reklama
materiał partnera (*)

Maluch w potrzebie, czyli toaletowy niezbędnik mądrej mamy

Mamoooo!!! Siku!!! – kto nie słyszał takiego wołania ? I zawsze w najmniej oczekiwanym momencie? A tu akurat jesteście w centrum handlowym, na basenie, w przychodni … i do domu, do domowej toalety daleko. Nie ma lekko, łapiemy dziecko za rękę i biegniemy do miejscowego WC. Wpadamy i …

Drogie Mamy małych i trochę większych dzieci

Dbacie o zdrowie i bezpieczeństwo swoich maluchów ? Chronicie je przed chorobami ? Zarazkami? Bakteriami?
 Całej gamy infekcji można uniknąć, zwyczajnie i po prostu, dbając o higienę. Wiecie o tym i w swoich domach jej pilnujecie. Pucujecie łazienki, do sedesów używacie bakteriobójczych płynów, kostek, żeli… Macie specjalne nakładki na deskę sedesową, żeby maluch wygodnie usiadł.

A potem idziecie z dzieckiem do wesołego miasteczka, kina, sklepu i … elektryzuje Was znany okrzyk : „Siku!”. Bywa, że potrzeba poważniejsza, a w mieście za krzaczek nie pójdziecie.
Gdzie się wtedy udajecie? Do publicznej toalety. No i zaczyna się! Jak tu zachować higienę? A to przecież miejsce, które zachowania higieny absolutnie wymaga.

Na dodatek warto uczyć dziecko, jak w takich miejscach postępować. Czym skorupka za młodu nasiąknie… itd.

Najważniejszy moment to „zasiadanie na tronie”. Wchodzicie. Wygląda biało, czysto. Posadzicie dziecko na gołej desce? Większość z Was powie : „Nigdy w życiu!!!” I słusznie!

Trzeba więc kombinować. Można je „natrzymać” nad sedesem. Z chudziutkim dwulatkiem wysportowane młode mamy pewnie sobie poradzą, ale jeśli mama mniej wysportowana, dziecko mniej chude i ma 5 lat, babcia zamiast mamy, bolący kręgosłup – co wtedy?


Wariant drugi - rozkładacie papier toaletowy. Konstrukcja gotowa, podnosicie dziecko, które przy okazji zawadza nóżkami albo ubraniem o brzeg muszli i wszystko się zsuwa na podłogę albo odsłania deskę. 
Wariant trzeci – każecie stanąć dziecku nóżkami na desce (hmmm…). Pełna panika w oczach pociechy, bo co to będzie jak noga wpadnie do środka. No i ukucnąć trudno, a sedes wokół ubrudzić łatwo.
Wariant czwarty - wysyłacie pociechę z tatą. Niech się martwi. 
Znacie inne metody? Pewnie tak.

W końcu, siedzi. Uff ! Ale nie sięga nóżkami do podłogi, trzyma się Was kurczowo, albo dla utrzymania równowagi, łapie rączkami za brzeg sedesu. Fuuuj! Od razu włączacie myślenie – czy w podajniku jest mydło?

Do tego mały człowiek szybko wchodzi w wiek- „Ja sam!” A to oznacza dodatkową batalię i tłumaczenie, że tutaj „ja sam” może nie dać sobie rady.

Podpowiadamy więc rozwiązanie problemu.

Uratuje Was


jednorazowa bibułkowa podkładka pod pupę !!! Specjalnie dla dzieci !!!

A oto jej zalety:

  • rozkładacie ją na desce i bezpieczne, wygodnie sadzacie dziecko,
  • jest szeroka, więc maluch, siedząc, chwyta brzeg sedesu przez papier z zachowaniem higieny i spokojnie sobie siedzi,
  • w chwili spuszczania wody TOILETKA jest samoczynnie spłukiwana,
  • wykonana ze 100% celulozy ulega biodegradacji, nie zapycha odpływów.

A żeby było wesoło i edukacyjnie, na etykiecie i na bibułce dzielne potworki bronią malucha przed zarazkami. A mamom dają okazję do zabawy z dzieckiem, tworzenia historyjek, wymyślania higienicznych rytuałów, które zbudują prawidłowe nawyki na całe życie.

Podoba Wam się taka propozycja?
Nie zapominajcie jednak, że to nie koniec przygody z toaletą. 
Po zejściu z sedesu, zamknięciu go (jeśli jest taka możliwość), ubraniu się, trzeba spuścić wodę, a potem koniecznie, bardzo dokładnie umyć ręce wodą i mydłem. 
Mamo – Ty też !!!

Toiletki Junior można kupić w Internecie oraz w aptekach zaopatrywanych przez hurtownię Farmacol.

reklama

Niezbędniki w dziale dzieci 1-2