Witam was przy porannej kawie, aż trudno uwierzyć że zaraz Wielkanoc, u mnie jakoś szaro i buro i do tego pada śnieg
żeby chociaż na chwile to słonko wyszło...
Mój plan na dzisiaj nie jest jakoś szczególnie napięty bo na święta jedziemy do rodziców na gotowca, ale pojedziemy pewnie jutro rano bo dzisiaj mój mąż jeszcze pracuje i to do późna. Ja dzisiaj będę kontynuować moją pracę magisterską, poza tym umyję podłogę, ogarnę jeszcze jakieś kurze, na 15 idę na drogę krzyżową, i tak do wieczora zleci...
Enya super wieści, bardzo się cieszę że szczepionki rozwiążą wasz problem, to chyba dobry wielkanocny prezent
Szkoda tylko że to wszystko takie drogie, nie wiem ile wydaliście na to ale podejrzewam że dużo i pewnie wielu osób nie byłoby na to stać, zastanawiałam się czy to jest tak że w ogóle nie ma pewnie możliwości aby te szczepionki były na NFZ? No a twój mąż to faktycznie ma ekstra wyniki, pewnie mu ego urosło po tym i mam nadzieję że już ci nie będzie marudził że to nie ma sensu albo że nie może przyjechać :-)
Katherinne, Liluś dzięki za odpowiedź o wiesiołku, narazie nie czuję żadnych zmian u mnie ale mam nadzieję że w okolicach owulacji już nie będę wypatrywać tego śluzu bez skutku, myślę że jak się będzie brało 2-3 dni dłużej niż owulacja to żaden problem, bo wtedy jajeczko jeszcze nie jest w macicy, tak mi się wydaje przynajmniej, więc nie powinno zaszkodzić, ja mam stosunkowo łatwo bo jak temperatura na moim wykresie poszybuje do góry to znaczy że już mogę wiesiołka odstawić, ale myślę że jak się zrobi średnią długość swojego cyklu minus 14 dni to wyjdzie dzień owulacji, oczywiście w przybliżeniu.
Anilek, Mysiak dacie radę z tą cukrzycą, trzymam kciuki, tylko teraz przez święta musicie się pilnować a potem już się przyzwyczaicie :-)
żeby chociaż na chwile to słonko wyszło...Mój plan na dzisiaj nie jest jakoś szczególnie napięty bo na święta jedziemy do rodziców na gotowca, ale pojedziemy pewnie jutro rano bo dzisiaj mój mąż jeszcze pracuje i to do późna. Ja dzisiaj będę kontynuować moją pracę magisterską, poza tym umyję podłogę, ogarnę jeszcze jakieś kurze, na 15 idę na drogę krzyżową, i tak do wieczora zleci...
Enya super wieści, bardzo się cieszę że szczepionki rozwiążą wasz problem, to chyba dobry wielkanocny prezent
Katherinne, Liluś dzięki za odpowiedź o wiesiołku, narazie nie czuję żadnych zmian u mnie ale mam nadzieję że w okolicach owulacji już nie będę wypatrywać tego śluzu bez skutku, myślę że jak się będzie brało 2-3 dni dłużej niż owulacja to żaden problem, bo wtedy jajeczko jeszcze nie jest w macicy, tak mi się wydaje przynajmniej, więc nie powinno zaszkodzić, ja mam stosunkowo łatwo bo jak temperatura na moim wykresie poszybuje do góry to znaczy że już mogę wiesiołka odstawić, ale myślę że jak się zrobi średnią długość swojego cyklu minus 14 dni to wyjdzie dzień owulacji, oczywiście w przybliżeniu.
Anilek, Mysiak dacie radę z tą cukrzycą, trzymam kciuki, tylko teraz przez święta musicie się pilnować a potem już się przyzwyczaicie :-)
) ale napiszę swoje zdanie. Uważam, ze nie ma sensu (wiem, czasem ciężko takie osądy zignorować, ale warto) przejmować się gawędziarstwem innych kobiet a tym bardziej brakiem profesjonalizmu i ogłady lekarzy, będę karmić dziecko tak żeby było najedzone, nie jestem w stanie przewidzieć jak dziecko będzie jadło, czy będzie się najadało i czy będę miała odpowiednią ilość mleka. Nie będzie to dostanie mm, a jak ktoś mi coś będzie marudził to usłyszy ode mnie, że to moje dziecko i ja je karmię, jak dla mnie dziecko ma być najedzone i nie ma dla mnie żadnej różnicy to czy moim czy mm, ponieważ matka nie zawsze jest w pełni zdrowa i nie zawsze super się odżywia - poniekąd nafaszerowanym chemią i hormonami jedzeniem, dla mnie jedno i drugie to chemia, mleko mamy też ją zawiera. drzeć szat nie zamierzam z braku mleka a tym bardziej przejmować pustym gadaniem, jak będę chciała rad to sama zapytam, nadgorliwość... same wiecie. :-)
.
wszystkiego dobrego dla Ciebie :-)
Karmienie piersią jest wygodne. Nie musisz nic podgrzewać, mieszać itp. Oczywiście jesteś uwiązana w jakiś sposób- to jest minus. W nocy- wygoda. No oprócz tego zdrowo i tanio. Ja np. mogłam wszystko jeść, kapustę kiszoną, groszek, itp. Oczywiście jak wprowadzałam nowy składnik do diety, to tylko jeden i obserwowałam czy dziecku nic nie jest. Jak trzeba było- dokarmiałam. Nie miałam wyrzutów sumienia, że czasem daję dziecku mm. Tylko trzeba trafić w "gust" dziecka. Moje obydwa nie tolerowały NAN- rzygały jak kot. Za to BEBIKO- ok. Nie potępiam żadnej matki za jej wybór co do karmienia dziecka. Tak czy tak- maleństwu na pewno krzywda się nie dzieje i żadna normalna matka nie dopuści, żeby głodowało.