reklama

A jak tam z mamami

Temat na forum 'Relacje rodzinne' rozpoczęty przez saszka, 19 Lipiec 2004.

  1. saszka

    saszka Gość

    Czy Wasze mamy żywo uczestniczą w życiu Waszej rodziny? Do mojego małżeństwa mama sie nie wtrąca, natomiast jeśli chodzi o dzieci to ma tysiąć rad, które zaczynaja sie od haseł: myślę, że powinnaś , musisz, jak możesz na to pozwalać, dziecko musi, itp. itd., oczywisci wszystko jest poparte zdaniem- to nie to, żebym chciała sie wtrącać. Ręce opadają. po takeij wizycie mam wrażenie, że jestem beznadziejna matką, a dzieci lepiej zeby mi zabrała opieka społeczna :( Kiedy usiłuje wytłumaczyc Mamie, że to moje życie i to przykre, że uważa mnie za taka beznadziejną osobę - nie rozumie o co mi chodzi... I co robić??
    saszka :arrow:
     
  2. Agaw_a

    Agaw_a Gość

    Saszko,

    Jeżeli chodzi o moją mamę, to bratowa moja zwykła mawiać "Ewunia - najlepszy przyjaciel człowieka"... nic dodać nic ująć :p

    Jeżeli chodzi o teściową... brrrr...

    Pozdrawiam
    Agawa
     
  3. reklama
  4. Ania28

    Ania28 Fanka BB :)

    Saszko, pojawiłam się tu dopiero teraz kiedy jestem w ciąży z drugim bobaskiem.
    Mam już prawie 6 letniego syna. Doskonale cię rozumiem. mam bardzo podobny problem. Mieszkamy z moimi rodzicami. Kiedy urodził się mój synek kończyłam studia. Żeby nie przerywać nauki zdecydowałam się na pomoc rodziców. Nie wiem kiedy, ale moja mama całkowicie przejęła opiekę nad nim. Zanim sie zorientowałam już nie potrafiłam trafić do mojego syna. Najważniejsza jest babcia. Myślałam, ze może mu minie z wiekiem, ale niestety. To bardzo boli. Mój błąd polega na tym, ze nie potrafię powiedzieć mamie, żeby sie nie wtrącała. No cóż, może kiedyś odzyskam własne dziecko. Na razie czekam na drugie i teraz wiem, że będzie inaczej, bo ja już na coś takiego nie pozwolę. Trzymaj się i nie daj sobie wmówić, że ktoś wie lepiej niż ty, co jest najlepsze dla twego dziecka.
    Pozdrawiam serdecznie
     
  5. Anonim

    Anonim Gość

    niestety i ja mam ten sam problem co Saszka. Jak bym czytała o swojej mamie kropka w kropkę. ostatnio jak się zbuntowałam to się na mnie obraziła.nie widzę dobrego wyjścia.myślę,że trzeba po prostu ignorować i robić swoje.
     
  6. beta77

    beta77 Gość

    moja mama jest do rany przyloz ale tez boje sie ze zdominuje mi meza, fakt ze obie mamy mocne charakterki i ja potrafie ja czasami ustawic, to jedna z cech ktora udalo mi sie odziedziczyc po tatusiu, wlasciwie tylko ja z calego rodzenstwa potrafie jej powiedziec do sluchu bez wywolania u niej histerycznego placzu, mieszkamy osobno (po za przypadkami kiedy sie pozre z bratowa wtedy mieszka u nas, co wystepuje zawsze w okolicach wrzesnia), mama chce u nas mieszkac na starosc, my wlasciwie lubimy z nia mieszkac, choc wiadomo ze we dwoje jest inaczej niz w troje albo w czworo, pomoc przy dzieciatku bardzo mi sie przyda szczegolnie jak wroce robic dalej doktorat, choc my z robaczkiem bardziej sie obawiamy tego ze mama bedzie u nas raczej gosciem i wkoncu bedziemy musieli sobie radzic sami, bo choc mama deklaruje ze chce z nami mieszkac to jest strasznie przywiazana do dzieci brata, a sam brat jest ukochanym synkiem, i wystarczy ze moj brat zadzwoni ze jest potrzebna bo cos tam to moja mama rzuci wszystko i wroci do brata :D
     
  7. avocado2

    avocado2 Fanka BB :)

    Moja mama z kolei należy do tych "mądralińskich". Na moje słowa sprzeciwu obraża się, ale w końcu trafia do niej, że jestem już duża i sama decyduję. Natomiast boję się o mojego męża. On bardzo poważnie podchodzi do ojcostwa. To będzie nasze pierwsze dziecko (jestem w 12 tyg.). Boi się panicznie, ale jest bardzo odpowiedzialny i wiem, że zaangażuje się w dzidzię całym sercem.

    I nagle w tym wszystkim widzę moją mamę, która zaczyna go pouczać, poprawiać, strofować mnie, że mu pozwalam dotykać dziecko... już to widzę oczami wyobraźni! Gdyż moja mamusia należy do tej frakcji matek, których mężowie wypięli się na wychowanie, więc od razu zakłada, że każdy facet albo dziecko i tak olewa, albo mu szkodzi, bo nic nie umie, bo nie ma instynktu i takie tam duperele.

    Najbardziej kocham tekst "dwoje wychowałam, to przecież wiem". Z tym, że wspominając jej metody wychowawcze, nie jestem pewna, czy zostawię ją samą z moim dzieckiem. Moja starsza siostra ma 3 synów (6 lat, 4 lata i 1 miesiąc) i mamuśka nie może się od nich odkleić. Brrrrr. Nie chę jej odizolowywać, ale chyba nie poproszę jej o pomoc, kiedy skończy mi się macierzyński i trzeba będzie wracać do pracy.

    Ania
     

Poleć forum