u mnie chyba najważniejszym powodem dla którego nie mamy ślubu kościelnego jest to że mój Maciek jest niewierzący. Nie chcę żeby przysięgał mi miłość do końca życia przed kimś, kogo istnienia on nawet nie uznaje, bo byłaby to czysta fikcja. Maciek stwierdził że ze względu na to ze ja bym bardzo chciala slub koscielny to on oczywiscie by sie na niego zgodzil, no ale dla mnie to takie dziwne. Zreszta on nawet nie ma bierzmowania. Jesli chodzi o chrzest to uwazam ze to jest niesprawiedliwe wobec dziecka ze stawiaja warunek slubu koscielnego zeby mozna bylo ochrzcic dziecko. Ja np jestem wierzaca i chcialabym wychowac moje dziecko w tej wierze. Maciek tez nie ma nic przeciwko mimo iz sam nie wierzy. I co, dziecko takich mieszanych rodzicow nie ma prawa byc ochrzszczone? Jesli nie beda chcieli dac mojemu dziecku chrztu to truno. Wbrew sobie i Mackowi nie bede nic robila. A powodem dla ktorego nie mamy zadnego slubu jest oczywiscie kwestia finansowa. Do tej pory w planach bylo ze na pierwszym miejscu jest to abysmy mogli miec dzidziusia wiec w perspektywie uzbieranie ponad 10.000 zl na in vitro. Slub, ewentualne wesele duzo kosztuje wiec zdecydowalismy ze zdecydujemy sie na to jak juz bedzie dzidzia.