reklama
To ty byłaś z wrzeszczącym maluchem w supermarkecie? List do mamy

To ty byłaś z wrzeszczącym maluchem w supermarkecie? List do mamy

Droga Mamo z wrzeszczącym maluchem,
doskonale wiem, co czułaś i widziałam, jak bardzo jesteś zakłopotana. Zauważyłam, jak bardzo starasz się wyciszyć swoje histerycznie płaczące dziecko, które postanowiło dać “popis” swoich umiejętności akurat w supermarkecie.

Widziałam, że masz łzy w oczach i trzęsą ci się ręce, że  twoje włosy są w nieładzie i  jesteś totalnie spięta. Ty również mnie zauważyłaś, bo spojrzałyśmy sobie przez chwilę prosto w oczy.

Wiedz jedno: Nie osądzam Cię.

Nie myślę, że ja bym się zachowała inaczej, że z dziećmi nie należy chodzić do sklepu, że po to są opiekunki, żeby maluchy zostawały w domu.
Nie myślę z pobłażaniem: “Co to za matka, która nie potrafi poradzić sobie z dzieckiem”.

To dla mnie jasne, że twoje dziecko jest człowiekiem, a nie robotem i że każdemu z nas  przydarzył się jakiś wybuch w niestosownym  miejscu lub czasie.

Wiesz co mi przyszło do głowy, kiedy patrzyłam na Ciebie?

Od jak długiego czasu się nie wysypiasz? Czy w ogóle ci się udało przespać spokojnie chociaż jedną całą noc? Czy twój maluszek często budzi się w nocy lub wstaje o 5 rano gotowy do zabawy i oczekując , że zaraz dostanie śniadanie?

A jeśli już piszę o śniadaniu, to czy udało ci się w ciągu ostatnich dwóch lat zjeść w spokoju, bez dziecka na kolanach, grzebiącego w twoim talerzu? Albo, czy jadasz cokolwiek innego niż to, co zostawia dziecko na swoim talerzu? No może czasem chwytasz coś do jedzenie przygotowując obiad dla męża.

Czy czasem jedyne o czym marzysz to wsadzenie dziecka do wózka żeby chociaż przez chwilę iść przed siebie i nie musieć biegać po mieszkaniu lub siedzieć i kolejną godzinę z nim się bawić, a potem sprzątać. Bawić i sprzątać. Sprzątać i bawić.

Nienawidzę monotonii codziennego rysowania, klejenia, wycinania, układania klocków. Czytać lubię, ale sięganie po raz  setny po tę samą książeczkę i udawanie kotka doprowadza mnie do załamania.

Czy tak jak ja , kiedy dziecko dostaje szału w sklepie , czy na spacerze usiłujesz, jak najszybciej dokończyć to co musisz i pędem wrócić do domu modląc się, żeby nie zasnęło po drodze? Przecież dobrze wiesz, że inaczej będzie kipisz i zamiast tej wyrwanej godziny spokoju w ciągu dnia czeka cię spędzanie czasu z małym “potworem”.

Zastanawiam się, czy również jesteś zaskoczona, jak trudne i żmudne bywa macierzyństwo, ale że w sumie je uwielbiasz? Czy tak jak ja kochasz do szaleństwa swoje dziecko, nawet w momentach kiedy do szaleństwa cię doprowadza?

Mam nadzieję, że nikt nie sprawił ci przykrości jakąś głupią uwagą, czy spojrzeniem pełnym pogardy. Przede wszystkim chcę żebyś wiedziała, że nie jesteś jedyna, że nie tylko twoje dziecko ma gorsze momenty i że to jest zupełnie normalne.

Pozdrawiam i przytulam mocno
Sabina i kochany krzykacz

reklama