Aniolkowamamo gratulacje i trzymam kciuki obys tym razem dostawala tylko dobre wiesci :-))))))))))
marta1988 Tobie rowniez gratuluje i mam nadzieje, ze teraz dotrwasz do terminu, a wtedy sie przekonasz ze ta zgaga to jeszcze "lajtowa" jest :-)
Na zgage dobre jest mleko nie za duzo ale powinno zneutralizowac kwasy zoladkowe. Dawno, dawno temu jak mialam meeeega zgage z moim synkiem lekarz przepisal alugastrin... mietowa zawiesina, ktora pod koniec to juz zapijalam na butelki, a nie jak kazal po lyzeczce

.
Emka musialas zapasc tej poloznej dobrze w pamiec, ze najpierw zapytala a potem poczytala. Mnie osobiscie juz w kur.... podejscie do mnie jak do bomby z opoznionym zaplonem, jak mowia o dzieciach, ciazy itd, to pol slowkami... a jak komus sie juz wyrwie to zaraz "o matko przepraszam" cholery idzie dostac... a do szewskiej pasji doprowadza mnie stwierdzenie "urodzila martwe dziecko"
Wiem, ze niektore z Was juz znaja moja historie, a pozostalym dla wyjasnienia DLACZEGO tak mnie drazni to stwierdzenie w wielkim skroci
Urodzilam martwa coreczke w 29 tyg. ciazy. Ciaza nie byla zagrozona przebiegala prawidlowo. 21.11. bylam na kontrolnym badaniu i wszystko bylo ok, porod odbyl sie 5.12. Pogotowie ktore mnie zabralo z domu nie monitorowalo dziecka w szpitalu rowniez nikt nie sprawdzal czy z mala jest wszystko ok. Urodzilam w sali jeszcze na noszach z pogotowia majac na sobie normalne majtki, plus podpaske i gaze, ktora podlozyl mi sanitariusz z pogotowia. Przed urodzeniem glowki krzyczalam czy ktos mi pomoze, bo w sali bylam sama lekarz i sanitariusze z karetki byli za drzwiami.
Jak urodzilam glowke czulam jaki opor stawialy majtki i w jednej chwili przestalam krzyczec, wiedzialam ze nie ma juz sensu. Wtedy pojawili sie lekarz, polozna i sanitariusz zajrzeli pod przescieradlo i stwierdzili "o kur..." (w j.niemieckim). Po kolejnym parciu powiedzieli mi, ze dziecko jest martwe i ze "to" nie moglo jej zabic. Po 5 minutach od porodu pytali mnie o obdukcje czy maja robic (nikt mi nie pokazal dziecka ani nie zapytal czy chcialabym widziec) opisujac przy tym detale, ze mala byla taka malutka i beda ja kroic i sprawdzac emocje wziely gore, szok i powiedzialam... nie chce.
Na wypisie podalii, ze nie stwierdzili konfliktu serologicznego, wad wrodzonych, zadnych bakterii, noworodek bez zmian zewnetrznych, ze masa urodzeniowa byla 670g i 33 cm.
Po paru dniach przyslali rachunek na ktorym podali ze mala byla przerosnieta...
Na zdjeciu, ktore dostalam wyraznie widac zdeformowana glowke. Nie jest to normalna deformacja ktora moglaby powstac w trakcie przeciskania sie przez kanal rodny.
W sali w ktorej rodzilam nie bylo inkubatora czekajacego na mala, nie bylo lozka ginekologicznego pokoj bardziej przypominal zwykla sale, bo w zabiegowym jest wiecej sprzetu.