reklama
Poczęcie dziecka metodą in vitro będzie odnotowywane przez urzędy stanu cywilnego

Poczęcie dziecka metodą in vitro będzie odnotowywane przez urzędy stanu cywilnego

Od listopada w rejestrach stanu cywilnego, oprócz numeru PESEL dziecka, daty i miejsca urodzenia, ujęta będzie również metoda jego poczęcia – donosi „Dziennik Gazeta Prawna”.

Brzmi to jak żart primaaprilisowy, tymczasem owe zmiany to konsekwencja wejścia w życie ustawy o leczeniu niepłodności, którą podpisał Bronisław Komorowski.

Celem owej procedury jest zabezpieczenie praw dziecka. Z założenia, dzięki stosownej notatce, ojciec nie pozostanie osobą nieznaną, będzie też na nim spoczywał obowiązek opieki nad dzieckiem (także finansowej). Ma to być również ochrona prawa człowieka do poznania swojego pochodzenia.

Już na tym etapie pojawiają się wątpliwości i kontrowersje. Ponieważ w niemal wszystkich przypadkach ojcem dziecka z zapłodnienia in vitro jest mąż lub partner matki, informacje o sposobie zapłodnienia nie są potrzebne, by zabezpieczać prawa dziecka lub by chronić je w przyszłości przed nieświadomym kazirodztwem (do którego może prowadzić „bezimienne” in vitro).

Niepokój wzbudza fakt, że dostęp do owych wrażliwych danych będzie miało kilkanaście tysięcy urzędników (System Rejestrów Państwowych obsługują wszystkie gminy i urzędy stanu cywilnego w kraju), a także sami zainteresowani po ukończeniu 18. roku życia (może się więc okazać, że o poczęciu metodą in vitro dziecko dowie się przypadkiem).

Według wielu obserwatorów odnotowywanie w dokumentach, że dziecko pochodzi z in vitro niczemu nie służy i jest wątpliwe moralnie. To nic innego jak naznaczanie, stygmatyzacja dziecka, a sam pomysł procedury to biurokratyczny bubel, skandal i łamanie podstawowych praw konstytucyjnych.

Pozostaje jeszcze inna kwestia. Pojawiają się głosy, że takie rozwiązania wprowadzono, aby uniemożliwić samotnym kobietom oraz parom jednopłciowym posiadanie dziecka metodą in vitro. Tymczasem zabrania tego już sama ustawa, która przewiduje możliwość zastosowania metody in vitro wyłącznie u osób, które pozostają w związku małżeńskim lub we wspólnym pożyciu z osobą odmiennej płci.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna


reklama