• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Witam was przy porannej kawie, aż trudno uwierzyć że zaraz Wielkanoc, u mnie jakoś szaro i buro i do tego pada śnieg :szok: żeby chociaż na chwile to słonko wyszło...
Mój plan na dzisiaj nie jest jakoś szczególnie napięty bo na święta jedziemy do rodziców na gotowca, ale pojedziemy pewnie jutro rano bo dzisiaj mój mąż jeszcze pracuje i to do późna. Ja dzisiaj będę kontynuować moją pracę magisterską, poza tym umyję podłogę, ogarnę jeszcze jakieś kurze, na 15 idę na drogę krzyżową, i tak do wieczora zleci...

Enya super wieści, bardzo się cieszę że szczepionki rozwiążą wasz problem, to chyba dobry wielkanocny prezent :) Szkoda tylko że to wszystko takie drogie, nie wiem ile wydaliście na to ale podejrzewam że dużo i pewnie wielu osób nie byłoby na to stać, zastanawiałam się czy to jest tak że w ogóle nie ma pewnie możliwości aby te szczepionki były na NFZ? No a twój mąż to faktycznie ma ekstra wyniki, pewnie mu ego urosło po tym i mam nadzieję że już ci nie będzie marudził że to nie ma sensu albo że nie może przyjechać :-)

Katherinne, Liluś dzięki za odpowiedź o wiesiołku, narazie nie czuję żadnych zmian u mnie ale mam nadzieję że w okolicach owulacji już nie będę wypatrywać tego śluzu bez skutku, myślę że jak się będzie brało 2-3 dni dłużej niż owulacja to żaden problem, bo wtedy jajeczko jeszcze nie jest w macicy, tak mi się wydaje przynajmniej, więc nie powinno zaszkodzić, ja mam stosunkowo łatwo bo jak temperatura na moim wykresie poszybuje do góry to znaczy że już mogę wiesiołka odstawić, ale myślę że jak się zrobi średnią długość swojego cyklu minus 14 dni to wyjdzie dzień owulacji, oczywiście w przybliżeniu.

Anilek, Mysiak dacie radę z tą cukrzycą, trzymam kciuki, tylko teraz przez święta musicie się pilnować a potem już się przyzwyczaicie :-)
 
reklama
mamusia synka tylko normy z labu i jednostkę podaj bo każde ma inne.

Asta nie mam wyjścia, ale zrobiłam i będzie z głowy, wróciłam właśnie z labu, zrobiłam cytomegalię i morfologię oraz mocz, zostawiłam tam 70 zł. Ja zdecydowałam się na amnio bo straszyło mnie dwóch lekarzy ekstremalnym NT, odebrali mi całą radość z ciąży, testu Pappa 1:9 jeszcze chyba nikt w naszym szpitalu nie widział takie robili oczy. zrobiłam i wcale nie jestem całkiem spokojna, amnio z głowy to teraz te komory mózgowe wyszły u dr H. i ciągle coś.. Bałam się, że będzie mi marudziła o tej kordocentezie, ale tylko potwierdziła moje zdanie na ten temat. Tak jak piszesz, lekarze nie mają pomysłu więc szukają czegokolwiek, a nuż się coś nawinie.. Dr H. powiedziała, że i tak nie jest pewne co z tego wszystkiego będzie, nie są w stanie wszystkiego przewidzieć. hehe wróżki..

anilek wizytę mam 9,04, skończyłam duphaston i pojawiły się dodatkowe skurcze, ale jak na razie panuję nad sytuacją ;-)
 
IZW, martussia, karola- ja też miałam od początku problemy z karmieniem, mimo, że poród SN do przedwczesny i niestety mleczko pojawiło się dopiero po 3 dniach, i to w ilości kilku kropel, w zasadzie to samo się nie pojawiło tylko ja zaczęłam pić herbatki, i męczyć piersi. i do tego moje dziecko najpierw było karmione kroplówką, potem sondą i wreszcie butelką, teraz jak przystawiam go do piersi to niby ssie, ale chyba nie efektywnie, ponieważ wisi przy piersi z godzinę, a potem i tak normalną porcję z butelki wypije. no i ja mam bardzo mało mleczka, udaje mi się odciągnąć 3 porcje po 80 ml, a mały je 10 razy na dobę. ja mam wyrzuty sumienia, że nie jestem w stanie wykarmić dziecka, wszędzie jest napisane, że 99% matek jest w stanie wykarmić swoje dzieci, że trzeba przystawiać regularnie i będzie mleczko, mam pretensje do siebie, że nie odciągam w nocy- to podobno pomaga, ale ja nie mam siły po tym jak mały je z godzine i wiem, że za godzinę znowu będzie jadł, po prostu muszę się przespać- przepraszam dziewczyny za marudzenie, i dzięki, że mogłam to z siebie wyrzucić
 
dziewczyny nie mam doświadczenia z karmieniem (jeszcze :happy:) ale napiszę swoje zdanie. Uważam, ze nie ma sensu (wiem, czasem ciężko takie osądy zignorować, ale warto) przejmować się gawędziarstwem innych kobiet a tym bardziej brakiem profesjonalizmu i ogłady lekarzy, będę karmić dziecko tak żeby było najedzone, nie jestem w stanie przewidzieć jak dziecko będzie jadło, czy będzie się najadało i czy będę miała odpowiednią ilość mleka. Nie będzie to dostanie mm, a jak ktoś mi coś będzie marudził to usłyszy ode mnie, że to moje dziecko i ja je karmię, jak dla mnie dziecko ma być najedzone i nie ma dla mnie żadnej różnicy to czy moim czy mm, ponieważ matka nie zawsze jest w pełni zdrowa i nie zawsze super się odżywia - poniekąd nafaszerowanym chemią i hormonami jedzeniem, dla mnie jedno i drugie to chemia, mleko mamy też ją zawiera. drzeć szat nie zamierzam z braku mleka a tym bardziej przejmować pustym gadaniem, jak będę chciała rad to sama zapytam, nadgorliwość... same wiecie. :-)
 
Ostatnia edycja:
Jak tak czytam sobie te historie z karmieniem to mi się od razu przypomina najstarsza siostra męża (ogólnie ma trzy siostry). Rok temu urodziła córeczkę i już zdążyła nam robić wykłady, że jej zdaniem to kobiety używają mm tylko dlatego, że są leniwe i nie chce im się walczyć o naturalny pokarm, wybierają najłatwiejsze wyjście. A ona jest specem, bo po cesarce też miała problemy z pokarmem i jej się udało tylko dlatego, że się uparła. :angry:

Osobiście wycofałam się z tej dyskusji, bo sensu w nią wchodzić nie ma. Niektóre kobiety są naprawdę krótkowzroczne i nie dostrzegają, że fakt, iż one nie miały większych problemów z laktacją to nie znaczy, że u każdej kobiety problem ma to samo podłoże i każda z nas działa w ten sam sposób.

Przyznam, że szwagierka i mi ciśnienie swoim gadaniem trochę podniosła - osobiście nie lubię, gdy ktoś (nawet nieświadomie) negatywnie ocenia postępowanie bliskich mi osób, a w tym przypadku siostry. Moja siostra ma dwie córeczki, obie wychowane na butelce (młodszą przez jakiś czas próbowała karmić naturalnie, ale że mała musiała dojadać z butelki to w końcu sis się poddała i całkiem przeszli na mm).

Z mojej perspektywy dodam tylko, że stosowanie mm u moich siostrzenic miało jeden plus - mogłam swobodnie karmić dzieci zanim dorobiłam się własnego. Dało to też mojej siostrze większą swobodę działania, a mi możliwość nabrania praktyki w opiekowaniu się dziećmi :-D.

~~~~

Ale osobiście będę bardzo przerażona, jeśli nie uda mi się karmić naturalnie. Odstawiając na bok wszelkie kwestie czy zdrowo, czy nie zdrowo - cena mleka jest dla mnie największym koszmarem...
Jak dla mnie osoba, która twierdzi, że kobieta z lenistwa wybiera karmienie mm, zamiast mlekiem naturalnym cierpi na poważny nadmiar gotówki...;-)
 
Asta zgadzam się, pewnie osoba, która tak twierdzi ma jakiś niedobór, nie chcę się zastanawiać czego :-D taką osobę można porównać do papugi, powtarza to co słyszała ale niekoniecznie rozumie sens i znaczenie. oczywiście ja też uważam, że mleko matki ma ważne walory odżywcze, ale nie ma co przesadzać, nie zamierzam się katować psychicznie bo nie mam mleka, a jak spotkam się z twierdzeniem, że to lenistwo, to grzecznie poproszę o zachowanie uwag dla siebie bo nie mam ochoty ich słuchać, kiedyś przejmowałam się tym co mówili inni aż za bardzo, teraz moje zdanie liczy się dla mnie bardziej niż innych ;-).

Podsumowując niech każda kobieta ma spokojne prawo wyboru, karmi tym czym może lub uważa, wzajemne nagonki sensu nie mają bo i tak każda matka będzie robiła po swojemu, ma do tego prawo i już, lepiej by obie strony się z tym pogodziły:-).
 
Ostatnia edycja:
Witajcie Dziewczynki!
Ja na chwilkę , złożyć Wam już życzenia radosnych, pogodnych (chyba tylko duchem, bo na aurę nie ma co liczyć) Świąt Wielkanocnych, pełnych wiary, nadziei i miłości, radosnego , wiosennego nastroju. Wesołego Alleluja!

Nie dam rady każdej odpisać, orientuję się co u której słychać. Przepraszam, że wyrywkowo odpiszę, ale naprawdę każdą z Was ściskam.

Pleni - będzie dobrze, ta Twoja malutka wprawia w osłupienie wszystkich lekarzy, profesorów nie oszczędzając. Jestem dobrej myśli, że będzie wszystko dobrze, granica normy jest szeroka i sama wiesz, że jak wyniki są "na granicy", to nie znaczy że złe, tylko trzeba obserwować. Tak więc &&&&&&&&&&&& za zdrową ... Amelkę???? Chyba o Amelce kiedyś wspominałaś, zmieniło się od tego czasu, przegapiłam coś?

Karola - Ale ta Twoja córa już duża, jak ten czas leci... Wiem, że mnie wywołałaś. Przygotowania do slubu w toku Pierwszy szał mamy za sobą, teraz wszystko się toczy :) Tzn wszystko pozaczynane, nic nie zakończone, suknia się szyje, kościele sprawy zaczęte, zaproszenia się robią itd. Byłam już na 3 fryzurach próbnych, żadna mi nie pasi. No cholerka, jedno co mam ładne z natury, nie wymagające poprawki i nikt nie potrafi uczesać moich włosów? No ale nic, szukam dalej.

Enya - czyli na dobrej drodze wszystko. &&&&&&

Nowa mamusia aniołkowa M-S- będzie dobrze, a z nami tu łatwiej przejśc przez najtrudniejszy czas.

Kłaczku - jak sobie radzisz? Nastrój troszkę lepszy?

Agnieszkaala, Loi - Wy na tym samym etapie , tak trzymać :)

Mysiak, Anilek - nie pomyliłam, to Wy macie problem z cukrzycą ciążową lub jej początkiem? dacie rade , to nie takie straszne trzymać dietę. Ludzie z cukrzycą muszą tak cały czas i dają radę a Wy kilka miesięcy,jak pomyślicie, że dla zdrowia dzidzi - dacie radę. Na początku to przerażenie, że nic nie mozna jeść ale jak przestudiujecie dokładniej , można się najeść do woli , tylko produktów dozwolonych :) Kiedys tak się odchudzałam, w dodatku byłam ograniczona ilością, bo liczyłam kalorie - 1200 i naprawdę głodna nie chodziłam.
 
Ostatnia edycja:
Małgonia taak, tak miało być, tylko, że mojemu małżowi ostatnio zaświtało Zuzanna.. Teściowa sie zbuntowała, ale buncików nie bierzemy pod uwagę. Narazie czekam co mój mąż znowu wymyśli :tak: wszystkiego dobrego dla Ciebie :-)
 
Małgonia ja mam inny poblem z ta dietą... dla mnie tego jedzenia jest za dużo... ja nigdy tyle chleba nie jadłam na dobe...już o warzywach nie wspomnę... a dwudaniowy obiad to może jestem w stanie zjeść połowe tego niż wynika z diety...
 
reklama
mysiaczku: a to trzeba wszystko ładnie zjadać jak w przedszkolu? ;-)Kurde, jak patrzyłam ne te przykładowe jadłospisy, to też mi się rzuciło w oczy, że chleb, chleb i jeszcze raz chleb. :baffled:

Co do karmienia piersią: ja karmiłam pierwsze dziecko 8 mies, drugi 10. Uważam, że to wystarczająco. Nie podoba mi się jak takie już chodzące dziecko podchodzi do cyca i pije... :no: Karmienie piersią jest wygodne. Nie musisz nic podgrzewać, mieszać itp. Oczywiście jesteś uwiązana w jakiś sposób- to jest minus. W nocy- wygoda. No oprócz tego zdrowo i tanio. Ja np. mogłam wszystko jeść, kapustę kiszoną, groszek, itp. Oczywiście jak wprowadzałam nowy składnik do diety, to tylko jeden i obserwowałam czy dziecku nic nie jest. Jak trzeba było- dokarmiałam. Nie miałam wyrzutów sumienia, że czasem daję dziecku mm. Tylko trzeba trafić w "gust" dziecka. Moje obydwa nie tolerowały NAN- rzygały jak kot. Za to BEBIKO- ok. Nie potępiam żadnej matki za jej wybór co do karmienia dziecka. Tak czy tak- maleństwu na pewno krzywda się nie dzieje i żadna normalna matka nie dopuści, żeby głodowało.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry