• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Maj przynosi dobre wieści, dwie kreseczki serce pieści 🐝🩷

Muszę się z Wami czymś podzielić…
Ten tydzień w moim domu rodzinnym dużo mi dał trochę sobie poukładałam w głowie (tak mi się przynajmniej wydaje) postanowiłam, że raczej nie będę sprawdzać czy jest owulacja nie będę się spinać pod kątem mierzenia temperatury etc.. jak się uda to się uda ale co jest najgorsze, co ciężko mi przepracować to mimo, że chcemy bardzo mieć dziecko to tak strasznie boję się zajść w ciążę… 😢
Ja mam to samo, że się boję powtórki, że znów poronie, i nawet cieszę się że te starania mi się tak przesuwają, a z drugiej strony boję się upływającego czasu
 
reklama
Mnie właśnie przeraża ten upływający czas. Różnica wieku między synem a tym drugim potencjalnym dzieckiem cały czas się powiększa, to już właściwie będą "jedynaki", o ile w ogóle się uda. Zastanawiam się po prostu, na ile nam jeszcze starczy siły. Boję się momentu, w którym poczuję "mam już dość", bo wiem, że nigdy nie wyleczę się z tego marzenia posiadania dużej rodziny, a jednocześnie ile można walczyć, ile pieniędzy wydawać, ile rozczarowań przeżywać. Juz wiem, że w ciążę zachodzę, ale jak ja zajdę, to co ja ze sobą zrobię chociaż do tego 12 tygodnia? Już teraz przy ostatniej ciąży było ciężko, ja musiałam głowę wyłączyć, nie myśleć o tym. Pozwoliłam sobie na chwilę uwierzyć, że będzie dobrze, bo to już był 10tc i co? Skończyło się jak skończyło. A co jeśli w ogóle nie będę potrafiła cieszyć się z tej ciąży a później z dziecka? Boję się tego wszystkiego. Boże, ile nam to wszystko zabrało radości z życia :(
 
Ja też już drugi miesiąc nie sprawdzam owulacji i odpuściłam sobie sprawdzanie wszystkiego. I jak się uda to fajnie. Możliwe, że do tego wrócę w którymś miesiącu. Jeżeli czujesz, że potrzebujesz odsapnięcia to bardzo polecam, bo odświeża to głowę. :)
Właśnie chyba tego potrzebuje nie ustawiania wszystkiego pod owulację że o teraz w tym dniu koniecznie trzeba działać tylko żeby skupić się na sobie więc właśnie tego potrzebuje ❤️
 
Wiecie co jest najgorsze w staraniach? Planowanie życia pod ciążę. Strój kąpielowy do Chorwacji w tym roku wybierałam z myślą "a może już będę miała lekki brzuszek", na pierwszą rocznicę ślubu chcemy pojechać na Mazury, mąż znalazł fajny domek z jacuzzi na wyłączność i wszystko super, ale "jak będę już w ciąży to nie skorzystam, a jacuzzi też nie sprzyja staraniom".
Keks to próba wyłączenia głowy, by być myślami tu i teraz i czerpać przyjemność, a nie uciekać myślami w stronę "czy tym razem się uda i kiedy od tego dnia mogę testować?"
Każde wyjście ze znajomymi na przysłowiowe piwko, w okresie po owulacji łączy się z myśleniem czy to jedno piwko nie zaszkodzi w implantacji. Szukanie sukienki na wesele szwagierki też sprowadza się chwilami do wyszukiwania "ciążowa czerwona sukienka", bo może do grudnia będę już wysoko w ciąży i brzuszek będzie spory...😒
O szukaniu cały czas nowych cudownych rozwiązań nawet nie wspomnę... I o emocjonalnych zakupach w internetowych aptekach, jak przychodzi moment, że już człowiek wie, że w tym cyklu znowu NIC Z TEGO.
Jeszcze planowanie wakacji pod ciążę ;( no pewnie wszystkie tak mamy
Dziewczyny badalyscie amh w jakiejś sieciowce typu diagnostyka / alab czy w jakims przyszpitalnym laboratorium?
Na badałam w osiedlowej diagnostyce, ale czytałam gdzieś że lepiej w tym oddziale gdzie od razu jest laboratorium
Ehh niestety też nie miałam na dziś wszystkich wyników, bo ciągle czekam. Ale myślałam, że porozmawiamy o tej adenomiozie a on się uczepił jakichś dziwnych badań, o niektórych w ogóle pierwszy raz w życiu słyszałam. Trochę mnie wyśmiał, że tak przychodzę "bez wyników" gdzie przecież my już większość mamy przebadane. Liczyłam, że chociaż podpowie jakie badania zrobić dla immunologa bo sorry, ale nie będę płacić za wizytę 400 zł tylko po to, by się dowiedzieć, co mam zbadać. Na szczęście jest forum i więcej się od dziewczyn stąd dowiedziałam 🤡 Nie zrobił mi nawet USG. Ciągle go pytałam jak to jest z tą adenomiozą, czy to faktycznie jest tak, że zarodek trafia w to "brzydkie" miejsce w macicy i przez to nie może się rozwijać to kręcił strasznie, mówił że nie, że to nie ma żadnego znaczenia ale nie umial mi tego wytłumaczyć. Ja wiem, że nie mam jeszcze wyników i faktycznie trochę to strzelanie na ślepo, ale mam po tej wizycie tylko większy mętlik. Mówiłam też o tym, że bez stymulacji nie zachodzę w ciążę to też kompletnie olał ten temat, tak jakby on potraktował tę wizytę jako taką jednorazową, dodatkową a nie z myślą, że będę się chciała leczyć w tej klinice. Aha, in vitro u nas nie ma sensu, nie da się podać zarodka w konkretne miejsce. Zresztą powiedział, że przy tych moich poronieniach i tak nie łapiemy się na refundację 🙃
Bardzo mi przykro, też bym była ogromnie zawiedziona :( trzymam kciuki żebyś następnym razem trafiła na kogoś, komu zaufasz !
Niestety zaliczyłam biochem - beta spadła z 25,9 na 17,2.
💔 bardzo bardzo współczuję, co za strata 😢
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry