reklama
Poczytaj mi … Książka dla roczniaka

Poczytaj mi … Książka dla roczniaka

Są rodziny, w których czyta się dzieciom jeszcze w brzuchu i takie, które uważają, że dziecko może dostać książkę, gdy będzie umiało ją szanować – nie wcześniej niż po trzecim roku życia. Są takie, gdzie książki leżą wszędzie i są kochane przez wszystkich, i takie gdzie mogłyby nie istnieć poza obowiązkowymi lekturami (a i te mogłyby zniknąć). Dlatego hasło „książka dla roczniaka” to dla jednych oczywistość, a dla innych absurd.

Czy warto czytać takim maluchom?

Warto. Czytanie wzbogaca słownictwo dziecka i jego wiedzę o świecie. Rozwija umiejętność wczuwania się w emocje innych i uwrażliwia. Wspólne chwile z książką spędzane codziennie przed snem stają się cudownym rytuałem, który pomaga się wyciszyć przed zapadnięciem w sen. Nic nie zastąpi czytającego głośno rodzica (no może jeszcze babcia czy dziadek potrafią być w tym równie dobrzy), ale wspólne czytanie to okazja do tego, aby w czasie całego dnia wygospodarować choć chwilkę bliskości z mamą lub tatą. Dzieci, którym rodzice czytają czują się ważne i kochane, to pozwala budować silną więź i wzmacniać w dziecku poczucie jego wartości.

Co warto czytać?

Niektóre dzieci już w wieku roku będą ze skupieniem przewracać kartki, przyglądać się obrazkom, z uwagą słuchać. Inne jeszcze długo będą wolały książkę ugryźć, rozedrzeć, rzucić – nie znaczy to wcale, że nie lubią książek. Po prostu potrzebują więcej czasu, by je docenić. W tym drugim przypadku trzeba uzbroić się w cierpliwość, a wybierając książkę, zwrócić uwagę na:

  • jej długość. Pierwsze lektury muszą być krótkie. Idealne są wierszyki, jednak nie w dużym zbiorze, lecz pojedynczych książeczkach. Nie do przecenienia są wiersze Jana Brzechwy, Juliana Tuwima. Doroty Gellner, Małgorzaty Strzałkowskiej i wielu innych wspaniałych polskich poetów.

  • język. Powinny być pisane językiem prostym, zrozumiałym, dotyczącym tego, co otacza dziecko. Dla malucha najciekawsze są sprawy znane: ubieranie, jedzenie, spacer, zasypianie, uczucia. Na baśnie czas przyjdzie znacznie później.

  • trwałość. Powinny to być książki o grubych tekturowych stronach, dzięki którym dziecko będzie mogło nabrać właściwych nawyków i nauczyć się, jak obchodzić się z książką.

Dobierając lekturę starajmy się wybrać coś, co będzie interesujące także dla nas – oczywiście na początku będzie to trudne, bo małe dzieci potrzebują wielokrotnych powtórzeń, które nas – dorosłych nużą, z czasem jednak sięgajmy po książki, które sami jako dzieci lubiliśmy lub polecają je nam inni.

Warto korzystać z list wartościowych lektur, które pojawiają się na stronach promujących wspólne czytanie, np. „Cała Polska czyta dzieciom”. Kupując książeczkę dla dziecka zwróćmy też uwagę na jej szatę graficzną – unikajmy kiczu i rzeczy, które nam samym się nie podobają. Na szczęście w ostatnich latach pojawia się coraz więcej pozycji interesująco zilustrowanych. Jest też wiele książeczek – zabawek, które rozkładają się, za klapkami ukrywają obrazki, mają ruchome elementy – po nie też warto sięgać.

Czytać, ale jak?

Czasem rodzice się krępują: dykcja nie taka, interpretacja nieciekawa, a w ogóle to czy ja jestem aktorem? Niepotrzebnie, bo przecież to nasz głos jest dziecku najlepiej znany, nasze emocje najlepiej odczytywane, dlatego nie ma sensu się obawiać, że dziecko porówna nas do profesjonalistów. Znacznie ważniejsze jest czerpanie radości ze wspólnie spędzonych chwil. To nic, że na początku dziecko może nie słuchać, wyrywać książkę, ciągle przewracać strony – cierpliwie pokazujmy mu obrazki, mówmy co jest na nich, pytajmy – takie przyglądanie się książce też jest jej „czytaniem”, równie ważnym jak odczytywanie liter, ponieważ obraz także jest nośnikiem informacji.

Poczytanki – czyli małe rytuały

Nie są konieczne, ale miło wprowadzić takie: wspólne wybieranie książki, zasiadanie na kanapie lub układanie maluszka w łóżeczku, układanie poduszek, zapalanie lampki – służą nie tylko budowaniu atmosfery, ale poprzez swoją powtarzalność przygotowują dziecko do tego, co dopiero ma nastąpić i ułatwiają mu wyciszenie się. Z czasem dziecko może samo wykonywać te drobne czynności, które dadzą rodzicowi sygnał, że maluszek ma ochotę na wspólną lekturę.

Joanna Górnisiewicz

Uważasz, że ten tekst jest wart przeczytania? Poleć go znajomym:

Oceń:

Wysyłam Twój głos!
Ocena: 4,29 z 5. Głosów: 7
Kliknij w gwiazdki, żeby dodać swój głos.
reklama