Ehh niestety też nie miałam na dziś wszystkich wyników, bo ciągle czekam. Ale myślałam, że porozmawiamy o tej adenomiozie a on się uczepił jakichś dziwnych badań, o niektórych w ogóle pierwszy raz w życiu słyszałam. Trochę mnie wyśmiał, że tak przychodzę "bez wyników" gdzie przecież my już większość mamy przebadane. Liczyłam, że chociaż podpowie jakie badania zrobić dla immunologa bo sorry, ale nie będę płacić za wizytę 400 zł tylko po to, by się dowiedzieć, co mam zbadać. Na szczęście jest forum i więcej się od dziewczyn stąd dowiedziałam

Nie zrobił mi nawet USG. Ciągle go pytałam jak to jest z tą adenomiozą, czy to faktycznie jest tak, że zarodek trafia w to "brzydkie" miejsce w macicy i przez to nie może się rozwijać to kręcił strasznie, mówił że nie, że to nie ma żadnego znaczenia ale nie umial mi tego wytłumaczyć. Ja wiem, że nie mam jeszcze wyników i faktycznie trochę to strzelanie na ślepo, ale mam po tej wizycie tylko większy mętlik. Mówiłam też o tym, że bez stymulacji nie zachodzę w ciążę to też kompletnie olał ten temat, tak jakby on potraktował tę wizytę jako taką jednorazową, dodatkową a nie z myślą, że będę się chciała leczyć w tej klinice. Aha, in vitro u nas nie ma sensu, nie da się podać zarodka w konkretne miejsce. Zresztą powiedział, że przy tych moich poronieniach i tak nie łapiemy się na refundację