Gatto
Mama Gattinki
Czytajac post Emki zastanawiam sie czy to jakas znieczulica okropna, ze ludzie traktuja smierc dzieci jak tylko dodatkowy papier do wypelnienia, informacja niepelna automatyczna czy to my, te, ktore tracimy te dzieciatka nie potrafimy dobrze zrozumiec o co im do cholery chodzi! I jak jestem w stanie zrozumiec osobe, ktora traci dziecko, ktora jest w takim amoku i szoku, ze nie potrafi sklecic normalnego prostego zdania, a co juz mowic o zlozonym, jak potrafie zrozumiec bliska osobe (meza, mame, siostre), ktora tez sobie nie radzi w tym wszystkim, tak NIE POTRAFIE zrozumiec urzednika (sanitariusza, lekarza), ktory powtarza pewnie ta wiadomosc milion razy, ale nie zdaje sobie sprawy, ze osoba odbierajaca wiadomosc slyszy ja po raz pierwszy! Niechby sie cholera postarali i przynajmniej probowali zrozumiec i przekazac informacje najjasniej i najdelikatniej jak sie da! Nie wiem czy rozumiecie o co mi chodzi, mam nadzieje, ze tak!

moja mama mieszka sama z siostra( 20 lat),ale ja z mama mamy podobne,choleryczne charaktery i poprostu za czesto sie kłociłysmy co zle wpływało na moje zdrowie,bo cierpie na zespół jelita drazliwego i stres jest bardzo nie wskazany,bo wtedy nawet leki nie pomagaja.odkad wyprowadziłam sie z domu mam dobry kontakt z mama i sie nie kłocimy a i ja juz 2 lata lekow nie biore
jesli chodzi o tesciow to tesc lubi sobie wypic,a ja mialam ojca alkocholika i z drugim mieszkac nie bede