reklama
Wzór macierzyństwa, do którego dążyłam nie istnieje. Jesteś taka jak ja?

Wzór macierzyństwa, do którego dążyłam nie istnieje. Jesteś taka jak ja?

Ostatnio znajoma powiedziała, że jestem niezwykle cierpliwa w stosunku do mojej dwulatki . Naprawdę? - chciałam spytać. Zdecydowanie cierpliwość nie jest podstawową cechą mojego charakteru. Powiedziałabym, że bliżej mi do wściekłości.

Wkurza mnie, kiedy po raz kolejny muszę sprzątać rozrzucone klocki, do szału doprowadza, kiedy moje dziecko nie chce zasnąć pomimo tego, że wykonałam całą procedurę poczynając od kąpieli, a kończąc na czytaniu bajki. Są dni, kiedy marzę, żeby wreszcie Marysia poszła do przedszkola; itd...

Jedynie, co mnie zastanowiło, to dlaczego ludzie z zewnątrz odbierają mnie kompletnie inaczej, jako empatyczną i troskliwą?

Chyba  tak działa obecność obcych osób. Zwłaszcza, kiedy w pobliżu pojawiają się inne mamy nagle staję się dużo bardziej spokojna i zrównoważona. Może wizja, że uznają mnie za potworną babę daje mi do myślenia? 

Wtedy zaciskam zęby, robię głęboki oddech i z uśmiechem na ustach  po raz setny wyjaśniam coś córce, udając, że wszystko jest ok. Jestem pewna, że mam podobnych do mnie jest mnóstwo. Kobiet, które żyją w wiecznej presji oczekiwań, że będą idealne, pogodne, pełne cierpliwości i empatii. Nie pomagają w tym filmy, artykuły, czy książki. Najczęściej przedstawiany model matki to osoba spełniona dzięki macierzyństwu, która ma w sobie anielski spokój. Okazuje się, że ja też chcę sprostać tej wizji. Jak najlepiej. Zwłaszcza, kiedy jestem obserwowana. I oczywiście, że to wtedy się udaje.

Tymczasem w domu potrafię krzyknąć na dziecko, popłakać się z bezradności, a nawet walnąć ręką w stół, kiedy mała doprowadza mnie do szału. Potem mam koszmarne poczucie winy, nie lubię siebie i czuję się podle. Od razu przypominają mi się inne mamy, które są dla mnie wzorem cnót i to mnie już zupełnie dobija.

Dlatego jestem ogromnie wdzięczna znajomej, która przyznała, że tak strasznie nakrzyczała na swoją dwulatkę, że ta się popłakała i że teraz jej ogromnie wstyd. Głupio przyznać, ale to co powiedziała niesamowicie mnie podbudowało. Zawsze podziwiałam ją za opanowanie i sposób, w jaki wychowywała swoją córeczkę. Po tej rozmowie zaimponowała mi jeszcze bardzo, że potrafiła się przyznać do słabości.

To dla mnie znaczyło bardzo dużo. Tak, wiem, że w poradnikach piszą, że nie należy się porównywać z innymi mamami, ale ja tego nie potrafię. Pomogła mi rozmowa z mamą, którą uważałam za idealną. I jeśli jesteś mamą, która zawsze czuje się gorsza w stosunku do innych powtarzaj sobie:

Każdej mamie zdarza się krzyknąć na dziecko.
Każda mama czasem traci cierpliwość.
Każda mama bez względu, jak bardzo kocha dziecko potrafi być w stosunku do niego niesprawiedliwa i zachować się paskudnie
Każda mam ma dni, kiedy czuje się szczęśliwa i takie, kiedy marzy żeby znów być singielką
I przede wszystkim każda mama jest fantastyczna, bo stara się najlepiej, jak potrafi. Tak właśnie, jak ty to robisz.

Oczywiście nadal zdarzają mi się chwile zwątpienia, ale wydrukowałam sobie ten tekst i często samo przeczytanie mi poprawia nastrój:) Trzymajcie się dziewczyny!

Fantastyczna mama, fantastycznej Marysi

reklama

Niezbędniki w dziale ciąża