AniołekBB, cieszę się, że na takiego lekarza trafiłaś. To naprawdę bardzo ważne. I super, że nie wyskoczył z 3 czy 6 miesiącami odkładania starań, to kompletnie nieludzkie.
Nisiao, takie niteczki brązowe to może nie jest nic złego. Nie plamisz ani nie krwawisz na całego. Wiem, że to strasznie trudne, ale musisz teraz zachować spokój i wierzyć, że wszystko będzie dobrze. Trzymaj się tego, że niejedna całą ciążę przeplamiła i dzieci zdrowe z tego są. Choć wiem, że ciężko o tym w ten sposób myśleć mając takie doświadczenia, jakie my mamy.
6 dzień odkąd się dowiedziałam o ciąży mija, a ja nadal bez entuzjazmu. Strasznie na chłodno to przyjmuję. Kurczę, ja taka przecież nie jestem. Wszystko wywołuje we mnie skrajne emocje. Drobne rzeczy wprowadzają mnie w euforię lub wręcz przeciwnie. Aż sama sobie się dziwię, że tak bardzo jestem opanowana. I że nikomu jeszcze nie wypaplałam. Kiedyś już pół Polski by wiedziało. A teraz? Wiedzą rodzice męża, on wypaplał, ale oni są bardzo rozsądni i spokojni. I nawet nie powiedzieli, że mąż wypaplał. Widzę, że wypaplał - teściowa wczoraj mnie spotkała i mi szyję zakrywała, żebym się nie przeziębiła, bo miałam rozpięty płaszcz

Moi rodzice nie wiedzą i w ogóle nie zamierzam się spieszyć z powiedzeniem im.
Ba, szczerze mówiąc najchętniej powiedziałabym im dopiero w II trymestrze, choć wiem, że to może nie być możliwe, żeby przez 3 miesiące trzymać to w tajemnicy. Moja mama suszyła mi głowę, że powinnam odczekać pół roku teraz, dać organizmowi odpocząć. Jeśli - odpukać - cokolwiek się teraz stanie, przecież nie opędzę się od jej ględzenia z serii 'a nie mówiłam' i 'gdybyś poczekała...'
