reklama

Bez dzieci i bez nadziei, w beznadziei. Wątek dla przybitych.

reklama
Poza tym, postaraj się być dla siebie wyrozumiała. 🥹 Na razie jeśli dobrze kojarzę to przeszkody zdiagnozowane u Was nie są jakieś z księżyca. 🫂 Wiele osób mierzy się i z PCOS i z problemami z nasieniem. Chodzi mi o to, że nie jest to nic czego nie dałoby się wyprowadzić na prostą i nic na co nie miałabyś wpływu. Masz go - po prostu wymaga to czasu i pracy. Ale nie przekreśla niczego.
No właśnie - to wszystko to nie są problemy nie do przejścia, nikt nas nie skreśla ale czy i kiedy to się stanie? Czasem sobie myślę że by mi było może lżej gdybym wiedziała że nie to się nigdy nie zdarzy i sobie chociaż życie ułożę pod te informacje… a tak żyjesz i się łudzisz i jednak nie wychodzi…

W ogóle a propo smutku to byłam na spacerze dziś i tak płakałam że mi soczewka wypadła z lewego oka, wypłynęła, i musiałam wracać z jednym okiem bo mam sporą wadę
 
No właśnie - to wszystko to nie są problemy nie do przejścia, nikt nas nie skreśla ale czy i kiedy to się stanie? Czasem sobie myślę że by mi było może lżej gdybym wiedziała że nie to się nigdy nie zdarzy i sobie chociaż życie ułożę pod te informacje… a tak żyjesz i się łudzisz i jednak nie wychodzi…

W ogóle a propo smutku to byłam na spacerze dziś i tak płakałam że mi soczewka wypadła z lewego oka, wypłynęła, i musiałam wracać z jednym okiem bo mam sporą wadę
Pomyśl sobie, że naprawdę to ogromny plus mieć punkt zaczepienia. Dziewczyny latami robią diagnostykę nie mogąc znaleźć przyczyn. Lepiej wiedzieć o co chodzi i móc nad tym pracować niż szukać igły w stogu siana i nie mieć żadnych odpowiedzi.
 
No właśnie - to wszystko to nie są problemy nie do przejścia, nikt nas nie skreśla ale czy i kiedy to się stanie? Czasem sobie myślę że by mi było może lżej gdybym wiedziała że nie to się nigdy nie zdarzy i sobie chociaż życie ułożę pod te informacje… a tak żyjesz i się łudzisz i jednak nie wychodzi…

W ogóle a propo smutku to byłam na spacerze dziś i tak płakałam że mi soczewka wypadła z lewego oka, wypłynęła, i musiałam wracać z jednym okiem bo mam sporą wadę
Polecam watki staraczkowo-kreskowe na tym forum. Tam serio można złapać dużo wiedzy, czasem dzięki wpisom można zorientować się, że to jak jesteśmy „zaopiekowane” przez lekarza to jednak za mało lub zły kierunek :) mam znajome, gdzie ta „opieka” polegała na wdrażaniu duphastonu od któregoś tam dnia cyklu, bez monitoringu, co ostatecznie blokowało możliwość zajścia w ciążę 🫣
 
No właśnie - to wszystko to nie są problemy nie do przejścia, nikt nas nie skreśla ale czy i kiedy to się stanie? Czasem sobie myślę że by mi było może lżej gdybym wiedziała że nie to się nigdy nie zdarzy i sobie chociaż życie ułożę pod te informacje… a tak żyjesz i się łudzisz i jednak nie wychodzi…

W ogóle a propo smutku to byłam na spacerze dziś i tak płakałam że mi soczewka wypadła z lewego oka, wypłynęła, i musiałam wracać z jednym okiem bo mam sporą wadę
Ja powiem z perspektywy prawie 5 letniej staraczki. Diagnoza niepłodność o nieustalonej etiologii. Wielu lekarzy, wielu ze standardowym pomysłem np. stymulacja cyklu bez sprawdzania drożności czy monitoringu. Dobrze, że wiecie co jest i można działać. Ja miałam plan awaryjny gdyby się nie udało. W pewnym momencie dopuściłam możliwość, że możemy nie mieć dzieci, więc też pojawił się w głowie inny plan. Forum też dało mi do myślenia, żeby nie podporządkowywać całego życia pod starania, bo to nie prowadzi do niczego dobrego.
Płacz i smutek jest na porządku dziennym u wielu staraczek. U jednych po kilku miesiącach u innych po dłuższym czasie, różnie bywa. Bo najgorsze w tym wszystkim jest czekanie, a zegar tyka. Trzymam kciuki żeby udało się prędzej niż później.
 
Ja powiem z perspektywy prawie 5 letniej staraczki. Diagnoza niepłodność o nieustalonej etiologii. Wielu lekarzy, wielu ze standardowym pomysłem np. stymulacja cyklu bez sprawdzania drożności czy monitoringu. Dobrze, że wiecie co jest i można działać. Ja miałam plan awaryjny gdyby się nie udało. W pewnym momencie dopuściłam możliwość, że możemy nie mieć dzieci, więc też pojawił się w głowie inny plan. Forum też dało mi do myślenia, żeby nie podporządkowywać całego życia pod starania, bo to nie prowadzi do niczego dobrego.
Płacz i smutek jest na porządku dziennym u wielu staraczek. U jednych po kilku miesiącach u innych po dłuższym czasie, różnie bywa. Bo najgorsze w tym wszystkim jest czekanie, a zegar tyka. Trzymam kciuki żeby udało się prędzej niż później.
Dziękuję za dobre słowa. Czy u was wyszło?
 
reklama
Ja tak ze swojej perspektywy dołożę ;)! Cztery poronienia, kilku lekarzy, szpitale, badania, nadzieje, nerwy, radość, smutek, płacz, złość, szczęście ..... i mogę tak wymieniać w nieskończoność. W pewnym momencie odstawiłam wszystkie leki (wkurw 🤪) i próbowałam sobie ułożyć w głowie, że może nie będę nigdy mamą. Tak jak ktoś wcześniej napisał, miałam jakiś plan na życie, że może dzieci nie będzie. A dodam, że najmłodsza nie jestem. Ba! Śmiem twierdzić, że w szpitalu byłam najstarsza 🤪. Aż w końcu w wielkim zakończeniu zaszłam w ciążę. Oczywiście dostałam Neoparin, bo mam trombofilię i inne leki. Dlatego staraj się nie poddawać negatywnym myślom, wiem, że to strasznie ciężkie, ale naprawdę może się udać ☺️! Wiem co mówię, bo właśnie ssak nie daje mi odejść na krok ☺️🥰. Powodzenia!!!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry