reklama
Jestem w ciąży z psychopatą

Jestem w ciąży z psychopatą

Znasz to uczucie, kiedy masz motylki w brzuchu i poczucie, że trafiłaś na miłość jak z bajki? Pojawił się w moim życiu niespodziewanie i zamienił je w bajkę. Kwiaty, prezenty, wiersze. Przyznam się, że początkowo podchodziłam do tego nieufnie, bo wydawało mi się to trochę dziwne. W końcu mama zawsze twierdziła, że ideały nie istnieją. Po 2 miesiącach zmieniłam zdanie. On po prostu był IDEALNY.

Moje koleżanki go uwielbiały. Przystojny, szarmancki i zawsze żywo nimi zainteresowany.
To był pierwszy facet, który chciał wiedzieć na mój temat wszystko. Czy to nie jest urocze? Dziewczyny się skarżyły, że ci ich to w ogóle nie słuchają, a mój… Pytał, pytał, pytał i się mną zachwycał. Uwielbiał opowieści o moich przyjaciółkach z dzieciństwa, chciał słuchać o moim ex i twierdził, że tylko palant mógł mnie zostawić. Czułam się bezpieczna, taka „zaopiekowana”.

Dostawałam miłe sms-y. Kiedy spotykałam się z przyjaciółkami, on dzwonił, bo chciał wiedzieć, czy bezpiecznie dotarłam, czy się dobrze bawię i czy po mnie przyjechać. Kwitłam. Nasza miłość też.

Minęło kilka miesięcy i wszystko wyglądało tak, jak na początku. Kwiaty, niespodziewane romantyczne wyjazdy, liściki wetknięte za wycieraczkę i sms-y. Ciągłe sms-y. To akurat było trochę męczące, bo w ciągu godziny potrafił mi wysłać ich kilka, a czasem kilkanaście. Jak nie odpowiadałam, dzwonił. Przyjaciółki pytały, czy nie czuję się dziwnie będąc ciągle pod nadzorem. Roześmiałam się tylko. Zazdrośnice.

Pewnego dnia spotkałam swojego eks. Usiedliśmy, porozmawialiśmy, co u każdego z nas słychać. Kiedy tylko wyszłam z knajpki, dostałam sms: Co to za facet, z którym rozmawiałaś? Zdziwiłam się trochę, ale odpisałam, że to niezobowiązujące spotkanie z eks i właściwie skąd on o nim wie. Czyżby mnie śledził? Po kilku krokach spotkałam mojego księcia. Zrobił mi awanturę. Mówił, że sobie nie życzy, że to nie w porządku, że go ranię. Zarzucał mi, że gdyby nie to, że przypadkiem znalazł się w pobliżu, to bym mu nic nie powiedziała. Pomyślałam, że faktycznie nie opowiedziałabym mu o spotkaniu, bo nie było o czym. Przeprosiłam.

Miłość kwitła dalej, ale jakby inaczej. Tym razem chciał bywać ze mną wszędzie. Mówił, że wie, że to szaleństwo, ale każda chwila beze mnie jest cierpieniem. Powiedziałam, że nie chcę czuć się ubezwłasnowolniona, że może przez chwilę powinniśmy odpocząć od siebie. Zagroził, że się zabije. Że jeśli ja go nie chcę, to znaczy, że jest bezwartościowym dupkiem i nie ma po co żyć. Przestraszyłam się, w końcu przecież nikt tak się o mnie nie starał, jak on.  

Pewnie już się domyślacie, co było dalej. Ciągła huśtawka. Dr Jekyll i Mr Hyde. Miłość i nienawiść. Awantury i godzenie się. Moje przyjaciółki były przerażone i przekonywały mnie, że powinnam uciekać. Tymczasem my postanowiliśmy, że wspólnie poszukamy mieszkania. Byłam coraz mniej przekonana do tego związku, ale postanowiłam zrobić ostateczny test, czyli wspólnie zamieszkać. Pomyślałam, że w razie czego powiem, że jednak do siebie nie pasujemy. Znów zapanowała sielanka, poszukiwania mieszkania trwały. Nie spotykałam się z nikim, bo od razu po pracy biegliśmy oglądać mieszkania lub przeglądaliśmy magazyny wnętrzarskie. Wspaniały czas z cudownym człowiekiem.

Jak grom z jasnego nieba spadła na mnie wiadomość, że jestem w ciąży. On wydawał się zachwycony, ja wpadłam w depresję. To już 6 miesiąc. Mieszkam nadal z rodzicami. On nie chce się wprowadzić do mnie, bo niedaleko mieszka mój eks. Ne chce, żebyśmy zamieszkali w pobliskim mieście, bo tam pracuje mój eks. Nie chce, żebyśmy wynajęli dom wspólnie z moimi przyjaciółmi, bo nie będę miała dla niego czasu. Kontroluje mnie na każdym kroku. Nie mam prawa podjąć samodzielnie żadnej decyzji. Na telefonie mam włączoną opcję śledzenia, podobno ze względu na dobro dziecka. Coraz częściej na mnie krzyczy, pojawiły się wyzwiska i… boję się. Od 2 miesięcy nie odzywam się do przyjaciółek, chodzę do pracy i z powrotem, leżę na łóżku, patrzę w ścianę i płaczę. Moi rodzice nic nie wiedzą, bo nie chcę ich martwić. Mama mówi, że te zły nastrój, że to przez hormony. A ja… jestem przerażona. Z każdym dniem coraz bardziej. Boję się o siebie. Boję się o dziecko, którego ojciec pod maską przemiłego romantyka kryje drugie - zimne, bezlitosne - oblicze. Co ja mam zrobić? Za trzy miesiące pojawi się nasza córeczka, a ja się boję podjąć jakąkolwiek decyzję.

p.s. Od eks dostałam sms, że mój chłopak wsadził mu za wycieraczkę liścik. “Ona jest moja. Trzymaj się z daleka, bo zniszczę ci życie”. Spytał mnie, czy wszystko ok. Wykasowałam wiadomość.

reklama

Niezbędniki w dziale ciąża