Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij



zadzwoniła do mnie siostra i powiedziala,ze moj były szef chce zebym przyjechała do sklepu i,ze jego nie interesuje to czy sie dobrze czuje czy nie,bo on musi pare rzeczy ze mna wyjasnic.a mianowicie o co chodzi????? o to,ze podobno przed swietami jeszcze jak bylam to przyszla jakas kobita i ja jej sprzedałam 5 bluzek po 20zł za sztuke,a ona teraz( mamy luty) przyszla sobie jedna odmienic,albo zwrocic!!!!!!! po 1 nie bylo takiej kobity jak ja bylam,po 2 bluzek akurat w tym sklepie to bylo jakby kot napłakał,bo to sklep z sukniami wieczorowymi,po 3 napewno zadna nie kosztowała 20zł,po 4 ta dziewczyna co teraz tam pracuje notabene kuzynka mojego meza zamiast sie cos odezwac,ze nie zwracamy towaru a juz napewno nie po 1,5 miesiaca to nic sie nie odezwała...

i teraz jest afera,bo w zeszycie sprzedazy nie ma wpisu,ze taka sprzedaz za taka kwote sie odbyła.czyli co??? niby cos sprzedałam na lewo i kase wziełam...najgorsze jest to,ze przed swietami czesto mnie nie bylo itd i zastepowała mnie taka dziewczyna ktora obok w zakladzie fryzjerskim ma praktyki z moja siorka i ona lubi robic przekrety,bo widzialam pare razy....i mysle,ze ona byla akurat jak przyszla ta kobita,wymysliła cene,sprzedała,nie wpisała a kase drapla i teraz jest na mnie
druga afera dotyczy sukienek z zagranicznymi metkami,ktore sa drogie i w zeszycie z towarem takim starym jak ja tam poszlam do pracy był taki burdel,ze szkoda gadac.sukienki ktore wisialy na sklepie nie byly powpisywane w ten zeszyt,a te co byly wpisane jako jesio nie sprzedane to juz dawno sprzedane były...robiła tam taka babka 1,5 roq i moja siostra mowiła,ze taki bałagan tam wniosla,ze szok.a szef teraz z pretensjami do mnie,ze to ja nie dopilnowałam wszystkiego i ze sie nic nie zgadza,no bo przeciez on zawsze pilnował wszystkiego...taaa...albo wcale nie przyjezdza do sklepu i cale dnie bylam sama,albo na poczatq pracy jak sie go o cos zapytałam to on nigdy nie wiedzial o co chodzi...tak pilnował...a pozatym niech wiecej osob jeszcze sie tam przewija to napewno bedzie wszystko sie zgadzało
powiedzialam siostrze zeby mu przekazała,ze jak ma sprawe to niech sam zadzwoni,a nie załatwia przez innych i,ze moze zapomniec,ze sie pojawie w sklepie i bede sie denerwowac.masakra poprostu!!!!!! w takich sytuacjach dobrze,ze nie mialam tam umowy,ze robilam na czarno,bo jesio miala bym jakies nieprzyjemnosci z jego strony.no co za dziad

i co??? porazka poprostu...chyba trzeba sie przyzwyczaic...
