kłaczku ja jej się nie daję... właśnie dlatego, że od początku się zaczęłam stawiać tak mnie nie nawidzi...najgorsze, że przez nią nie będziemy mieć tego mieszkania

jestem tak wściekła... naprawdę tyle się dzieje nie szczęść a tu taka kur*** dokłada....
teraz wiem, że ta świnia przyczyniła się do śmierci moich maluszków!! jak byłam w ciąży to potrafiła mnie doprowadzić do stanu gdzie się trzęsłam i nie mogłam złapać oddechu... mimo tego, że ja naprawdę mam mocny charakter!! nawet próbowała skłócić mnie z moimi rodzicami... i tak człowiek żadnego wsparcia nie ma.....

ojciec M też w Stanach mieszka, ma tam swoją nową rodzinę... i dupaa.... szkoda mi mojego M zawsze taka sierota....nawet nie potrafił się zachować w towarzystwie... bo matka zawsze go zostawiała w domu, nawet w święta siedziała sam z kanapkami albo błąkał się po sąsiadach.... ehh.... dobrze, że ja mam super mamę.... bo ojciec mój to też się nie nadaję... chla i ma wszystko w dupiee....
życie jest ciężkie to prawda.... przez tyle rzeczy człowiek musi przejść....
mimo młodego wieku,..... a co będzie jeszcze???
dopiero dziś dowiedzieliśmy się, że babcia w trakcie operacji miała udar... i dlatego nie reaguję.... a rak jest niestety złośliwy....;/ ale babcia jest silna.... mają ją odłączać od respiratora... zaczyna unosić sparaliżowaną dłoń... a prawą stroną to tak wywiją, że jest przywiązana, bo wszystkie kabelki wyrywała... nerki jeszcze pracują... słyszy na pewno, ściska nam dłonie... jak ją coś wkurzymy to marszczy czoło i skacze ciśnienie... więc chyba nie jest zle...?? powiedzieli, ze przeniosą ją na oddział normalny... a jak już wszystko się unormuję i będzie sama oddychać to rehabilitacja.....;/
ehh mimo tego cierpienia przez które przeszła nie poddaję się i dzielnie walczy mimo 80 lat
