reklama
Pozostajesz w małżeństwie dla "dobra dzieci"? Nie obarczaj ich odpowiedzialnością za nieudany związek!

Pozostajesz w małżeństwie dla "dobra dzieci"? Nie obarczaj ich odpowiedzialnością za nieudany związek!

Bardzo dużo się mówi na temat tego, że rozwód źle wpływa na dzieci, tylko porównuje się je z  dziećmi z pełnych, szczęśliwych domów. Czy ktokolwiek zrobił badania na temat, jak wpływa na dzieci życie w rodzinie, w której brak miłości, a dorośli w najlepszym razie są sobie obojętni, a w najgorszym się krzywdzą?

Dlatego, kiedy koleżanka po raz kolejny mówi, że myśli o rozwodzie, ale nie jest taka odważna jak ja, no i przede wszystkim myśli o dobru dzieci, więc zaciska zęby i siedzi cicho to…  mam ochotę jej wykrzyczeć, że  po prostu niemoralne jest obarczać dzieci swoim nieudanym związkiem.

Rozstałam się dwa lata temu. To nie była łatwa decyzja, ani łatwy rozwód. Też martwiłam się, jak przyjmie to mój synek. Oczywiście bałam się, czy sobie poradzę emocjonalnie i finansowo, ale wiesz co? Zdałam sobie sprawę, że ani on, ani ja nie zasługujemy na spędzenie reszty życia w domu bez miłości.

Dotarło do mnie, że często wykorzystujemy nasze dzieci, żeby odwlec różne decyzje, zdjąć z siebie poczucie odpowiedzialności i nagle mały człowiek staje się wymówką. Czy na prawdę tego chcesz? Czy chcesz, żeby kiedyś twoje dziecko poczuło się winne? Żeby myślało, że to właśnie ono jest odpowiedzialne za twoje zmarnowane życie?

Możesz sobie myśleć, że wybór złego związku jest lepszy niż bycie samotną matką, ale dzieci świetnie obserwują. Możesz opowiadać im mnóstwo o miłości, szacunku, przyjaźni, lojalności, ale jeśli tego nie widać w waszych relacjach - nie ma szans tego przyswoić. Ono w dorosłość zabierze ze sobą model związku, który obserwuje na co dzień.

W dużej mierze od tego, jak my dorośli podejdziemy do sprawy, zależy czy rozwód przyniesie  długofalowo negatywne skutki. Mój synek widział mnie, kiedy płaczę i dużo opowiadałam mu na temat emocji. Widział również, że nie siadam bezradnie, tylko nastawiam się na znajdowanie rozwiązań. Spędzaliśmy dużo czasu razem, ale również znajdowałam czas dla siebie. Poszukałam też wsparcia, zapisałam się na zajęcia, ale najważniejsze, że jestem pewna, że podjęłam najlepszą decyzję rozstając się z jego tatą.

Jestem spokojniejsza, szczęśliwsza, czuję się wolna. Mój synek po latach przestał cierpieć z powodu bólu brzuszka. Z byłym mężem utrzymuję poprawne stosunki - właśnie dla dobra dziecka, ale kiedy usiłuje ingerować w nasze życie - daję mu odpór. Już nigdy więcej nie pozwolę się źle traktować. Już nigdy więcej mój syn nie będzie musiał w tym uczestniczyć.

I wiesz co?  Ostatnio poprosiłam moją koleżankę, żeby zadała sobie tylko jedno pytanie:

Jakby się czuła, gdyby jej własne dziecko stworzyło dokładnie taki sam model małżeństwa, jak ona sama?

Za każdym razem, kiedy mówisz, że wytrzymasz w małżeństwie z powodu dzieci obarczasz je nie tylko odpowiedzialnością za swoje życie, ale również  budujesz ich przyszłość. Tylko, czy ta przyszłość rzeczywiście ci się podoba?

Mania i Max 

reklama