• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

martussia: czuję się dobrze- dziękuję, czasem jeszcze trochę mdłości mnie męczą, ale bez rzyganka. No i sen... Jak się nie wyśpię w nocy, to w dzień jestem nie do życia. Masakra jakaś. Dziś byłam u mojej pani doktor i mówi, że na razie żadnego "ogonka" nie widzi, ale tydzień temu znów coś tam niby wystawało, więc nadal nic nie wiem...;-)

malgonia: bidulko, nie wiem co mam Ci powiedzieć... Tulę :-(

czarna: cieszę się, że badania prenatalne wypadły dobrze. Supcio!

majra: trzymaj się dzielnie, kochana. Dasz radę!
 
reklama
Witajcie Dziewczyny!
W pierwszym tygodniu listopada kiedy to powinnam dostać miesiączkę zrobiłam test, bo nie ukrywam, że staralismy się z mężem o dzidziusia no i ujrzałam 2 upragnione kreski. Radość była i moja i męża ( to była niedziela) W poniedziałek zadzwoniłam do mojej pan ginekolog aby umówić się na wizytę i zapytała się o ostatnią miesiączkę, gdyż chciałaby tak wyzanczyć termin aby coś już było widać. No i tydzień później miałam moją pierwszą ciążową wizytę, to był 5 tydz, wszytko było dobrze, założono mi kartę ciąży dano skierowania na badania. Chodziłam normalnie do pracy, gdyż czułam się w miarę tylko spać mi się chciało, dużo siusiałam, bolały piersi i czasami mdłości. Po jakimś tyg zaczęłam plamić, i przestałam mieć wcześniejsze objawy ciąży ... to mnie zaniepokoiło zadzwoniłam do mojej pani doktor i powiedziała żebym przyszła tego samego dnia żeby potwierdzić żywą ciążę, abym była spokojna. Pojechałam na wizytę o godz 21 i siedząc na poczekalni czułam się niepewnie tak jakoś dziwnie. Pani doktor mnie zbadała i powiedziała, że niestety ale nie widać akcji serca, a powinno być i widać, że płód obumarł i niedługo nastąpi samoistne poronienie. Po porostu "wyłam" na tym fotelu nie mogłam się uspokoić, nie mogłam uwierzyć, od razu Pani doktor dała mi skierowanie do szpitala w razie jakby poronienie nie wystapiło samo. Uspokajała mnie bardzo i płakała razem ze mną, mówiła, że widocznie natura wyeliminowała wadliwy płód, ale do mnie nie docierało. Wróciłam do domu i płakałam całą noc nie byłam w stanie iść następnego dnia do pracy wystawiono mi zwolnienie na 2 tyg. to był wtorek. W sobotę dostałam silnych bóli w podbrzuszu i wyleciało coś ze mnie to było poronienie. Całą noc byłam na tabletkach nospy. W niedziele było już lepiej nic mnie nie bolało, ale stwierdziliśmy z mężem, że w poniedziałek pojedziemy sprawdzić do szpitala czy nic nie zostało, aby nie było zakażenia. Niestety okazało się że są resztki kosmówki tego samego dnia dano mi tabletkę na rozszerzenie szyjki macicy i wykonano zabieg. Nic nie czułam bo byłam pod narkozą spałam cały czas. Nastepnego dnia wyszłam do domu. Już nie krwawiłam fizycznie, ale w sercu tak cały czas przeglądam fora czytam posty innych dziewczyn i to mnie wzmacnia. Nie jestem sama, nie wiem jak sobie z tym poradzić. Teraz jest trochę lepiej- psychicznie bo jesli chodzi o fizyczną część mnie to w ogóle nie czuję sie jakbym miała jakiś zabieg.Obecnie minęło 1,5 tyg od zabiegu byłam na wizycie kontrolnej wszystko jest dobrze, wg usg miesiączkę powinnam dostać za ok 4 tyg. Pani doktor powiedziała, że możemy się strać ponownie po dwóch kolejnych cyklach. Jak wy miałyście dziewczyny, czy też tak czekałyście czy dłużej, a może krócej?
 
monikkk, bardzo mi przykro, tulę mocno... zostań z nami i pisz co czujesz, mi dziewczyny bardzo pomogły i pomagają nadal... niestety dziś mijają 2 miesiące od zabiegu a ja spędziłam całe popołudnie siedząc przy grobie mojego synka i płacząc. Brak mi sił... dziś byłabym w 21w5d ciąży... :no::no::no::no:
 
monikk bardzo mi przykro, nic teraz nie pomoże ci tak dosłownie i nie ukoi twojego bólu, ale matita ma rację, mi też to forum pomogło, dowiedziałam się że nie jestem z tym sama i że jest nadzieja. Przytulam Cię i zapalam światełko dla Aniołka
[*]. PS. Masz cudowną panią doktor, nawet płakała z tobą, to chyba rzadkość.
małgoniu też myślami jestem z tobą, przytulam.
Plenitude jeszcze nie napisałam ci gratulacji :) dajesz nam nadzieję, trzymaj się :)

ja ogólnie daje radę, tylko martwię się tym że nie ma wyników badań dna na płeć, miałam ogromną nadzieję że przed świętami dowiem się czy miałam mieć chłopca czy dziewczynkę i mówić do dziecka po imieniu. Zobaczymy, mają jeszcze trochę czasu. No i czekam na miesiączkę... niedługo miną 4 tygodnie, nie wiem czy to będzie już czy jeszcze długo będę czekać, jestem umówiona na 22 stycznia do ginekologa, pani doktor która wykonywała zabieg, mam nadzieję że będzie bardziej rzetelna i przynajmniej mnie zbada.
 
małogoniu , współczuje ogromnie ....
monikk , (*) dla aniołeczka

ja jestem po wizycie , była bez usg , ale wg lekarza jest wszystko w porządku
nie weszłam wczoraj napisać , bo moja przyjaciółka miała wczoraj genetyczne .... jest źle , bardzo źle , nie umiem się pozbierać po tym co ją spotkało
 
małogoniu , współczuje ogromnie ....
monikk , (*) dla aniołeczka

ja jestem po wizycie , była bez usg , ale wg lekarza jest wszystko w porządku
nie weszłam wczoraj napisać , bo moja przyjaciółka miała wczoraj genetyczne .... jest źle , bardzo źle , nie umiem się pozbierać po tym co ją spotkało

CZARNA a co się dzieje, co koleżanka usłyszała u mnie tez było źle pamiętasz? a jednak wszystko się wyrównało.

dla aniołków
[*]
 
martusiu , mózg dziecka się nie rozwija , poważna wada serca , nie wykształcone jest coś (nie pamiętam nazwy) co odpowiada za prawidłowy rozwój neurologiczny . Lekarka powiedziała , że jest bardzo poważnie chore i po urodzeniu będzie "roślinką " jeśli wogóle przeżyje
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry