reklama
"Nie płacz, nic sie nie stało", czyli jak często zaprzeczasz uczuciom dziecka

"Nie płacz, nic sie nie stało", czyli jak często zaprzeczasz uczuciom dziecka

Stało się! Chwila nieuwagi... miś został na podwórzu... i przepadł:((( Maluszek płacze, nie chce bawić się inną zabawką... Co zrobić, żeby pocieszyć dziecko? Ale pocieszyć tak, żeby wesprzeć a nie przestraszyć? Emocje jakie odczuwa dziecko są bardzo silne. Racjonalne tłumaczenie nie przyniesie efektów. Dlatego bardzo ważne jest, by dzieciom od maleńkości pozwolić na przeżywanie i wyrażanie uczuć.

Niczemu nie służy wymykanie się cichaczem z domu, żeby roczniak nie wybuchł płaczem. Lepiej będzie, jeśli pozwolisz mu przeżyć smutek rozłąki i znaleźć ukojenie u drugiego z rodziców, babci czy niani. Często słyszę, jak rodzice do płaczącego maluszka mówią : "Nie płacz, nic się nie stało”. Nie zaprzeczaj uczuciom dziecka. Pomóż mu je nazwać i zrozumieć. Przytul, okaż zrozumienie, to pozwoli dziecku czuć się dobrze i bezpiecznie.

Pragniemy i powinniśmy pocieszyć dziecko, kiedy jest nieszczęśliwe, ale nie róbmy tego przez negowanie jego uczuć ("Nie płacz, nie boli", kiedy właśnie boli) ani osładzanie ich batonikiem. Dziecko ma prawo do frustracji, czy smutku. Przeżywając je przekona się, że są do zniesienia. Jeśli nie pozwolisz mu odczuwać i wyrażać własnych uczuć, to nie będzie ich rozumiało i nie uwierzy, że kiedykolwiek zdoła nad nimi zapanować.

Zawsze przytul dziecko i powiedz mu, że je kochasz. Twój Maluszek przede wszystkim potrzebuje poczucia bezpieczeństwa. Musi mieć świadomość, że nieważne z jakim problemem przyjdzie do ciebie, zawsze będzie mógł liczyć na pomoc i wsparcie. Pamiętaj, że kluczem do wszystkiego jest miłość, która nie stawia warunków, nie mówi: "Kocham cię, bo jesteś taki śliczny, taki mądry. I pozwalasz mi się wyspać", tylko: "Kocham cię, bo jesteś taki, jaki jesteś. Kocham cię nawet wtedy, kiedy zniszczysz drogą zabawkę”.

Niektórzy rodzice zadają sobie jednak pytanie czy, aby na pewno należy dziecku mówić, że się je kocha? I czy dziecko tego nie widzi? Absolutnie trzeba! Dziecko nie jest jasnowidzem. Nieraz słyszę od rodziców: "Moje dziecko wie, jak strasznie je kocham". Tymczasem zachowują się tak, że wątpię, czy dziecko naprawdę to wie. Skąd oni wiedzą, że ono wie? I kiedy po raz ostatni zapewnili je o swej miłości? I jak dziecko zrozumiało ich słowa? Dziecko musi wiedzieć, że rodzice lubią z nim być.

Niech więc ci, którzy są przeświadczeni, że dziecko wie o ich miłości, przypomną sobie, kiedy ostatnio zabiegali o jego towarzystwo? Kiedy spytali dziecko, czy nie pograłoby z nimi w piłkę albo pobawiło się lalkami? Kiedy zaprosili je do wspólnego baraszkowania? O wiele częściej jest odwrotnie i przez to dziecko wciąż ma wrażenie, że chce od rodziców więcej, niż oni są skłonni dać.

Uważaj! Jeśli zlekceważysz, wyśmiejesz, umniejszysz czy skrytykujesz problemy swojego dziecka, może ono już więcej do ciebie nie przyjść po pomoc. Może wystraszyć się Twoich reakcji i zamknąć się w sobie oraz nie do końca już otworzyć przed tobą.

Jeśli dziecku coś nie wyjdzie, zepsuje się zabawka czy zniszczy jakieś ubranko, to nie denerwuj się. Spokojnie i rzeczowo wytłumacz dziecku, że musi uważać na pewne rzeczy /np. na rozlanie soczku czy farby na nową sukienkę/. Nie krzycz na dziecko! Ono naprawdę nie rozumie, że wy krzyczycie na nie „z troski o nie”. A jeśli będziecie kolejny raz mówić „A nie mówiłam... zawsze jesteś taką niezdarą...”, „Nic ci nie wychodzi”, „Jesteś beznadziejna/y...”, „Nic nie umiesz zrobić...”; na pewno nie pocieszysz dziecka i nie spowodujesz, że będzie dążyło do poprawy. Wręcz przeciwnie; poczuje się odepchnięte i będzie czuło się bardzo winne całej sytuacji. Może nawet nie chcieć ponownie wrócić do nieudanej zabawy.

Najgorsze, co robią rodzice, to jest danie klapsa lub krzyczenie na dziecko, które właśnie upadło, rozbiło sobie kolano i płacze... Właśnie w takim momentach potrzebuje ono waszego pocieszenia, a nie krytyki. Już sam fakt, że upadło i boli wystarczy. Nie potrzebuje ono jeszcze dodatkowej formy „kary” ze strony rodziców. Żeby nie dopuścić do takich sytuacji spróbujcie dziecku podpowiadać, pokazywać, bawić się z nim, rozmawiać czy czytać bajeczki, które ukazują różne konsekwencje różnych zachowań.

Chodzi o to, żeby podążać za dzieckiem i pomóc mu uczynić następny krok na drodze, na którą samo wkroczyło. Wtedy i sukces będzie pewniejszy. Sztuka rodzicielstwa w dużej mierze polega na tym, by uważnie obserwować dziecko i zachować się właściwie we właściwym czasie.

Jeśli dziecko zetknie się ze śmiercią bliskiej osoby czy stratą ulubionego zwierzątka, nigdy nie mów, że będzie dobrze! Bo nie będzie! Będzie inaczej. Źle, smutno... dziecko może czuć się samotne; niektóre dzieci obwiniają siebie za stratę bliskiej osoby... Pociesz je. Jeśli dziecko jest gotowe, to porozmawiaj z nim o śmierci... postaraj się wytłumaczyć... przytul... Jeśli jednak nie jest – nie poruszaj tego tematu w ogóle. Bo możesz tylko przestraszyć. Nie bierzcie dziecka na pogrzeb, starajcie się nie mówić przy nim o śmierci bliskiej osoby. A jeśli chodzi o stratę zwierzątka, to czasami lepiej kupić drugiego chomika czy rybkę i przemilczeć ten temat. Ono do niego dorośnie... To trudny temat dla dorosłych, tym bardziej dla dzieci. Pamiętaj o tym!

I jeszcze jednej rzeczy dziecko musi się nauczyć. Że inni też mają uczucia. Weźmy taką oto typową scenkę: dwulatek uderzony przez kolegę wybucha płaczem i zaraz mu oddaje. Jakież jest jego zdziwienie, gdy widzi, że teraz płaczą obaj! Dlaczego? Bo dopiero za rok uzmysłowi sobie, że inni ludzie czują podobnie, że mają życie psychiczne. Zdolność do wyobrażenia sobie, co ktoś może myśleć i czuć w danej sytuacji, będzie się doskonaliła aż do wieku szkolnego. Ucz je tego! Niech wie, że ty też czujesz, że możesz płakać czy być smutna; ale też że się śmiejesz, bo jesteś zadowolona; że możesz być dumna, bo twój Maluszek zrobił coś fantastycznego... Dlatego chwal go nawet za próby wykonania czegoś. Twoje dziecko nie musi malować jak Matejko... powodem do dumy jest sam fakt, że ono w ogóle chciało coś ci namalować /i włożyło w to cały swój wysiłek niezależnie od efektu/, i to jest warte pochwały...

Poza powyższymi radami, zastanów się nad tym, kto i w jaki sposób jest w stanie pocieszyć ciebie... Dostosuj tą formę do poziomu twojego dziecka. Nie podcinaj mu skrzydeł! Niech się rozwija przy twoim boku... przy boku mądrego rodzica, który wie kiedy i jak pocieszyć, żeby wesprzeć, a nie przestraszyć!

Katarzyna Lesińska

psychopedagog terapeuta www.e-psycholog.net.pl

reklama