała, jaka to teraz elegancka dziewczyna. W firmie pracuje, w waszym mieście, dobrze zarabia, nawet samochód ma. Pytała o ciebie i powiedziałam, że z pewnością się chętnie z nią spotkasz.“
Mój mąż się wkurzył i spytał, jak mogła zadecydować w jego imieniu. Ja w tym czasie zagryzałam jabłuszko, na przemian z paluszkami.

Słowo daję, do poniedziałku niewiele mówiłam, ale za to jadłam, co popadnie. Trzydniowa wizyta równa się 3 kilogramom na plusie, bólom brzucha Amelki  i  mojemu coraz większemu szczękościskowi połączonemu z przyklejonym uśmiechem.

Eh…dobrze, ze Tomek mówi, żebym się nie przejmowała, bo czy mogę oskarżyć teściową o mobbing? Przecież ona ma przekonanie, że wszystko, co mówi to dla naszego dobra.  Co by dało, gdybym jej wykrzyczała, co sądzę na temat jej wypowiedz? Jedyny plus, to, że miałabym 3 kg. mniej, ale za to kijowe relacje. A może powinnam postawić granice?  A może ktoś ma jakiś pomysł na taką teściową, bo przecież nie mogę przyjeżdżać i podczas wizyty siedzieć i jeść? Zwłaszcza, że w wakacje mam u niej spędzić tydzień!!!!

reklama