reklama
Jak stałam się znów szczęśliwa po rozstaniu. Przepis

Jak stałam się znów szczęśliwa po rozstaniu. Przepis

Rok temu,  po 3 latach małżeństwa mój mąż powiedział, że odchodzi. Stwierdził, że nie tak sobie wyobrażał nasze życie. Miał dosyć obowiązków, tego, że głównie pracujemy i zajmujemy się dzieckiem. Chciał odmiany i świeżości. Załatwił sobie pracę w innym mieście, zostawił mi mieszkanie i obwieścił, że mu przykro, ale to koniec. Wyszedł.

Zostałam z dwuletnią córeczką Natalką. Przerażona i kompletnie zdezorientowana. Przecież się nie kłóciliśmy. Może rzeczywiście nie było tak namiętnie, jak kiedyś, ale wydawało mi się, że mam stabilną, fajną rodzinę. Teraz już wiem, że odmiana i świeżość mojego męża ma na imię Joanna i jest studentką.
 
Pierwsze tygodnie ledwo pamiętam. Dobrze, że towarzyszyła mi mama i przyjaciółka. Właściwie jedynie, co robiłam to leżałam i płakałam.  Po trzech miesiącach moja mama powiedziała: Wystarczy, że z życia Natalii zniknął tata i nie pozwolę żeby dodatkowo porzuciła ją własna matka. Córeczko, wiem, że to rozstanie było dla ciebie szokiem. Wiem, że musisz przeżyć żałobę po utracie. Teraz jednak chciałabym żebyś zastanowiła się, czego boisz się najbardziej i napisała to na kartce”.

Moja lista wyglądała tak:


Czego się boję?

  1. Tego, że mną coś jest nie tak
    Zadawałam sobie ciągle pytanie, co przegapiłam, czego nie zauważyłam. Co mogłam zrobić lepiej. Zarzucałam sobie, że się nie starałam, że to wyłącznie moja wina. Myślałam, że jestem beznadziejna, jako kobieta.
  2. Tego, że nie dam rady ogarnąć codzienności
    Martwiłam się, że nie zdążę odebrać ze żłobka dziecka, zapomnę zapłacić rachunki, pójść na wizytę kontrolną do lekarza.
  3. że Natalka będzie miała same złe wspomnienia
    Myślałam, że zapamięta tylko przepracowaną zestresowaną mamę, która martwi się o pieniądze i nie ma dla niej czasu.
  4. Przeraża mnie myśl, że z powodów finansowych wylądujemy na ulicy
    A jeśli tata Nati nie będzie łożył na jej utrzymanie? Jeśli stracę mieszkanie? To przytłaczające.
  5. Obawiam się, że już zawsze będę sama
    To znaczy, w danej chwili i tak nie miałam ochoty na żadne związki, randki itd. Jednak byłoby miło mieć kogoś, z kim mogłabym pogadać, poprzytulać się i pobyć.

Wypisywanie lęków było trudnym doświadczeniem, jednak oczyszczającym. Przeczytałam i zrozumiałam, że  spędzam sporo czasu tworząc straszliwe scenariusze, zamiast zacząć żyć i ufać, że wszystko będzie OK.
 
Najłatwiej było mi rozprawić się ze strachami 2,3,4.

  • Wiedziałam, że w firmie potrafię się doskonale wywiązywać z zadań, więc ogarnięcie codzienności przestało być problemem.

  • Problemy finansowe? Rozejrzałam się dookoła i kto ich nie ma. Pocieszające, że mieszkanie jest moje i w najgorszym razie wymienię je na mniejsze, a teraz z każdej pensji staram się odkładać 100-200 zł. na wszelki wypadek. Mogę, bo tata Natalii przysyła mi co miesiąc pieniądze. Jednocześnie prowadzę zeszyt wydatków, żeby mieć wszystko pod kontrolą.

  • Staram się z córeczką spędzać sporo czasu. Nadrabiamy w weekendy. Mam szczęście, bo mieszkam w dużym mieście i właściwie co tydzień wynajduję jakąś atrakcję. Zaczęłam też się udzielać na forum samotnych rodziców i spotykam się z dziewczynami. Natalia widzi uśmiechniętą mamę, czasem też smutną, ale tłumaczę jej, że są takie dni, kiedy przychodzą smuteczki i człowiek ma ochotę przez chwilę z nimi pobyć, a potem je wypuścić. Chyba to, że starałam się od początku więcej uśmiechać sprawiło, że weszło mi to w nawyk i stałam się bardziej pogodna. Myślę, że moje dziecko ma dobre dzieciństwo.


Nie myślę już, że ze mną jest coś nie w porządku. Jednak parę razy poszłam do psychologa, bo chciałam porozmawiać ze specjalistą i dowiedzieć się, czego unikać w przyszłości, co mogło być powodem rozpadu związku. Pozwoliło mi to zauważyć i poukładać sobie w głowie różne sprawy. Przede wszystkim poradzić sobie z tym, że najbliższy mi człowiek okłamywał mnie przez długi czas.

Nadal się obawiam, że nie spotkam na swojej drodze nikogo i zostanę singielką.Jedno się zmieniło. Przestałam się zastanawiać, czy ktoś mnie zechce.   Z pewnością chciałabym stworzyć związek. Dobry związek dwojga dorosłych ludzi.

W tym, co piszę specjalnie pomijam moje relacje z mężem i emocje, które mi towarzyszyły.  To było mnóstwo bólu, upokorzenia i początkowo nienawiści. Nie chcę o tym pisać, bo jeśli byłaś w podobnej sytuacji, to już to znasz.

Chciałam się podzielić, w jaki sposób wychodziłam na prostą.  Minął rok i widzę, że sobie radzę. Cieszę się , że mam oparcie w rodzicach i przyjaciołach. Jestem szczęśliwa, że poznałam dziewczyny w podobnej sytuacji, z którymi mogę zawsze szczerze porozmawiać. Najpiękniejszy jest uśmiech na buzi mojej córeczki. Z mężem mamy poprawne relacje. Ostatnio się zdziwił, kiedy wniosłam sprawę o rozwód. A ja już jestem gotowa.

Najbardziej chcę podziękować mojej mamie, która kazała mi zrobić listę. Dzięki niej znalazłam w sobie odwagę. Kocham cię mamo
Agata

reklama

Niezbędniki w dziale ciąża