pochwe sie Wam Laski, ze zolozylam dzis Sebkowi pieluche tyl na przod

bo jemu nie da sie juz normalnie pieluchy zalozyc samemu, jak jestesmy we 2, to jeszcze jakos idzie, ale jak sama jestem to lipa straszna.!! jak tylko go poloze, to on hop i na brzuszku, a potem czlapu-czlapu i poszedl gdzie go oczy poniosa. I co ja mam robic? ganiac go i na sile klasc?! Wiec dzis stwierdzilam ze jak chce lazic, to niech lazi, ja mu zaloze pieluche z rzepami na pupie, bo tak duuuzo prosciej
a wczoraj 1szy raz Mlody wzial przysznic zamiast kapieli. A wszystko oczywiscie przez to jego wstawanie, bo w wannie lezec to on nie bedzie, ani na plecach ani juz nawe na brzuchu. On wstawac bedzie w wannie. To jak chce stac, to niech stoi! przysznic najpierw mu sie srednio podobal, ale potem juz piszczal z radochy. Niech on w koncu siedziec zacznie, to moze prosciej bedzie...
a zeby nie bylo ze on taki zdolny, to tak jak wspomnialam - siedziec to on jeszcze chyba dluuugo nie bedzie

Z mowieniem tez mu nie po drodze. wiec jak czytam jak Wasze pociechy gadaja to mi smutno, ze mi niemowa rosnie. Chociaz u mnie w rodzinie to nic nowego, generalnie dzieci pozno zaczynaja mowic. jedna z kuzynek Sebcia bedzie miala 3lata w maju (albo czerwcu) i dopiero zaczyna slowo po slowie dukac...