reklama
Jak pomóc partnerowi odnaleźć się w roli taty

Jak pomóc partnerowi odnaleźć się w roli taty

Kiedy rodzi się dziecko, rodzi się także matka – kobieta przygotowuje się do tego fizycznie i psychicznie przez dziewięć miesięcy. Ojcowie mają trudniej – nie dokonują się w nich żadne zmiany hormonalne czy fizjologicznie. Możesz jednak pomóc swojemu partnerowi odnaleźć się w roli taty.

Nie wykluczaj

Instynktownie pragniemy ochraniać swoje dziecko. Kobieta po porodzie może stać się przesadnie opiekuńcza. Nic w tym dziwnego – przez całą ciążę miała wrażenie, że jakoś kontroluje to, co dzieje się z dzieckiem, ale po porodzie nawet to złudzenie traci: tak wiele rzeczy przestaje zupełnie zależeć od niej... Szybko jednak okazuje się, że na rękach mamy dziecko ucisza się najszybciej, że na dźwięk jej głosu przestaje płakać, że tylko ona wie, jak przebrać, aby odbyło się to szybko i sprawnie. W ten sposób wpada w pułapkę zastawioną przez samą siebie: staje się dosłownie „niezastąpiona”, w efekcie tylko ona zajmuje się dzieckiem, nie może więc ani przez chwilę odpocząć, a partner – wielokrotnie odsuwany – rzeczywiście nie umie zaopiekować się dzieckiem. Nie potrafi tego robić intuicyjnie, ale też nie ma okazji się nauczyć. Dlatego przede wszystkim nie wykluczaj go z opieki nad dzieckiem.

Niech od pierwszych chwil ma okazję brać go na ręce, przebierać, kąpać. Dla wielu ojców jest to fascynujące i chętnie podejmą się takich zadań. Być może potrzebne są im wskazówki: jednym subtelne, innym bardziej bezpośrednie, ale okazując partnerowi cierpliwość i zaufanie, dajesz ogromny prezent całej swojej rodzinie: jemu pozwalasz cieszyć się maleństwem, dziecku zapewniasz silne ojcowskie dłonie i dobrą więź z ojcem, a sobie gwarantujesz pomoc, za którą jeszcze nie raz będziesz wdzięczna.

Po prostu naucz

Załóż, że tata chce być pomocny, ale nie denerwuj się, gdy czegoś nie umie. Instruując go staraj się zachować równowagę pomiędzy wskazówką a nakazem. Tego drugiego nie lubi nikt. Nie denerwuj się, gdy młody tata pyta po raz setny o to, co powinien już wiedzieć (np. gdzie są pieluchy).

Nie krytykuj, bo to zniechęca do podejmowania kolejnych prób, zamiast tego wskaż, co zostało zrobione dobrze, bo to przyniesie większe korzyści. Większość mężczyzn lubi jasne, czytelne komunikaty (zresztą na pewno już nie raz się o tym przekonałaś) zamiast rozwlekłych wyjaśnień, a wszelkie aluzje i sugestie... są po prostu niejasne i nie przyniosą oczekiwanego efektu.

Niech każdy robi to, w czym jest dobry

Najkorzystniejsze byłoby, gdyby każde z Was robiło dokładnie to, w czym jest najlepsze. Wielu tatusiów świetnie kąpie swoje pociechy, lubi to robić, a i maluch trzymany przez duże i pewne  dłonie jest w czasie kąpieli spokojniejszy. Z czasem, gdy dziecko rośnie, mogą pojawiać się nowe pola do popisu dla mężczyzny: głośne czytanie, budowanie z klocków czy jazda na sankach.

Jeśli on robi coś inaczej niż Ty – nie neguj tego, nie oceniaj krytycznie, bo czasem dobrych sposobów na uśpienie czy odwrócenie uwagi rozdrażnionego dziecka może być wiele i każdy z nich się sprawdza. Fatalny dobór kolorystyczny poszczególnych części odzieży to jeszcze nie dowód na brak kompetencji rodzicielskich...

15 minut

Czasem naprawdę jest trudno znaleźć taką chwilkę, ale warto się postarać. Po całym dniu spędzonym z dzieckiem, odliczamy minuty do powrotu partnera i liczymy na to, że choć na chwilę przejmie on odpowiedzialność za dziecko i zaopiekuje się nim. Zapominamy, że on wraca po całym dniu pracy, jest zmęczony, poirytowany i chce móc zostawić to wszystko za sobą, zanim zajmie się dzieckiem. Zamiast tego, zaraz po otwarciu drzwi otrzymuje całodzienne sprawozdanie z wszystkich posiłków i kupek, a nierzadko i lawinę pretensji. Warto pozwolić mu na przestawienie się z trybu „praca” na tryb „dom”.

Ty także potrzebujesz takiej chwili dla siebie, aby wyjść na krótki spacer, wziąć kąpiel, poczytać, czy poćwiczyć. Postarajcie się popracować nad tym, aby każde z Was miało taki kwadrans tylko dla siebie. Nie zapomnijcie też o znalezieniu czasu dla Was: chwili, w której możecie porozmawiać o czymś, co nie jest związane z dzieckiem. To ważne dla zachowania równowagi i zdrowia psychicznego: mieć świadomość, że na dziecku świat się nie kończy.

Joanna Górnisiewicz

reklama