reklama
Inne sposoby na teściową. W odpowiedzi na gryz.

Inne sposoby na teściową. W odpowiedzi na gryz.

Czytam, o czym piszesz (Gryz czyli sposób na teściową) i nie wierzę własnym oczom. Jak można dać się tak traktować? Zajadać stres?  Przecież to kompletnie idiotyczne. Nie dałabym nikomu wejść sobie na głowę i wygadywać podobnych rzeczy.

Moja teściowa ma trudny charakter, a i ja do uległych nie należę. W moim domu obydwoje rodzice pracowali i dzielili się obowiązkami. W domu męża on był oczkiem w głowie, jego siostra tą od sprzątania i pomagania.  Teściowa wymyśliła, że będę jej drugą córeczką, co oznaczało ni mniej, ni więcej, że będę usługiwać, gotować i sprzątać.

Mężowi od razu zapowiedziałam, że jeżeli potrzebuje kogoś, kto ma dbać o jego wygodę to proszę bardzo, niech zarabia i zatrudnimy panią do sprzątania. Powiedziałam, że oczywiście przyjemniej byłoby odłożyć na jakiś fajny wyjazd (obydwoje lubimy podróżować), no ale jeżeli potrzebuje komfortu i opieki to proszę bardzo. Wyliczyłam koszt. Przeczytał i kupił skarbonkę. Tam wrzucamy pieniądze na tzw. “pomoc domową”, a mój Krzysiek doskonale  radzi sobie z odkurzaniem i prasowaniem, a jak trzeba obiad gotuje. Za to raz do roku nasza “pomoc domowa” funduje nam wyjazd w świat.

Niedługo urodzę dziecko i chociaż moja teściowa proponuje, że wprowadzi się do mnie na miesiąc, na razie grzecznie, ale wyraźnie jej podziękowałam. Wstępnie się umówiłam, że zaproszę teściów na weekend żeby mogli się nacieszyć maleństwem, bo dziadkom też od życia coś się należy. Zresztą ja od początku postawiłam jasne granice. Na różne dietetyczne pomysły teściowej ( typu jemy za dwoje) mówiłam, że mój lekarz prowadzący (zawsze podkreślałam, że to profesor, bo tytuł robił wrażenie) bardzo dba o mnie i dziecko.  Pokoju dziecięcego nie dałam umeblować, a jeśli zaczęłaby opowiadać  historię o wielbicielkach Krzyśka, to poprosiłabym żeby zachowała je dla siebie.

Kiedy przyjeżdżam do teściów na obiad pomagam w kuchni, ale jest to moja decyzja, a nie przymus. Kiedyś usłyszałam, że Krzysio taki jakiś mizerniutki. Spojrzałam i przyznałam rację, po czym dodałam, że jak o siebie nie zadba o chyba będę musiała męża wymienić na nowego. Mamusia tylko fuknęła, ale nigdy więcej  nie podejmowała takich tematów.

Chyba moja niezłomność, ale również poczucie humoru pozwoliły nam dojść do porozumienia. Ostatnio nawet wybrałyśmy się obie do muzeum. Było przemiło, nawet wtedy, kiedy się dowiedziałam, że przez obcowanie ze sztuką wpływam na rozwój inteligencji mojego dziecka od samego początku i stąd ta wycieczka. No dobra, niech jej będzie.

Moim zdaniem da się dogadać z każdym, a szybciej bym teściową ugryzła, niż miała siedzieć i przeżuwać. Dziewczyno szkoda zdrowia:)

Pozdrawiam Magda

Moja teściowa to jędza

Od początku naszego małżeństwa wiecznie miała do mnie jakieś pretensje i żale. Szlag mnie trafił dopiero, kiedy zaczęła najeżdżać na mojego męża, cholera jedna.

Chodziła i opowiada, że gdyby nie ona i nie jej pieniądze to by mój sobie w życiu nie poradził a że to przeze mnie wszystko , bo pazerna jestem.
Cała wieś się nabijała ze mnie a na męża patrzyła, jak na niedojdę i głupka i wytłumacz tu takim, że grosza nie dostaliśmy.

Wszystkie pieniądze ładuje w córeczkę i jej dzieciaki. Na Święta potrafiła dla nich kupić drogie prezenty, a dla naszego synka już nie starczało. Kiedyś powiedziałam jednej z ciotek męża, że to nie w porządku faworyzować tylko tamte dzieci, to się obruszyła, że szacunku nie mam, że tamte tylko na święta dostają, a my to całe lata z finansów korzystamy, że to wstyd, że jeszcze wypominam.  

Wtedy właśnie się dowiedziałam, jak nas cała rodzina i ludzie  postrzegają, że jesteśmy darmozjady i nieudacznicy. Wstałam. Spakowałam nas i od 3 lat nie oglądam teściowej. Mój mąż telefonuje czasami. Ja nie mam zamiaru. To zła, podła baba. W życiu już nie chce jej oglądać. Twoja teściowa Joasiu też wygląda na nie lepszą. Uciekaj. 
Z.

A mi żal teściowej

Z teściową spotykam się rzadko. W sumie mi jej żal, bo jawię się jej, jak najgorsze zło tego świata. Prawie, jak siedem plag egipskich.

Staram się z nią nie dyskutować, bo nie ma po co. Jak już się widzimy i czuję, ze mi ciśnienie podnosi, to sobie myślę, że  w sumie to ona jest biedna. Ja wracam z dziećmi oraz mężem do domu i mamy tu swój miły przytulny świat. Ona żyje cały czas w świecie, który jest przerażający.

Sama (niepełna) lista zarzutów wobec mnie pokazuje, co ta kobieta ma w głowie:

  • urodziłam wcześniaka, bo nie wzięłam ślubu kościelnego, więc spotkała mnie kara
  • Mila miała, jak to wcześniak lekko opóźniony rozwój motoryczny, co było winą moją, bo  w rodzinie teściowej niedorozwoje nie występowały
  • nie sprzątam, bo starła mi odrobinę kurzu z szafki
  • nie pozwalam jej synowi odbierać od niej telefonów, bo przecież normalnie by odbierał ( a dzwoni czasem kilka razy w ciągu dnia)
  • poza tym jestem głupia, niechlujna, nie słucham,  a jej syn wpadł, jak śliwka w kompot i pewnie do kompotu mu coś wsypuję, bo biedaczek na oczy nie potrafi przejrzeć

I co poradzić takiej osobie? Czy ja mam się przejmować sobą, jak ewidentnie to ona ma problem, a ja szczęśliwe życie. Może inaczej nie potrafi? Więc ja ani nie jem dodatkowo, ani nie dyskutuję tylko obserwuję z ciekawością, bo kreatywna.

Pozdrawiam
Małgo

reklama