kami1094
Fanka BB :)
No i żebyś miała świadomość ja Cię za geriatryczkę nie uważam.No właśnie ile to jest zaawansowani wiekowo? Bo my z mężem 38 w tym roku oboje, tzn ja jeszcze nie, dopiero 21 grudnia skończę, a dzieci na pokładzie 0.
Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
No i żebyś miała świadomość ja Cię za geriatryczkę nie uważam.No właśnie ile to jest zaawansowani wiekowo? Bo my z mężem 38 w tym roku oboje, tzn ja jeszcze nie, dopiero 21 grudnia skończę, a dzieci na pokładzie 0.
No właśnie - to wszystko to nie są problemy nie do przejścia, nikt nas nie skreśla ale czy i kiedy to się stanie? Czasem sobie myślę że by mi było może lżej gdybym wiedziała że nie to się nigdy nie zdarzy i sobie chociaż życie ułożę pod te informacje… a tak żyjesz i się łudzisz i jednak nie wychodzi…Poza tym, postaraj się być dla siebie wyrozumiała.Na razie jeśli dobrze kojarzę to przeszkody zdiagnozowane u Was nie są jakieś z księżyca.
Wiele osób mierzy się i z PCOS i z problemami z nasieniem. Chodzi mi o to, że nie jest to nic czego nie dałoby się wyprowadzić na prostą i nic na co nie miałabyś wpływu. Masz go - po prostu wymaga to czasu i pracy. Ale nie przekreśla niczego.
Pomyśl sobie, że naprawdę to ogromny plus mieć punkt zaczepienia. Dziewczyny latami robią diagnostykę nie mogąc znaleźć przyczyn. Lepiej wiedzieć o co chodzi i móc nad tym pracować niż szukać igły w stogu siana i nie mieć żadnych odpowiedzi.No właśnie - to wszystko to nie są problemy nie do przejścia, nikt nas nie skreśla ale czy i kiedy to się stanie? Czasem sobie myślę że by mi było może lżej gdybym wiedziała że nie to się nigdy nie zdarzy i sobie chociaż życie ułożę pod te informacje… a tak żyjesz i się łudzisz i jednak nie wychodzi…
W ogóle a propo smutku to byłam na spacerze dziś i tak płakałam że mi soczewka wypadła z lewego oka, wypłynęła, i musiałam wracać z jednym okiem bo mam sporą wadę
Polecam watki staraczkowo-kreskowe na tym forum. Tam serio można złapać dużo wiedzy, czasem dzięki wpisom można zorientować się, że to jak jesteśmy „zaopiekowane” przez lekarza to jednak za mało lub zły kierunekNo właśnie - to wszystko to nie są problemy nie do przejścia, nikt nas nie skreśla ale czy i kiedy to się stanie? Czasem sobie myślę że by mi było może lżej gdybym wiedziała że nie to się nigdy nie zdarzy i sobie chociaż życie ułożę pod te informacje… a tak żyjesz i się łudzisz i jednak nie wychodzi…
W ogóle a propo smutku to byłam na spacerze dziś i tak płakałam że mi soczewka wypadła z lewego oka, wypłynęła, i musiałam wracać z jednym okiem bo mam sporą wadę
Ja powiem z perspektywy prawie 5 letniej staraczki. Diagnoza niepłodność o nieustalonej etiologii. Wielu lekarzy, wielu ze standardowym pomysłem np. stymulacja cyklu bez sprawdzania drożności czy monitoringu. Dobrze, że wiecie co jest i można działać. Ja miałam plan awaryjny gdyby się nie udało. W pewnym momencie dopuściłam możliwość, że możemy nie mieć dzieci, więc też pojawił się w głowie inny plan. Forum też dało mi do myślenia, żeby nie podporządkowywać całego życia pod starania, bo to nie prowadzi do niczego dobrego.No właśnie - to wszystko to nie są problemy nie do przejścia, nikt nas nie skreśla ale czy i kiedy to się stanie? Czasem sobie myślę że by mi było może lżej gdybym wiedziała że nie to się nigdy nie zdarzy i sobie chociaż życie ułożę pod te informacje… a tak żyjesz i się łudzisz i jednak nie wychodzi…
W ogóle a propo smutku to byłam na spacerze dziś i tak płakałam że mi soczewka wypadła z lewego oka, wypłynęła, i musiałam wracać z jednym okiem bo mam sporą wadę
Dziękuję za dobre słowa. Czy u was wyszło?Ja powiem z perspektywy prawie 5 letniej staraczki. Diagnoza niepłodność o nieustalonej etiologii. Wielu lekarzy, wielu ze standardowym pomysłem np. stymulacja cyklu bez sprawdzania drożności czy monitoringu. Dobrze, że wiecie co jest i można działać. Ja miałam plan awaryjny gdyby się nie udało. W pewnym momencie dopuściłam możliwość, że możemy nie mieć dzieci, więc też pojawił się w głowie inny plan. Forum też dało mi do myślenia, żeby nie podporządkowywać całego życia pod starania, bo to nie prowadzi do niczego dobrego.
Płacz i smutek jest na porządku dziennym u wielu staraczek. U jednych po kilku miesiącach u innych po dłuższym czasie, różnie bywa. Bo najgorsze w tym wszystkim jest czekanie, a zegar tyka. Trzymam kciuki żeby udało się prędzej niż później.
Tak, w ostatnim miesiącu,który dałam nam na starania. Z perspektywy czasu, chyba nie potrafiła bym jeszcze odpuścić, chociaż postawiłam granicę.Dziękuję za dobre słowa. Czy u was wyszło?