• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Karola ano Hanka miała mega infekcje, pewnie zaraziła sie od Lili. zaczęło się od gorączki, potem zapchany nos, czerwone gardło, kaszel. dobrze że nie skończyło się na zap płuc bo w szpitalu wszystkie dzieci z ta choroba. z osłabienia straciła apetyt, jadła po 10,20 ml na trzy godziny więc pojechałam na izbę przyjęć. tam pediatra mi powiedziała że od razu szpital i Niunia dostała dawkę kroplówek, antybiotyki i teraz znów zżera mi cycka że hej! nareszcie...

Lenka to duży Maluszek już jest...fajnie że wszystko w porządku...wiadomo jaka płeć? pewnie pisałaś ale chyba mi umknęło...

Agnieszkaala rzeczywiście Święta bez drugiej połówki są smutne. wiem coś o tym po tym jak mój mąż miał dla mnie w Wigilię tylko pół godziny...było mi tak przykro że wyłam do 1 w nocy na szpitalnym łóżku. ale mu wygarnęłam że wazniejsza jest dla niego jego rodzina a ja jestem nikim i się ogarnął...

Dziewczyny dziękuję za życzenia zdrówka dla Hanki...naprawde byłam trochę przerazona bo czułam jak Niunia spada z wagi z godziny na godzinę, jakas taka leciutka się zrobiła. teraz znów nabrała sił i ochoty na jedzenie. Święta miałam bardzo smutne ale dobrze że już w domu. Całuje was każda z osobna. tęskniłam!!!
 
reklama
lenka super, oby tak dalej, niech dzidźka rośnie zdrowo :tak:

anii kochana przykro mi, że z Hanutkiem wylądowałyście w szpitalu, oby wszystko się unormowało jak najszybciej i tryskała zdrowiem i duużo jadła :-)

Karola Twoja Ala rośnie jak na drożdżach, oby tak dalej :tak:


Rxxi witaj, światełko dla Aniołka
[*] sporo mogło być nie tak, nawet jeśli jesteś zdrowa. wady genetyczne zarodka, bakterie powodujące zakażenia wewnątrzmaciczne, wadliwie działające ciałko żółte, choroby układu krwionośnego.. jest tego sporo. robiłaś przed ciążą jakiekolwiek badania?

dziewczynki ściskam Was mocno i uciekam do pracy ;-)
 
Ostatnia edycja:
anii matko to sie najadlas strachu...dobrze,ze juz malutka zdrowa.pleni jak sie czujesz?

dziewczyny ja juz wymiekam...od 3 dni mala dostaje marchewke.1 skladnik ktory jest nowy w jej menu...mialam obserwowac reakcje organizmu nio i tu jest problem...wysypki nie ma,kupy normalne,takie jak przed,ale te kolki.wczesniej potrafilo ja lapac nawet 3xdziennie o roznych porach...teraz tez tak jest,ale ciezko mi stwierdzic czy marchew tez sie do tego przyczynia,bo:

przed wczoraj marchew dostala o 11.20-kolka ja zlapala ok 15ej
wczoraj dostala marchewke o 12.30 kolke miala po 10 minutach
dzis dostala o 13.15,kolka w ciagu 10 minut.

i jak myslicie zbieg okolicznosci czy marchewka ja wzdyma???? pewnie dzis to jeszcze ze dwa razy ja zlapie...przed podaniem marchwi tez miala kolki,ale tutaj ja lapie w sumie zaraz po podaniu tego...sama juz nie wiem...zobacze jutro akurat skoncze sloik
 
Witajcie :-)

Poród miałam bardzo szybciutki, jeszcze Malutka pozwoliła mi zjeśc wieczerzę, zobaczyc jak Bartuś rozpakowuje prezenty, o 20:45 poczułam pierwszy skurcz, były co 10 minut, a jak o 22:00 zbieraliśmy się do szpitala to już były co 5 minut, a pod szpitalem co 3 minuty (a do szpitala mamy niedaleko)...przyjęcie o 22:15, usg 22:20, badanie 22:25 i o 22:30 byłam już na porodówce:biggrin2: Wacek chciał zdjęcia porobic, ale zapomniał z auta aparatu, to pielęgniarka mu powiedziała, żeby lepiej po niego nie szedł, bo może nie zdąrzyc:-p no i rzeczywiście tak się Paulince spieszyło, że w Wigilię o 23:05 była już na świecie po 2 bólach partych:biggrin2: dostała 10 punktów, ważyła 3670g i miała 54cm:-D całe święta spędziłam w szpitalu, ale cóż taki termin sobie wybrała, a poza tym najważniejsze, że w Wigilię chociaż mogłam byc w domku jeszcze:biggrin2: dziś nie wiem nawet, że rodziłam, bo prawie nic mnie nie boli, bez trudu siedzę, leżę, wstaję, więc w domu się pytają czy ja rodziłam, czy ktoś za mnie
p.gif
walczę z cyckami, bo mała chwyta sutki tylko w kapturkach, no ale najważniejsze, że chwyta...niestety mimo, że ciągnie np. przez pół godziny to potem dalej głodna, ale odciągam i jej daję, bo mam bardzo dużo swojego pokarmu, więc szkoda by było
baffled5wh.gif
ale coraz lepiej jej to idzie:biggrin2: Bartuś w Wigilię i Święta był chory, miał gorączkę i padlinka taki był, ale wydaje nam się, że to bardziej na tle nerwowym, bo jednak ja cały czas byłam z nim w domu, a teraz nagle mnie nie było, a od wczoraj jak ręką odjął:biggrin2: jako starczy brat głaszcze Paulinkę, chce całowac, robic noski-noski, a jak płacze to krzyczy: "stop! ja do niej pójdę" cudowne:biggrin2:
 

Załączniki

  • 735485_4056833189727_1204451794_o.jpg
    735485_4056833189727_1204451794_o.jpg
    23,8 KB · Wyświetleń: 61
Sowinka, słodkie zawiniątko :-) gratuluję! Pozazdrościć takiego ekspresowego i bezproblemowego rozwiązania :tak:


Malgonia1, to zrozumiałe,nie minęły jeszcze nawet 2 tyg. odkąd straciłaś swoje kruszynki, a święta to czas albo wielkiej radości, jeśli mamy powody, albo rany bolą ze zdwojoną siłą… ja też czekam, by ten rok się już wreszcie skończył. Na początku roku straciłam pierwszą ciążę, później tata się poważnie pochorował, później druga ciąża a na zakończenie zmarł mi dziadek… w tym roku los niezbyt jest łaskawy… ale wierzę, że 2013 będzie szczęśliwy i doczekamy ślicznego maleństwa J już się niecierpliwię, z jednej strony już bym chciała nosić fasolkę w sobie, ale z drugiej strony boję się, że wszystko się powtórzy, jeśli nie zrobię badań… kilka zrobiłam – wyniki pójdą do mojego Gina, 3 stycznia do poradni reumatologicznej a 8-go do genetycznej….
Co do bety to nie orientuję się, nigdy tego nie badałam...

Ostatnio przyjaciółka zbeształa mnie za to, że mówię o tym, że chciałabym urodzić wiosną lub latem… czy to takie okropne? Marzy mi się chodzić na spacerki do parku, nad jezioro, czy u rodziców na wsi posiedzieć… wiadomo, że najważniejsze, aby doczekać zdrowego maleństwa (i nikt jak ja nie rozumie tego lepiej!!!), ale jeśli mogę choć odrobinę zaplanować kiedy zacząć się starać, by, jak się uda, było tak jak tego pragnę, to dlaczego nie…? Są dziewczyny, które nawet planują jaki znak zodiaku ma ich dziecko mieć a ja tylko chciałabym urodzić jak będzie ciepło… czy ja naprawdę jestem przez to jakaś wyrodna… ??? powiem Wam, że poczułam się nie fajnie po tym jej przemówieniu… :baffled:
 
onemoretime...nie zwracaj uwagi na to co uslyszalas...kazda z nas wolalaby rodzic jak jest cieplo.wiadomo mozna szybciej wyjsc na dwor z maluchem,w powietrzu nie ma tylu zarazkow,nie trzeba sie bac,ze dziecko bedzie chore,ze trzeba je ubierac na cebulke itd...ja urodzilam mala w sierpniu-na koniec.bylo jeszcze cieplo,ale i tak na pierwszy spacer wyszlysmy po 2 tygodniach,ale juz nie bylo jakos super cieplo-byl juz wrzesien...nic sie nie przejmuj głupim gadaniem.w koncu to twoja sprawa kiedy chcesz zaczac sie starac
 
reklama
OneMoreTime nie jesteś absolutnie dziwna że chcesz urodzić wiosną dziecko.
A jeśli jest to dziwne to nie jesteś sama bo ja również miałam takie marzenia, po prostu chciałam uniknąć początku i końca ciąży kiedy jest nieprzyjemnie, zimno, ślisko i nie daj Boże można się poślizgnąć, a i warunki atmosferyczne mogę utrudnić dojazd do szpitala.Taki głupi pragmatyzm przeze mnie przemawiał.
A oprócz tego jeszcze uwielbiam wiosnę, zwłaszcza maj bo wszystko się rodzi no nowo.
Tak że nie martw się swoimi marzeniami-masz prawo je mieć i realizować jeśli się uda.

Również marzę o tym oby ten rok już się zakończył. Co prawda straciłam jedno maleństwo ale inne tragedie nie omijały naszej rodziny. Rok temu na sylwestrze mówiłam przekornie że to bez sensu życzyć aby kolejny rok był lepszy od poprzedniego bo i tak się nie sprawdza, no i życie mi pokazało jak bardzo się mylę. Teraz sama sobie powtarzam jak mantrę że następny rok będzie lepszy.
Bo wierzę że będzie, dla mnie, dla każdej z Was i dla naszych bliskich.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry