reklama
Radzę sobie, bo nie mam wyboru. Nie chcę być bohaterką

Radzę sobie, bo nie mam wyboru. Nie chcę być bohaterką

Znajoma zapytała, jak sobie radzę sama z dzieckiem. Moja odpowiedź była krótka, ale prawdziwa:

“Radzę sobie, ponieważ nie mam wyboru."

Mój ex co drugi tydzień zabiera naszego synka na cały weekend. To jest dla mnie czas na odpoczynek, nadrobienie zaległości, wyjście do kina. Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy ex odwołuje spotkanie z powodu pracy. Ponieważ nie chcemy, żeby naszym synkiem opiekował się ktoś “z doskoku”, więc Kubuś zostaje ze mną.

Tak wyglądał mój przedostatni weekend. Zamiast trzech dni, podczas których planowałam zrobić wiosenne porządki, przejrzenie rachunków, spotkanie z przyjaciółką - jednym słowem połączenie rzeczy przyjemnych z pożytecznymi mogłam w biegu wstawić pranie, ugotować obiady na najbliższe dni, obejrzeć w nocy film - popijając w spokoju herbatę , a resztę czasu spędzić z Kubusiem.

Kocham synka i tęsknię za każdym razem kiedy jest u taty, ale lubię czas, który mogę poświęcić samej sobie. Na co dzień nie mam możliwości żeby powiedzieć: ”Idź pobawić się z tatą” ; “ Poczekaj, aż tata wróci do domu”. Takie opcje nie istnieją .

Na zewnątrz wygląda, że jestem silna, zorganizowana i zaradna. Codziennie odgrywam rolę kucharza, opiekunki, kierowcy, aktorki, pielęgniarki i i wiele innych. Radzę sobie, chociaż mam poczucie, że to, jak budowanie wieży z klocków, która się chwieje i może nagle się wywrócić. Czasami tak się dzieje, czasem upada - tak, jak ja i moja wiara, że wszystko będzie dobrze. Wtedy przytulam mocno Kubusia,  biorę się w garść i idę dalej starając się myśleć pozytywnie.

Bo tak naprawdę nie mam wyboru.

I chociaż ludzie mówią mi, że mnie podziwiają, że jestem fantastyczną mamą i silną kobietą, to tak na prawdę wcale nie chcę musieć być silną, zaradną, czy niestrudzoną. W głębi duszy marzę o dniu, kiedy stworzę prawdziwy dom i związek pełen wsparcia i miłości. Pragnę normalnego, fajnego życia, gdzie nikt nie będzie mnie podziwiał, czy współczuł. Nie potrzebuję czuć się bohaterką. Na razie nie mam wyboru.

Sylwia

reklama