• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Minely 4 tygodnie od poronienia, wlasnie przechodze taki maly kryzys, bo mialam nadzieje, ze juz okres nadejdzie i zaraz bedziemy mogli zaczac starania. A tymczasem okresu ani widu, ani slychu, nic sie nie zanosi. Jak sie za bardzo spozni to mi owulacja przypadnie na wyjazd meza i lutowy cykl pojdzie na straty :(
 
reklama
katherina ja na okres czekałam równe 6 tygodni, teraz na owulację 25 dni, powinnam już mieć połowę 3 cyklu za sobą a ja dopiero w drugim jestem:( Mieliśmy odczekać za staraniami trzy cykle ale chyba już w trzecim zaczniemy bo się wydłużają niemiłosiernie. A chcielibyśmy już:(
 
My jak sie w lutym nie uwiniemy to moje dziecko nie bedzie juz mialo 28-letniej mamy, tylko 29. Wiem, ze to niby zadna roznica, ale ja juz od dawna chcialam sie starac o dziecko i marzylam, zeby przed trzydziestka uwinac sie z dwojka. Jakos uwiera mnie mysl o urodzeniu pierwszego dziecka w wieku 29 lat, to prawie 30. Nie umiem tego wytlumaczyc.

Starania odkladalismy w czasie, bo moj maz nie chcial sie zdecydowac. Najpierw mielismy sie starac od razu po slubie, ale po slubie jeszcze nie byl 'wlasciwy moment', potem znowu, potem znowu, probowalam mezowi wytlumaczyc, ze w zasadzie zawsze sie znajdzie jakis powod, dla ktorego to nie bedzie wlasciwy moment i nie ma co sie na to ogladac, poza tym urodzenie dziecka to nie jest tak hop siup, chcemy - jest, tylko sie ludzie czasem dlugo staraja. On byl swiecie przekonany, ze nas to nie dotyczy i jak tylko zapragniemy, od razu bedzie ciaza. I wreszcie po czterech latach zapragnal bardzo.Ile ja sie 'a nie mowilem' nasluchalam, gdy sie okazalo, ze zaszlam w pierwszym cyklu staran. Teraz chyba ja powinnam mowic 'a nie mowilam', bo w zasadzie technicznie rzecz biorac to starac sie zaczelismy w pazdzierniku i te starania sa nadal bezowocne. To czlowieka troche rozgorycza.
 
U nas to ja byłam osobą która odkładała starania, dopiero po 4 latach poczułam że już trzeba bo już 28 lat więc warto by zacząć, a jak straciłam dziecko zrozumiałam że tego bardzo chcę...
 
Marka tak bardzo mi przykro, że muszę Ciebie powitać w tym wątku. Światełka dla Twoich Aniołków, tulę.

Przepraszam, że taki milczek ze mnie, ale właśnie wkroczyłam w "trudny" czas dla mnie (w poprzedniej ciąży w 42dc zaczęło się krwawienie, a w 44 dc poroniłam - dziś właśnie wkroczyłam w 42 dc). Staram się, jak najbardziej zajmować czymś głowę, żeby tylko nie popaść w szaleństwo.

Wieści od Enyi niestety nie są pozytywne i aż mi się ryczeć chce, jak o tym czytam. Enya trzymaj się dzielnie. Kompletnie nie wiem co powiedzieć, nie rozumiem czemu musisz przez to przechodzić... Mam nadzieję, że niedługo trafisz na lekarza, który porządnie i odpowiedzialnie się Tobą zajmie, żebyś mogła wreszcie cieszyć się swoim kochanym Skarbem.

Ja dopiero za tydzień mam wizytę u Pani doktor - makabrycznie dłuży się to oczekiwanie, ale nie panikuje i staram się odganiać pokusę wcześniejszej wizyty. W końcu nic złego się nie dzieje.
 
Skąd ja to znam,chciałam mieć dziecko,nie sądziłam że mogą być jakieś problemy,no i zaraz po slubie 2,5 roku temu to tak unikałam,wgłowie miałam odchudzanie,potem były wahania,że może by już.No a jak wyszło to wyszło tak,że straciłam ciążę.No i mamw tym roku 29 lat a dzieci jak nie ma ,tak nie ma.Lata lecą i nic...
 
ja liczylam na pierwsze w podobnym wieku, tak 24-25. Niestety do tanga trzeba dwojga, to musiala byc wspolna decyzja. Frustrowalo mnie, ze przed slubem ustalilismy, iz po slubie od razu przestajemy jakkolwiek uwazac i niech sie dzieje wola nieba a po slubie jednak sie okazalo, ze ciagle nie ten moment, bo praca, bo mieszkanie, bo to, bo tamto. Im dluzej zwlekalismy, tym frustracja byla wieksza, ale przeciez nie zmusze tej drugiej strony. Wiem, ze gdyby sie 'stalo' to by sie w sumie cieszyl ale to przeciez nie o to chodzi. Ludzie roznie reaguja na 'stalo sie', moja kolezanka jak sie dowiedziala, ze wpadla ze swoim mezem, splakala sie i powiedziala mu, ze 'nie chce tego dziecka' - i teraz choc juz minely lata, to nadal obojgu siedzi zadra, jak mogla to powiedziec.

Cieszylam sie strasznie, ze WRESZCIE po tylu latach upiornego czekania bedzie dziecko. Ale na razie nie bedzie jednak. To taki paradoks, ze choc staramy sie relatywnie krotko, bo zaczelismy w pazdzierniku, dla mnie to sa juz lata cichusienkiej nadziei, ze okres nie przyjdzie, bo Bog zadecydowal inaczej, niz moj maz.
 
Ja pod koniec studiów wiedziałam, że już BARDZO chcę dziecka, że później pójdę do pracy i nie będzie łatwo się zdecydować, poza tym u nas trochę inna sytuacja była, bo wiedzieliśmy, że może być problem z zajściem w ciążę więc nie chcieliśmy czekać. A po urodzeniu Mateusza to jakoś nie wyobrażałam sobie przez długo czas posiadania drugiego dziecka, na samą myśl o szpitalu, porodzie jakoś mnie odrzucało, poza tym Mati odkąd skończył 3 lata dużo chorował, miał ataki duszności, wymagał zwiększonej opieki i nie wyobrażałam sobie co by było, gdybym zaszła w ciąże i znów musiała leżeć. A teraz jest ciężko, rok starań a zakończenie i tak było złe... mam nadzieję, że uda mi się teraz szybciej zajść.
 
reklama
Ja dziecka chciałam odkąd pamiętam. Z mężem stwierdziliśmy,że zaczniemy starania po ślubie. Miałam 23 lata (rocznikiem 24), po 3 miesiącach udało się i straciłam maluszka. Od ślubu minęło 8 miesięcy i nic. Też przed 30 chciałam mieć dwójkę dzieci, ale teraz marzę przynajmniej o jednym...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry