• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

reklama
witam kochane.

ewcik no jedna polozna podala mi taka wlasnie przyczyne-za krotkie wezidełko,ale nikt tego nie sprawdzal,bo to nie jest problem jakis konkretny.we wtorek jedziemy do poradni neanotologicznej na kontrole czy prawidlowo przybiera na wadze bedac na moim pokarmie i sztucznym.aniunia dotrwasz czemu mialoby byc inaczej? jak sie czujesz? co z dzidzia? kochana ja tez wedrowalam miedzy szpitalem a domem i wszystko jest dobrze.nie martw sie.juz jestes na takim etapie,ze bedzie dobrze bez wzgledu na wszystko.majra najwazniejsze,ze z dzieckime jest dobrze.lil nio my juz od wczoraj w domku.kochana szykuj sie:tak::tak:.magda88 witaj...* dla aniołka.zostan z nami.dziewczyny sa swietne,pomoga ci sie pozbierac.lenka nie swiruj:-p.Izw zawsze tak jest,ze czegos zaczyna brakowac podczas remontow.normalne.a co do pracy meza to kurcze kiepsko.a nie drynal tam zeby zapytac co sie dzieje? kasia:-D:-D:-D dobrze,ze maz juz uswiadomiony.basia sz super wiesci.a widzisz jest wssystko dobrze.anty2 hehe no to wykrakalas:-).waga sie tak nie martwie.urosnie.ciuszki wszystkie za duze,bo 49cm to malusio,ale co tam.plenitude,a co tam bede sie opierniczac:-D.emka &&&&&&&&&&&&&&&.anii dziekuje.co do malej twojej to ciezka sprawa.chyba nie pozostaje nic innego jak dalej kontynuowac to co sie mowi i pozniej jak juz dziecko sie pojawi angazowac ja w pomoc zeby czula sie potrzebna itp.trzymam && zeby bylo dobrze u was.marta1988 jesli jest ulozone posladkowo i sie nie przekreci glowka to bedziesz miala cesarke.ale ma jesio troche miejsca i czasu wiec zobaczysz.mart81 o kurcze to mnie zaskoczylas:szok: myslalam,ze u was juz po...trzymam &&.

ktoras z was prosila zebym napisala cos o tej pieknej chwili.no wiec we wtorek w nocy odeszly mi wody.ok 1:00 bylismy w szpitalu.porod szybko nastepowal,mala tez w dol coraz szybciej.o 6.05 urodzilam,ale malenka urodzila sie z raczkami obok glowki co troche utrudnialo porod i musieli mnie nieco naciac.ogolnie czuje sie dobrze tylko jestem obolala i ciezko mi sie siedzi.zapomnialam zapytac jak dlugo szwy sie rozpuszczaja.Ala jest na moim mleku,bo odciagam i na mleku sztucznym.raz ma podawane jedno,raz drugie.tyle,ze sztucznym chyba bardziej sie najada...generalnie charakterna jest i nie nalzey do dzieci spokojnych,ale tez nie do bardzo cholerycznych:-p.dopiero sie poznajemy,ale kocham ja nad zycie,maz rowniez i wogole bardzo mi pomaga,a i byl przy porodzie:szok: od samego poczatq do samego konca byl obok.cudownie.bede zagladac jak czas pozwoli.

DZIEKUJE WAM WSZYSTKIM ZA GRATULACJE I ZA TO,ZE WSPIERALYSCIE MNIE OD POCZATQ.WASZA DUZA W TYM ZASŁUGA,ZE DZIS JEST TAK JAK JEST.

a tu kolejna fotka małej


Zobacz załącznik 493882

Karola ogromne gratulacje.
mała jest bossskkkaaaaaa

Krótkie wędzidełko to może być duży problem w przyszłości.
Jeśli to prawda to jak najszybciej podetnijcie jej to wędzidełko.
Takiemu maleństwu robi się to bez znieczulenia ,bo ta błonka jest jeszcze cieniutka i w zasadzie nie ukrwiona .Ca za tym idzie praktycznie nie boli tylko sprawia lekki dyskomfort.
Czym starsze dziecko tym problem z wędzidełkiem jest większy.
Blokuje prawidłową pracę języka czyli zaburza gryzienie,żucie i połykanie ,a dodatkowo często występują kłopoty logopedyczne.
Nowym aniołkom zapalam światełka (*) (*) (*)

A naszym świeżym cięzaróweczkom serdecznie GRATULUJĘ!!!
 
As fajnie, ze wpadłaś :) mogę Cię o coś zapytać? widzę na suwaczku, że Twoja najmłodsza córcia ma 3 miesiące, a wcześnie doświadczyłaś wielu strat :(:(:( powiedz mi, jak dałaś radę w ciąży z córcią? tzn. chodzi mi o to, czy całą ciążę towarzyszył Ci stres i lęk??
 
[h=6]Wysłała mi to dziś koleżanka, która również jest Aniołkową Mamą!!

"Kochana mamo,
wiem, że mnie nie widzisz, nie słyszysz i nie możesz dotknąć. Ale ja
jestem...istnieję ...w Twoim życiu, snach, Twoim sercu...Istnieję.
Kidy byłem tam na dole ,w Twoim ciepłym brzuchu godzinami
zastanawiałem się,
jak to będzie kiedy będę już przy Tobie, w tym miejscu o którym
powiadałaś
gładząc się po brzuchu wieczorami kiedy chyba nie mogłaś zasnąć.
Ja wsłuchany w Twoje opowieści i kojący głos chłonąłem każde
słowo ,każdą
informację, a potem cichutko, że by Cię nie obudzić, kiedy wreszcie
zasypiałaś...marzyłem. Wyobrażałem sobie te wszystkie cudowne
miejsca i Ciebie
,jak wyglądasz...
Patrzyłem na swoje dziwne nóżki i rączki u których nie wiem czemu
było po
dziesięć palców i zastanawiałem się czy jestem do Ciebie podobny.
Chyba nie –
myślałem – bo Ty pewnie jesteś piękna, a ja taki dziwny..
pomarszczony...no i
po co mi te dziesięć palców?
A potem się wszystko jednego dnia zmieniło.
Płakałaś głośno głaszcząc brzuch i już nie było opowieści. "To nie
może być
prawda" -mówiłaś godzinami. Słuchałem teraz jak płaczesz, krzyczysz,
prosisz i
błagasz.. A ja nie wiedziałem o co i dlaczego?
Chciałem Cię bardzo pocieszyć więc wywracałem fikołki, żebyś
poczuła, że ja tu
jestem i Cię kocham. Ale wtedy ty płakałaś jeszcze bardziej.
A potem nadszedł tez straszny dzień. Zobaczyłem, że ktoś świeci mi
po oczach,
straszne światło wpadło w głąb Ciebie. I nagłe wszystko zrobiło się
czarne. A
mnie coś wyciągnęło. I zrobiło się cicho. Ktoś trzymał mnie na
rękach, ale to
nie byłaś Ty. A potem usnąłem i kiedy otworzyłem oczy, wszystko
wokoło mnie
zalewał błękit we wszystkich odcieniach. Byłem ten sam, mały
pomarszczony, z
dziesięcioma palcami u rąk. Ale Ciebie nigdzie nie było.
Obok mnie siedział mały rudy chłopczyk. Witaj – powiedział i
uśmiechnął się do
mnie.
Gdzie moja mama? - zapytałem. On wtedy opowiedział mi wszystko. Że
nie każde
dziecko trafia do swoich rodziców. Że to nie ma związku z tym jak
bardzo mnie
chcieli i kochali, że teraz tu jest moje miejsce, pośród innych
małych Aniołków.
Że będzie mi teraz Ciebie Mamo, brakowało, ale musimy oboje nauczyć
się żyć
bez siebie. I musiałem nauczyć się tak żyć. Nie, nie było mi łatwo.
Płakałem
tak jak Ty. I cierpiałem tak jak Ty.
Ale jest mi tu naprawdę dobrze. Mam tu wielu przyjaciół, wiele
zabawy i
radości. Ale nie szalejemy całymi dniami na łące, mamo. Pomagamy
starszym
ludziom przeprowadzić ich na spotkanie tu w niebie. Znajdujemy ich
rodziny,
mężów, dzieci, żeby mogli się spotkać tu w niebie. Możesz być ze
mnie dumna,
mamo. Jestem grzecznym Aniołkiem, naprawdę. No...czasami tylko
robimy sobie
psikusy i troszkę rozrabiamy..
Wiesz kiedy się tu znalazłem jeden Aniołek ,mój Przyjaciel
wytłumaczył mi że
nie mogę się skontaktować z Tobą osobiście. Czasem tylko wolno mi
pojawić się
w Twoich snach ...nic więcej.
Ostatnio jednak zacząłem się robić przeźroczysty. I skrzydełka mi
nie działają
tak jak kiedyś. Mój Przyjaciel popatrzył na mnie smutny i...zabrał
mnie na
ziemię. Usiedliśmy na białym krzyżu i nagle Cię zobaczyłem.
Wiedziałem że to
Ty. Poznałem Twój głos. Stałaś tam w deszczu i płakałaś. Powtarzałaś
ze bardzo
cierpisz...tęsknisz... Przyjaciel popatrzył na moje skrzydełka i
powiedział że
musimy coś z tym zrobić, bo nie możesz tak dalej cierpieć. Musisz
żyć, bo
wobec Ciebie jest jeszcze wiele planów. Bo są gdzieś dzieci którym
musisz
pomóc przejść przez życie i otoczyć je miłością tak wielką, jak tą
która
powoduje teraz Twój wielki ból. Więc piszę, mamo ten list. Pierwszy
i ostatni.
Musisz wziąć się w garść, uśmiechać ,żyć. Ja Cię bardzo mocno kocham
i wiem że
to z mojego powodu płaczesz ale tak nie można. Każda Twoja łza
powoduje, że
moje skrzydełka znikają. Kiedy Ty się poddasz, ja też zniknę. Tu na
górze
istnieję dzięki tobie i Twoim myślom o mnie. Ale tylko tym dobrym
myślom. Mamo
uśmiechaj się częściej. Każdy Twój uśmiech to dla mnie radosna
chwila. Dzięki
Tobie mogę jeszcze zrobić tyle dobrego.
Proszę, mamo, żyj dalej. Nie jesteś sama ...pamiętaj o tym. Nie smuć
się bo
smutek powoduje, że znikam. Pamiętaj, że ja jestem cały czas przy
tobie.
Kocham Cię mamo..."
[/h]
 
As fajnie, ze wpadłaś :) mogę Cię o coś zapytać? widzę na suwaczku, że Twoja najmłodsza córcia ma 3 miesiące, a wcześnie doświadczyłaś wielu strat :(:(:( powiedz mi, jak dałaś radę w ciąży z córcią? tzn. chodzi mi o to, czy całą ciążę towarzyszył Ci stres i lęk??
strach i lęk towarzył mi zawsze i przy każdej ciąży .Tylko przy 1 ciąży nie.
Poroniłam po Klaudusi 2 razy ,potem urodził się Kubuś i znów 2 straty ,a teraz cudowna Karolcia.
I tu cała historia
W skrócie Ci to opiszę :-D:-D:-D

Miałam bardzo ciężką i skomplikowaną ciążę .
Od chwili kiedy się dowiedziałam ,że jestem w ciąży wiedziałam również ,że będzie bardzo ,bardzo trudno...
Jestem osobą wierzącą i chyba to dało mi siłę do walki.;-)

Wiesz jak w 2010 r - 30 lipca poroniłam to nie mogłam sobie miejsca w domu znaleźć i poszłam wtedy 6 sierpnia na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy .
Modliłam się we własnych intencjach i intencjach dziewczyn z tego forum.
Wkrótce znów byłam w ciąży i wierzyłam ,że Bóg mnie wysłuchał ...
Niestety w listopadzie poroniłam ,ale nie załamałam się tylko nadal wierzyłam ,że musi się udać .
Na przełomie 2010/2011 roku zrobiła mi się torbiel na jajniku,pękła,zalała brzuch -dostałam sepsy otrzewnowej...
Leczenie -operacja lub chemia ..
wybrałam chemię ,ale nadal wierzyłam ,że kiedyś będzie dobrze...
W maju uczyłam mojego niepełnosprawnego synka jeździć na rowerze i mały wtargnał mi na ulicę .
Szarpnęłam rower ,mały się przewrócił z tym rowerem na moją nogę .
Uszkodzony cały staw,pęknięta torebka stawowa .
Kilka tygodni gipsu ,a potem gips elastyczny (orteza) .
Na kolejnej kontroli powiedziałam lekarzowi ,że chcę iść na pielgrzymkę .
Najpierw powiedział nie ,a potem pozwolił ,ale w gipsie elastycznym .:szok::szok:
Śmiejąc się przy tym ,bo był przekonany ,że nie pójdę ,ale ja poszłam :-D:-D:-D
Dzięki swojemu uporowi i Boskiej pomocy doszłam sama w gipsie na Jasną Górę nie podjeżdżając ani 1 odcinka .:tak::-):-)
Moja intencja była jedna .
Boże daj mi jeszcze poczuć jak to jest być mamą !!!!

Wróciłam ,zapomniałam o wszystkim ,bo lekarz mówił ,że najwcześniej za jakieś 2 lata możemy się starać .
W sierpniu cykl był znów bezowulacyjny .:baffled::baffled:
Ok 25 sierpnia było coś mi za dużo śliny w ustach i dziwnie się czułam ,od tego dnia już podejrzewałam co mi dolega .
Test był negatywny :baffled::baffled::baffled:
Pisałam tu o tym na forum ,że się dziwnie czuję .
Dziewczyny się podśmiewały ,ale ja nic nie mówiłam głośno .
Około 10 września chyba zrobiłam test i już były II piękne kreski !!!!
Nie dowierzałam !!!
Jak można zajść w ciążę z cyklu bezowulacyjnego ???
Ale ja wiem :tak::tak::tak:
Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych :no::rofl2::rofl2::rofl2:

O modlitwę prosiła mnie także koleżanka z forum .

Po chyba 5 poronieniach również wtedy zaszła w ciąże i urodziła zdrowego synka .
Obie urodziłyśmy w tym samym czasie .:-D:-D
Dla mnie to mega CUD ,a dla kogoś to może być po prostu zbieg okoliczności ;-):-D:-D:-D
Ja tylko napiszę tyle
WIARA czyni cuda ,a MARZENIA się spełniają jak mocno ich pragniemy .
Bóg -Wiara-Oparcie -Siła -to moja droga od zawsze :tak::tak:
O moich perypetiach w tej ciąży możesz poczytać na tym forum od 10 września 2011 roku. ;-):-):-):-)
Nie ważne co było :
Nie ważne ile nerwów
Nie ważne ile strachu
Nie ważne ile lęków
Nie ważne ile bólu
Nie ważne ile leków
Nie ważne ile zabiegów
Nie ważne ile nieprzespanych nocy
Nie ważne ile krwotoków...
Ważne ,że jest KAROLCIA :tak::tak::-D:-D:-D:-D
A ja znów jestem MAMĄ !!!!
 
Anniii w moim przypadku to pierwszy poród więc nie wiem na co się piszę więc mi to obojętnie chociaż przeraża mnie myśl że mają mnie pociąć wiem że blizna jest bardzo nisko i normalnie jej nie widać ale sam fakt się liczy że tam jest. Ale najważniejsze aby dziecko było zdrowe i nie będę się spierać jak lekarze uznają że trzeba ciąć chociaż słyszałam że po cesarce gorzej się dochodzi do siebie ale pewnie na też reguły nie ma zależy od organizmu kobiety pewnie
 
Ostatnia edycja:
strach i lęk towarzył mi zawsze i przy każdej ciąży .Tylko przy 1 ciąży nie.
Poroniłam po Klaudusi 2 razy ,potem urodził się Kubuś i znów 2 straty ,a teraz cudowna Karolcia.
I tu cała historia
W skrócie Ci to opiszę :-D:-D:-D

Miałam bardzo ciężką i skomplikowaną ciążę .
Od chwili kiedy się dowiedziałam ,że jestem w ciąży wiedziałam również ,że będzie bardzo ,bardzo trudno...
Jestem osobą wierzącą i chyba to dało mi siłę do walki.;-)

Wiesz jak w 2010 r - 30 lipca poroniłam to nie mogłam sobie miejsca w domu znaleźć i poszłam wtedy 6 sierpnia na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy .
Modliłam się we własnych intencjach i intencjach dziewczyn z tego forum.
Wkrótce znów byłam w ciąży i wierzyłam ,że Bóg mnie wysłuchał ...
Niestety w listopadzie poroniłam ,ale nie załamałam się tylko nadal wierzyłam ,że musi się udać .
Na przełomie 2010/2011 roku zrobiła mi się torbiel na jajniku,pękła,zalała brzuch -dostałam sepsy otrzewnowej...
Leczenie -operacja lub chemia ..
wybrałam chemię ,ale nadal wierzyłam ,że kiedyś będzie dobrze...
W maju uczyłam mojego niepełnosprawnego synka jeździć na rowerze i mały wtargnał mi na ulicę .
Szarpnęłam rower ,mały się przewrócił z tym rowerem na moją nogę .
Uszkodzony cały staw,pęknięta torebka stawowa .
Kilka tygodni gipsu ,a potem gips elastyczny (orteza) .
Na kolejnej kontroli powiedziałam lekarzowi ,że chcę iść na pielgrzymkę .
Najpierw powiedział nie ,a potem pozwolił ,ale w gipsie elastycznym .:szok::szok:
Śmiejąc się przy tym ,bo był przekonany ,że nie pójdę ,ale ja poszłam :-D:-D:-D
Dzięki swojemu uporowi i Boskiej pomocy doszłam sama w gipsie na Jasną Górę nie podjeżdżając ani 1 odcinka .:tak::-):-)
Moja intencja była jedna .
Boże daj mi jeszcze poczuć jak to jest być mamą !!!!

Wróciłam ,zapomniałam o wszystkim ,bo lekarz mówił ,że najwcześniej za jakieś 2 lata możemy się starać .
W sierpniu cykl był znów bezowulacyjny .:baffled::baffled:
Ok 25 sierpnia było coś mi za dużo śliny w ustach i dziwnie się czułam ,od tego dnia już podejrzewałam co mi dolega .
Test był negatywny :baffled::baffled::baffled:
Pisałam tu o tym na forum ,że się dziwnie czuję .
Dziewczyny się podśmiewały ,ale ja nic nie mówiłam głośno .
Około 10 września chyba zrobiłam test i już były II piękne kreski !!!!
Nie dowierzałam !!!
Jak można zajść w ciążę z cyklu bezowulacyjnego ???
Ale ja wiem :tak::tak::tak:
Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych :no::rofl2::rofl2::rofl2:

O modlitwę prosiła mnie także koleżanka z forum .

Po chyba 5 poronieniach również wtedy zaszła w ciąże i urodziła zdrowego synka .
Obie urodziłyśmy w tym samym czasie .:-D:-D
Dla mnie to mega CUD ,a dla kogoś to może być po prostu zbieg okoliczności ;-):-D:-D:-D
Ja tylko napiszę tyle
WIARA czyni cuda ,a MARZENIA się spełniają jak mocno ich pragniemy .
Bóg -Wiara-Oparcie -Siła -to moja droga od zawsze :tak::tak:
O moich perypetiach w tej ciąży możesz poczytać na tym forum od 10 września 2011 roku. ;-):-):-):-)
Nie ważne co było :
Nie ważne ile nerwów
Nie ważne ile strachu
Nie ważne ile lęków
Nie ważne ile bólu
Nie ważne ile leków
Nie ważne ile zabiegów
Nie ważne ile nieprzespanych nocy
Nie ważne ile krwotoków...
Ważne ,że jest KAROLCIA :tak::tak::-D:-D:-D:-D
A ja znów jestem MAMĄ !!!!

piękne jest to, co napisałaś... ja też jestem osobą wierzącą i to jedyne, co mi obecnie dodaje sił i nadziei..
de facto, dzieciątko, które straciłam, też było z cyklu "bezowulacyjnego", bo byłam wtedy u ginki na monicie i ona mówi, że w tym cyklu owu nie było i nie będzie chyba, ze zdarzy się cud.. i zdarzył się CUD.. niestety na krótko..

marta a jakie masz wskazanie do cc?
 
IIii Kochana trzymaj się!! Mam nadzieje, ze szybko odkryją co Ci jest.
Karola Alusia boska:) Całuski dla Was:*
Martussia ja do połowy przeczytałam,nie dałam rady w cąłości. Dla mnie to zbyt cięzkie.
As jak pięknie napisałaś. Podziwiam Cie za wiarę i wytrwałość! Pokaż zdjęcie Karolci.
Ewcik jak się masz? jak humor?

Kochane mi się dzisiaj śpił mój synek. Leżał już nieżywy na łóżku w takim niebieskim ubranku, miał takie głębokie błekitne oczy. Obudziłam się w nocy i płakałam. Czułam ten chłód jego ciałka. Trzesłam się,nie mogłam dojść do siebie.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry