• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

reklama
kłaczek piękne te twoje prace :) Mogłabyś mi powiedzieć jakim rozm. szydełka i jaką grubością włóczki robisz czapki? Bo mi się marzy zrobić małemu ale jeszcze nigdy nie robiłam i nie wiem jak zrobić żeby ładnie wyszła.
 
Oczywiscie. Uzywam wloczki akrylowej o grubosci 295m/100g, czyli przeznaczonej do dziergania na drutach 4mm, a uzywam szydelka 1,5mm. W zasadzie wszystko zalezy od tego co chcesz uzyskac - propsy fajnie wychodza z grubszej wloczki, ale do codziennego uzytku, lepiej stosowac w miare cienka bo sciegi szydelkowe sa z natury grube i po prostu mogly by maluszka gniesc. Poza tym dzianina szydelkowa jest sztywniejsza niz na drutach, wiec lepiej uzywac cienszych, miekkich przedz.
 
To ty jeszcze pytasz? :szok::szok::-D:-D:-D

Mysiaku, dziekuje... Musialam odpuscic presje, myslenie o zaciazeniu itd. Obiecalam ze tu wroce, ale chcialam wrocic juz na szynach. Wczoraj wieczorem zobaczylam ladna waskotorowke, wiec jestem...
GRATULACJE !!!!

Bett, mieszkamy, ale wciaz sie urzadzamy w miare jak srodki pozwalaja. Jakis grubszy remont typu panele na podlogi i przemalowanie scian, dopiero w planie. Na razie przystosowujemy dom do swoich potrzeb, czyli organizujemy sie meblowo itd. Karol... gdyby go opisac krotko, to wielkoludek. 91cm i 14kg wagi, ale proporcjonalny i rozwija sie prawidlowo. Zaczal wlasnie chodzic i pojawia sie komunikacja werbalna.



Edyta, dziekuje!
Anilek, dlugo mnie nie bylo, jak pisalam, musialam wylaczyc myslenie o ciazy, zajac sie czym innym... Dom jest spokojny, cichy i nasz. Powoli go ukladamy pod nasze zycie, kupujemy po mebelku. W dodatku mnie sie umyslilo umeblowanie w litym drewnie i lampy tiffany, wiec jak prawdziwa kobieta gust mam dosc kosztowny. Na szczescie wylookalam meble, ktore mozna kupowac po sztuce, wiec owa kosztownosc rozbijamy nieco w czasie. Wazne ze powoli realizuje sie moj wymarzony styl sielsko-wiejski, w ktorym witrazowe lampy beda zupelnie z czapy, ale ja lubie magie witrazy. Polaczenie farmhouse i art noveau moze byc ciekawe w sumie.
Karollo to wielki psujacz, wyklocajacy sie o wszystko i probujacy rykiem zalatwiac sobie rozne sprawy. Chlopiatko dobija wielkoscia i mam z nim czasem ubaw, bo ludziska na haslo ze on nie chodzi, z ubolewaniem kiwaja glowami, a podanie wieku powoduje wypad galek ocznych. Dzieciatko nosi ubranka w rozm. 2-3lata. Od niespelna miesiaca zaczal chodzic, od kilku dni wypuszcza sie sam bez prowokacji na dluzsze spacerki. Jest goracym wielbicielem polskiej kielbasy i pasztetu, mleka nie pije, kaszek nie jada, butli nie doi od dawna.
Super foty i fajnie ,że na własnym jesteście

Kobietko, duzy chlopak jest, ale zdrowy jak kon wiec niech rosnie ile chce. Faktycznie jestes cierpliwa i juz niedlugo ci zostalo czekania, a potem... trzesienie ziemi pewnie? :tak: W ramach niemyslenia u mnie dziala praca - postawilam profil na FB i na ile Karol pozwala, cos tam robie, na szczescie zamowien nie brakuje. Ot, takie:
https://www.facebook.com/CarolsButiqueAndPhotographyProps?ref=hl
SUPER

A ja zapraszam tu :
http://www.facebook.com/ZKoszykaRekodzielnika

A to moje ostatnie wczorajsze dzierganie
kowbojki dla Karolinki i modelka w kowbojkach
 

Załączniki

  • DSC_0323.jpg
    DSC_0323.jpg
    18,3 KB · Wyświetleń: 60
  • DSC_0329.jpg
    DSC_0329.jpg
    16,7 KB · Wyświetleń: 62
Juchu moje ogromne gratulacje!!!
Kłaczku witaj!!! Tęskniłam strasznie za Tobą;-) U mnie jak widzisz 2013 zaczął się fatalnie - jeszcze jestem oszołomiona tym co się stało i nie doszłam do siebie po łyżeczkowaniu. A za Ciebie trzymam mega kciuki bo Ci się należy jak łysemu peruka!!!

Kwiatuszku jadę do prof.Malinowskiego z Łodzi i tam podejmuję leczenie bo jest niewielu specjalistów którzy działają w immunologii a On w tym temacie jest rewelacyjny i pomógł wielu parom z poronieniami nawykowymi. I nie interesuje mnie ogólnie jaki jest w późniejszej ciąży czy podczas porodu - i tak zamierzam rodzić u siebie w mieście jeśli się uda. W szpitalu bardzo bardzo pomogła mi lekarka na której moje 2 koleżanki wieszały psy po porodzie. A ja uważam że to kobieta - anioł i nie dam powiedzieć na nią złego słowa tak wiec sama widzisz że punt widzenia może być różny.

