reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Czy pomożesz Iwonie nadal być mamą? Zrób, co możesz! Tu nie ma czasu, tu trzeba działać. Zobacz
reklama

Opóźnienie mowy u 2 latka

Izabela_Mac88

Początkująca w BB
Dołączył(a)
11 Lipiec 2020
Postów
29
Powiedzcie mi Kochane czy mam się martwić i co robić, bo dochodzą do mnie sprzeczne przekazy. Wiele osób tj. wychowawczynie w żłobku, babcia jedna i druga a nawet pediatra mówią mi że mam się nie przejmować tym że mój syn (2 latka i pięć miesięcy) jeszcze nie mówi. To znaczy nie jest tak że nie odzywa się w ogóle, tylko mówi po chińsku. Nikt go nie rozumie. Taki ma swój język z którego daje się słyszeć różne głoski ale nie ubiera ich w słowa. Pediatra powiedział mi, że jeśli dziecko rozwija się prawidłowo i rozumie, co się do niego mówi to czekać cierpliwie, bo każde dziecko zaczyna mówić wtedy, kiedy jest na to gotowe. Próbuję go jakoś zmobilizować do mówienia, to znaczy jak przeglądamy książeczki albo oglądamy bajkę to mu opowiadam o tym, co się dzieję. Np. że piesek jedzie samochodem, a ten samochód jest czerwony, ma duże koła, kierownicę itp. Niestety on w ogóle nie powtarza za mną i trwa to już dłuższą chwilę. Martwię się bo w przyszłym roku idzie do przedszkola a zapewne większość dzieci będzie już się wysławiać a on nic.
 
reklama
Powiedzcie mi Kochane czy mam się martwić i co robić, bo dochodzą do mnie sprzeczne przekazy. Wiele osób tj. wychowawczynie w żłobku, babcia jedna i druga a nawet pediatra mówią mi że mam się nie przejmować tym że mój syn (2 latka i pięć miesięcy) jeszcze nie mówi. To znaczy nie jest tak że nie odzywa się w ogóle, tylko mówi po chińsku. Nikt go nie rozumie. Taki ma swój język z którego daje się słyszeć różne głoski ale nie ubiera ich w słowa. Pediatra powiedział mi, że jeśli dziecko rozwija się prawidłowo i rozumie, co się do niego mówi to czekać cierpliwie, bo każde dziecko zaczyna mówić wtedy, kiedy jest na to gotowe. Próbuję go jakoś zmobilizować do mówienia, to znaczy jak przeglądamy książeczki albo oglądamy bajkę to mu opowiadam o tym, co się dzieję. Np. że piesek jedzie samochodem, a ten samochód jest czerwony, ma duże koła, kierownicę itp. Niestety on w ogóle nie powtarza za mną i trwa to już dłuższą chwilę. Martwię się bo w przyszłym roku idzie do przedszkola a zapewne większość dzieci będzie już się wysławiać a on nic.
Ja na twoim miejscu poszłabym z dzieckiem do logopedy :) przez zabawę poćwiczy i może szybciej ruszy z mowa :)
 
Pediatra to nie specjalista od rozwoju mowy. Babcie tym bardziej. Nie ma na co czekać. W przedszkolu problem może się pogłębić w wyniku nie zrozumienia z otoczeniem (może dojść agresja, autoagresja).
 
Polecam kontakt z właściwą dla miejsca zamieszkania Poradnią Pedagogiczno-Psychologiczną.
Mój synek ma aktualnie 4 lata i 2 miesiące. Odkąd miał 2,5 roku walczymy o rozwój mowy.
Wpierw był logopeda: 1 wizyta i diagnoza - rozwój mowy adekwatny do wieku. Pediatra: proszę czekać, chłopcy tak mają, a jak pójdzie do przedszkola, to się rozgada.
W końcu laryngolog: płyn w obu uszach. Leczenie: naświetlanie laserami. Neurog niedawno stwierdził, że to genetyka: w rodzinie męża są osoby leworęczne (tak jak Piotruś) i osoby, które późno zaczęły mówić.

W styczniu 2020r. nowa pani laryngolog stwierdziła, że natychmiast drenaż uszu, podcięcie wędzidełka. Koronawirus przesunął termin zabiegu z początku marca na lipiec 2020r. W trakcie operacji okazało się, że uszy są czyste (synek nie chodził od marca do przedszkola, brak infekcji), wędzidełko podcięte z częściowym wycięciem (tak było grube i mięsiste), oraz niespodzianka : przerośnięty 3. migdał zatykający uszy od środka.
Teraz Piotruś jest pod opieką laryngologiczną (czekamy na ABR) i neurologopedy. Zaczynamy terapię SI i rehabilitację (osłabione napięcie mięśniowe). Kolejny neurolog podejrzewa afazję.
I tak jak Pani synek, mój Piotruś mówi bardzo mało, nadrabia komunikacją pozawerbalną, i wszystko rozumie (po testach u psychologa potwierdzony rozwój intelektualny właściwy do wieku dziecka).
Przepraszam za tak długi wywód, ale z doświadczenia wiem, że nie ma co czekać i tracić czasu. Lepiej pochodzić po specjalistach tj. laryngolog, neurolog, fizjoterapeuta, terapeuta SI, psycholog. Niż później żałować, że nie podjęło się właściwych działań.
Mam nadzieję, że u Pani synka wszystko będzie OK i mowa się rozkręci :)). Niemniej jak to mówią "lepiej dmuchać na zimne".
Dużo zdrówka :)
 
Powiedzcie mi Kochane czy mam się martwić i co robić, bo dochodzą do mnie sprzeczne przekazy. Wiele osób tj. wychowawczynie w żłobku, babcia jedna i druga a nawet pediatra mówią mi że mam się nie przejmować tym że mój syn (2 latka i pięć miesięcy) jeszcze nie mówi. To znaczy nie jest tak że nie odzywa się w ogóle, tylko mówi po chińsku. Nikt go nie rozumie. Taki ma swój język z którego daje się słyszeć różne głoski ale nie ubiera ich w słowa. Pediatra powiedział mi, że jeśli dziecko rozwija się prawidłowo i rozumie, co się do niego mówi to czekać cierpliwie, bo każde dziecko zaczyna mówić wtedy, kiedy jest na to gotowe. Próbuję go jakoś zmobilizować do mówienia, to znaczy jak przeglądamy książeczki albo oglądamy bajkę to mu opowiadam o tym, co się dzieję. Np. że piesek jedzie samochodem, a ten samochód jest czerwony, ma duże koła, kierownicę itp. Niestety on w ogóle nie powtarza za mną i trwa to już dłuższą chwilę. Martwię się bo w przyszłym roku idzie do przedszkola a zapewne większość dzieci będzie już się wysławiać a on nic.
Za @Effectis dodam jeszcze ćwiczenia tzw małej motoryki ręki, np rysowanie, zabawy Ciastolina i plastelina, targanie paluszkami kartki i wyklejanie tych skrawków na innej kartce, wciskanie paluszkiem różnych przedmiotów, np kulek przez różnej wielkości otwory, ciąganie sznurka, otwieranie spinaczy, świetne z nich budowle można robić. Zabawy w piaskownicy, zabawy ryżem, kasza, fasola itp. zabawy klockami, pękanie bąbelków na folii bąbelkowej, robienie baniek mydlanych, gwizdanie gwizdkiem, nawlekania koralików, zabawy memo, puzzle.

Z całą pewnością nie ma na co czekać. Trzeba iść do neurologopedy i można spróbować załatwić dziecku wczesne wspomaganie rozwoju by ćwiczyć mowę.
 
Za @Effectis dodam jeszcze ćwiczenia tzw małej motoryki ręki, np rysowanie, zabawy Ciastolina i plastelina, targanie paluszkami kartki i wyklejanie tych skrawków na innej kartce, wciskanie paluszkiem różnych przedmiotów, np kulek przez różnej wielkości otwory, ciąganie sznurka, otwieranie spinaczy, świetne z nich budowle można robić. Zabawy w piaskownicy, zabawy ryżem, kasza, fasola itp. zabawy klockami, pękanie bąbelków na folii bąbelkowej, robienie baniek mydlanych, gwizdanie gwizdkiem, nawlekania koralików, zabawy memo, puzzle.

Z całą pewnością nie ma na co czekać. Trzeba iść do neurologopedy i można spróbować załatwić dziecku wczesne wspomaganie rozwoju by ćwiczyć mowę.
Gorzej, jak maluch boi się piasku czy kamieni. :( Mój synek przed wejściem na piach wpadał w histerię. Piach, kamienie i trawa są straszliwe. Tylko chodnik jest ok. :(
 
Gorzej, jak maluch boi się piasku czy kamieni. :( Mój synek przed wejściem na piach wpadał w histerię. Piach, kamienie i trawa są straszliwe. Tylko chodnik jest ok. :(
To niestety wskazuje na zaburzenia SI. Jak pierwszy raz moja córcia różne rzeczy robiła to też był płacz i histerię. Za każdym razem gdy to widziałam, to wiedziałam, że z tym muszę pracować. Za pierwszym razem w piaskownicy też była histeria. Czasem nie sam piasek, a fakt, że bywa zimny. Uczyliśmy się wielu rzeczy, powolutku. Trawy, kamieni, basenu z pilkami, huśtawki. Pracujesz na początku z tym, co łatwiej znosi, np z ryżem, czy grochem. Im bardziej dziecko dostymulowane, tym łatwiej mu przechodzić do innych tematów, typu piasek, woda, kamienie. Nie mówiłam, że to łatwe... Jednak do zrobienia [emoji4]
 
reklama
To niestety wskazuje na zaburzenia SI. Jak pierwszy raz moja córcia różne rzeczy robiła to też był płacz i histerię. Za każdym razem gdy to widziałam, to wiedziałam, że z tym muszę pracować. Za pierwszym razem w piaskownicy też była histeria. Czasem nie sam piasek, a fakt, że bywa zimny. Uczyliśmy się wielu rzeczy, powolutku. Trawy, kamieni, basenu z pilkami, huśtawki. Pracujesz na początku z tym, co łatwiej znosi, np z ryżem, czy grochem. Im bardziej dziecko dostymulowane, tym łatwiej mu przechodzić do innych tematów, typu piasek, woda, kamienie. Nie mówiłam, że to łatwe... Jednak do zrobienia [emoji4]
Mi się wydaje, że przeraża go fakt zapadania się. Tam nie jest stabilnie, a "niebezpiecznie". Wygląda na to, że dużo fachowców muszę z nim odwiedzić.

Szczęśliwego Nowego Roku. 💗👪🎉🎆
 
reklama
Do góry