Olusia81
Fanka BB :)
Enya, no ja wlasnie juz kiedys pisalam, ze duzo tu naszego rocznika... a z ktorego grudnia jestes?
As, zarowno salon jak i brzusio boskie
Ilonka, milo Cie znowu widziec
piszesz, ze rok od podjecia walki, no coz, u mnie w urodziny minely 3 lata i tez cisza. Jedyna pociecha to czworonozny synek i akt urodzenia Karolinki. Sa gorze i lepsze dni, ale po malu zaczynam sie godzic z losem bez malenstwa. widocznie juz przydzial na nasza rodzinke sie skonczyl.
Kasia, mega gratki.
Wszystkim jeszcze raz dziekuje za slowa wsparcia i przede wszystkim za modlitwe. Szczerze mowiac to u mnie zaczyna sie kryzys wiary. z jednej strony mam potworny bunt, a z drugiej ogromnie pragne porozmawiac z moim spowiednikiem, ale niestety nie moge teraz jechac z uwagi na tesciowa. no coz, jakos bede musiala sie z tym zmierzyc.
buziaki dla wszystkich.
As, zarowno salon jak i brzusio boskie
Ilonka, milo Cie znowu widziec
Kasia, mega gratki.
Wszystkim jeszcze raz dziekuje za slowa wsparcia i przede wszystkim za modlitwe. Szczerze mowiac to u mnie zaczyna sie kryzys wiary. z jednej strony mam potworny bunt, a z drugiej ogromnie pragne porozmawiac z moim spowiednikiem, ale niestety nie moge teraz jechac z uwagi na tesciowa. no coz, jakos bede musiala sie z tym zmierzyc.
buziaki dla wszystkich.







wiem długo nie pisałam
wstałam po 4 i na nic się to zdało.. Tylko 5 pierwszych osób ma szansę. A przede mną dziewczynie już odmówiono rejestracji. Więc poszłyśmy czekać na niego do 9.00 a on stwierdził, że nas nie przyjmie,bo ma już 25 osób i zeby próbować w przyszłym tygodniu... Tylko tak se można próbować co tydzień.. A mógł dać choć kartkę, że mogą mnie zarejestrować w przyszłym tyg. Niestety nie dał.. Tak mnie wkurzył... Powiedział tylko , że zmiana łągodna i tyle.. No i co mam dalej z tym robić? Chodzić do usr....nej śmierci aż mi się fuksnie zarejestrować?! Więc zaczełam szukać kontaktu do niego prywatnie.. Poszłam na oddział jego i tam sekretarka podała namiary na prywatną klinikę... Przyglądali się temu inni leklarze.. A my z mamą w temat, że planuję ciążę i chcę znać wyniki, zeby ktoś je odczytał.. Zaden lekarz nie raczył mi pomóc... I wychodząc natknęłam się na mojego nowego gina, który widział mnie tylko raz.. Powiedział, że idzie na swój oddział, ale zaraz wróci.. i dotrzymal słowa.. Spytałam czy mnie pamięta a on od razu powiedział skąd jesteśmy. Nakreśliłam sytuację i zapytałam czy mogę z tym wynikiem zacząc się starać. On popatrzył i oddając kartkę powiedział: "starać się" i poszedł...
ale mi się podoba i nie żałuję