aniii
aaaaa Kotki dwa...
Karola ano Hanka miała mega infekcje, pewnie zaraziła sie od Lili. zaczęło się od gorączki, potem zapchany nos, czerwone gardło, kaszel. dobrze że nie skończyło się na zap płuc bo w szpitalu wszystkie dzieci z ta choroba. z osłabienia straciła apetyt, jadła po 10,20 ml na trzy godziny więc pojechałam na izbę przyjęć. tam pediatra mi powiedziała że od razu szpital i Niunia dostała dawkę kroplówek, antybiotyki i teraz znów zżera mi cycka że hej! nareszcie...
Lenka to duży Maluszek już jest...fajnie że wszystko w porządku...wiadomo jaka płeć? pewnie pisałaś ale chyba mi umknęło...
Agnieszkaala rzeczywiście Święta bez drugiej połówki są smutne. wiem coś o tym po tym jak mój mąż miał dla mnie w Wigilię tylko pół godziny...było mi tak przykro że wyłam do 1 w nocy na szpitalnym łóżku. ale mu wygarnęłam że wazniejsza jest dla niego jego rodzina a ja jestem nikim i się ogarnął...
Dziewczyny dziękuję za życzenia zdrówka dla Hanki...naprawde byłam trochę przerazona bo czułam jak Niunia spada z wagi z godziny na godzinę, jakas taka leciutka się zrobiła. teraz znów nabrała sił i ochoty na jedzenie. Święta miałam bardzo smutne ale dobrze że już w domu. Całuje was każda z osobna. tęskniłam!!!
Lenka to duży Maluszek już jest...fajnie że wszystko w porządku...wiadomo jaka płeć? pewnie pisałaś ale chyba mi umknęło...
Agnieszkaala rzeczywiście Święta bez drugiej połówki są smutne. wiem coś o tym po tym jak mój mąż miał dla mnie w Wigilię tylko pół godziny...było mi tak przykro że wyłam do 1 w nocy na szpitalnym łóżku. ale mu wygarnęłam że wazniejsza jest dla niego jego rodzina a ja jestem nikim i się ogarnął...
Dziewczyny dziękuję za życzenia zdrówka dla Hanki...naprawde byłam trochę przerazona bo czułam jak Niunia spada z wagi z godziny na godzinę, jakas taka leciutka się zrobiła. teraz znów nabrała sił i ochoty na jedzenie. Święta miałam bardzo smutne ale dobrze że już w domu. Całuje was każda z osobna. tęskniłam!!!

Wacek chciał zdjęcia porobic, ale zapomniał z auta aparatu, to pielęgniarka mu powiedziała, żeby lepiej po niego nie szedł, bo może nie zdąrzyc
no i rzeczywiście tak się Paulince spieszyło, że w Wigilię o 23:05 była już na świecie po 2 bólach partych
całe święta spędziłam w szpitalu, ale cóż taki termin sobie wybrała, a poza tym najważniejsze, że w Wigilię chociaż mogłam byc w domku jeszcze