U mnie niestety kłopotów ciąg dalszy - coraz bardziej boli mnie podbrzusze przy jednoczesnym ustaniu plamienia. Nie bardzo pomagają mi środki przeciwbólowe i już widzę siebie z powrotem na oddziale w szpitalu. A nie mogę nie iść do pracy bo wpadnę w jeszcze większą dziurę niż jestem.
Po drugie zaczynam czuć się "chorobowo" - boli mnie gardło i głowa. Boję się choróbska......Po trzecie wreszcie odważyłam sie porozmawiać z mężem - jest kiepsko - nie pracuje, szef coś kombinuje, nie wiadomo czy dostanie w poniedziałek wypłatę a co za tym idzie nie będziemy mieć pieniędzy na leczenie i moje marzenia się oddalają....Początek tego roku jest dla mnie tak fatalny że miałabym ochotę zamknąć oczy i obudzić sie dopiero na wakacje.
Psychicznie - siadam.....Nie jestem w stanie z nikim oprócz mamy i męża rozmawiać przez telefon. Koleżanki męczą mnie SMSami bo nie odbieram telefonów. Wszystkie chcą mnie odwiedzać a ja w domu mam azyl i chcę być sama. I tak sikam w portki na myśl że w poniedziałek wracam do pracy a tam dziwne spojrzenia i sterta papierów. No ale jeśli będę dobrze tylko się czuła to przeżyję....
 
O, rany... Enya, koniec zeszlego roku tez "udany"... Cholera... Nie dziwie Ci sie, ze zamykasz sie w domu. Moze... Umow sie z jakas kolezanka u niej lub "na miescie" - bedzisz miala kontrole nad czasem spotkania, bedziesz mogla w kazdej chwili przerwac je i wrocic do domu. Kompletna izolacja nie jest dobra, zycie i tak Cie dogoni. W pracy wiedzieli, jak rozumiem... Dlatego ja teraz nikomu nie mowie, choc chcialabym drzec pyszcz na caly swiat - wiecie Wy, "geriatryczki" z BB i kilka babek na zamknietej grupie FB i koniec. Poza BB i ta grupa juz nikt, nawet wlasnej mamie nie powiedzialam... na wszelki wypadek. Boje sie.
 
kłaczku mega gratulacje :-D ja też dzis testowalam...... ale negatywny i szczerze ufffff trzeciego teraz sobie nie wyborazam.. mąż firme otworzył a w jego pracy to teraz takie czasy ze nie wiadomo czy go nie wywalą bo coś kombinują chyba:angry: no a ja bez pracy i też dziergam i chyba otowrze sklepik internetowy moze na zus z tego będzie :-) adam ma w jednym z pkd taki rodzaj działalnosci wiec moge sie pod niego podpiąc bo ja bym sie bała tak sprzedawac bez dzialalnosci gosp. swoje na studiach o fiskusie sie dowiedziałam i to wyglada tak ze sledza sobie np urzytkownikow allegro i jak im odpowiednio sprzedaz rosnie to robia kontrole z nienacka (jesli to nie firma nie maja obowiazku uprzedzic o konroli) a potem to sypia sie kary podatek i odsetki od niezapłaconego podatku... ludziom wydaje sie ze jak maja rzeczy za grosze w sprzedazy to skarbowka ich nie dopadnie ale oni po prostu czekaja az im sie to bedzie oplacało
 
Kłaczku szefowa wiedziała bo niestety wyciągnęła to ze mnie, ja uderzyłam w bek i już nie było odwrotu (już wtedy wiedziałam z USG że jest kiepsko), koleżanka z pokoju też bo jak badałam betę to nie byłam w stanie ukryć emocji i moja mama która pracuje ze mną i mamy wspólną szefową wyklepała koleżankom z pokoju. Nie łudzę się że się nie rozniosło. Teraz żałuję bo specjalnie nie chciałam ciążowego zwolnienia żeby z kadr nic nie wyciekło a teraz nie dość że dostanę mniejszą pensję to i tak pewnie większość osób wie. Mamie musiałam powiedzieć bo to Ona odwiedzała mnie w szpitalu i opiekowała się moją córką. No i wczoraj dowiedziałam się że wiedzą o tym co sie stało babcie, ciotki i nie wiem jeszcze kto bo mama - tacie, tata - babci itd....A ja się czuję jak małpa w cyrku. Widzisz do tej pory po poronieniach właśnie szukałam zajęcia i mogłam gadać o tym co czuję jak opętana, a teraz - nie potrafię. Denerwuje mnie najmniejszy przejaw współczucia czy dobrych rad. Wkurzają mnie teksty koleżanek chociaż wiem że się starają. Z mężem nie rozmawiałam aż do wczoraj. Nawet psycholog w szpitalu wymiękła jak dowiedziała że to 4 raz. Tylko z mamą jestem w stanie o tym pogadać. Wiem że muszę wrócić do rzeczywistości bo nie mam wyjścia ale i tak wiem że w poniedziałek przeżyję szok...Życie jest dupne jak cholera
 
reklama
Enya, nie tak... Zycie nie jest do d... Jest calkiem fajne, jesli pominac pewne jego nieprzyjemne aspekty. ;-)Masz inaczej niz ja - mnie tez draznily przejawy wspolczucia, ale bralam poprawke ze ktos chce dobrze. No, chyba ze pieprzyl od rzeczy typu "jeszcze urodzisz", to mogl sie dowiedziec choc czego. Ludzie zwykle nie wiedza jak sie zachowac w takiej sytuacji, sa przekonani ze cos powinni powiedziec, jakos wyrazic wsparcie, wspolczucie, ale nic madrego nie przychodzi im do glowy, to i czasem sie sypnie komunalem. W pracy pewnie beda unikac spojrzenia, bedzie im po prostu glupio, nie beda wiedzieli jak sie zachowac, ale to naturalne.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry