• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

one more time przytulam.... jak znajdę dłuższą chwilkę napiszę jaki komplet badań robiłam po poronieniu i przed kolejnymi starankami.
karolineczka teraz koniecznie powinnaś zrobić usg, żeby zobaczyć czy wszystko się oczyściło...

Asta dziękuję :) już nie mogę się doczekać jutrzejszej wizyty
 
reklama
OneMoreTime tak trzymać !
Katherinne koniecznie ta ekipa się przyda, ja też nie mogę się doczekać Zojki :)

Ja po powrocie z urlopu (czyli nie w tym cyklu, ale następnym) idę do poradni leczenia niepłodności. Mam trochę odłożonych pieniędzy trudno, miało być na co innego, ale mam już dość tego ciągłego odsyłania mnie. O wszystko muszę się prosić, najprostszych leków nie mogę dostać normalnie tylko wszędzie płacić i płacić. Najsmutniejsze jest to, że moi rodzice byli lekarzami i gdyby żyli zapewne łatwiej bym się z tym wszystkim uporała. Nie zdawałam sobie do tej pory sprawy jak to się wszystko ciężko załatwia. Recepty przez całe życie wypisywali mi rodzice. Nie musiałabym wydawać chorych pieniędzy za receptę i skierowania na badania, które miałam robione już milion razy ... bo oczywiście każdy lekarz chce mieć z konkretnego laboratorium i to najnowsze, oczywiście płatne. Dzisiaj dzwoniłam z pytaniem o koszt wizyty to około 190 zł za każdą, plus badania, pewnie 3 cykle monitoringu ... A ja jeszcze nie stawiam na in vitro, bo przecież owulację jednak mam, mąż przebadany.

No tak mnie dzisiaj ta @ wkurzyła, że wpadłam do domu, wyszłam z psami i wybyłam na rower, sama samiuteńka (a jeżdżę od tygodnia dopiero) i przejechałam sporooo jak na mnie. Musiałam się wyżyć jakoś i przemyśleć wszystko.
Ech nic to. Po powrocie z wakacji się wybiorę i zobaczymy. Trochę się rozpisałam bez ładu i składu :)

Trzymam kciuki za Was wszystkie, trzymajcie i za mnie.
 
Ostatnia edycja:
Ludzie po prostu nie wiedza, jakie historie życie pisze. Taka księżna przejdzie ciążę pięknie, wygląda pięknie, poród pewnie też piękny, wszystko bajkowo, cały naród się cieszy, cały świat się cieszy. I ludzie się napatrza na takie obrazki, zostaną nimi nakarmieni, a potem takie dziewczyny jak teraz Onemoretime czy w zasadzie jak kazda z nas wątpią w swoja kobiecość i maja do siebie pretensje. Naprawdę uważam, ze jeśli warto zrobić tyle szumu wokół porodu to właśnie wokół porodu Pleni, gdzie dojdzie do narodzin małego cudu po długiej o wyczerpującej walce, najpierw o zajście, potem o psychikę, potem o ciążę. TO jest naprawdę coś. Bo sam fakt, ze ktoś trafił akurat na rodzinę krolewska i ma takie geny to żadne wydarzenie. Taki sam mały cudzik jak każdej innej mamy, ale jednak każdej innej porodu nie wyczekują.

Onemoretime, cieszę się, ze nie brakuje Ci siły do walki. Trzymamy za Ciebie kciuki.

Mam nadzieje, ze jest jak mowicie z tym nacinaniem i przestało to robić rutynowo. Bo ze czasem są wskazania to jest to dla mnie zupełnie zrozumiale.
 
Kwiatuszek, nie wiem co to za badania… ale z tarczycowych tylko TSH robiłam. Napiszesz pełną nazwę?


Neta, już kilka pierwszych stron z tamtego forum przeczytałam … po 3 # kwalifikuję się chyba na nawykowe już….:-( jak przyjdzie czas to przeczytam więcej.


Liluś, będę zobowiązana :happy:

Joaro, &&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&:happy:


Karolineczka, wydaje mi się, że ja nie miałam jakoś mega dużo krwi po 2 #, przynajmniej spodziewałam się więcej…. ból był dopóki maleństwo nie wypadło , później już tylko krwawienie… ale zabieg i tak miałam jak dotarłam do szpitala… po zabiegu przez 7 dni coś jak niezbyt obfita @...



Ciekawe jak będzie tym razem….?
Wydaje mi się, że dopóki nic się nie dzieje to jeszcze do mnie do końca nie dociera, że to już koniec… pewnie jak się zacznie, to będzie gorzej… W każdym razie postanowiłam jutro jechać jednak do rodziców na wieś na 1 lub 2 dni może… zależy od tego jak się sytuacja rozwinie… Dużo ludzi, więc nie będę tylko o jednym myśleć… pewnie będę...., ale to zawsze jakoś inaczej…

liluś, &&&&&&&&&&&&&&&& za wizytę :happy:
lena, gratuluję pozytywnej wizyty:happy:
Pozdrawiam Was serdecznie :happy2: fajnie, że jesteście...
 
Kat akurat w tym nie mogę się z Tobą zgodzić. Rodzina królewska to nie super geny pozbawione wad, wchodząc do rodziny królewskiej księżna nie stała się nadczłowiekiem. Osobiście w tej historii cieszy mnie, że udało jej się przejść przez ciążę bezproblemowo. Biorąc pod uwagę skupienie mediów na jej osobie w tym momencie - trudności z zajściem w ciążę, problemy przy donoszeniu ciąży, czy też urodzenie martwego dziecka - to jeszcze większy koszmar niż dla "przeciętnego zjadacza chleba". Opinia publiczna byłaby dla niej na prawdę okrutna, a że z życia prywatnego ma niewiele, to niech chociaż tyle szczęścia ma, że rodzi zdrowe dzieci po bezproblemowej ciąży w piękny sposób.

Życia pod ciągłą obserwacją innych zdecydowanie nie określiłabym mianem bajkowego...
 
Mnie za pierwszym razem bolało strasznie właśnie póki maleństwo nie wypadło, a potem jeszcze przez parę godzin miałam taki bol okresowy i co kilka-kilkanaście minut bolesne skurcze. Za drugim razem, kiedy to było na wcześniejszym etapie, to w zasadzie jak okres, tylko bolesny (ja mam niebolesne) i nieco dłuższy, jak ktoś ma normalnie bolesne to mógłby nie zauważyć różnicy. No i oczywiście było obficiej i więcej skrzepów. Onemoretime, nie jest powiedziane, ze po fakcie będzie gorzej. U mnie najgorzej było w momencie, kiedy zobaczyłam niezyjace maleństwo na monitorze. To, co bylo potem, to w mojej głowie była już tylko naturalna konsekwencja.
 
Asta, ja mowie o tym, co pokazują media, jak kreują ich wizerunek, czym nas karmią. Bo w mojej ocenie takie życie to istny koszmar. Choć jeżeli by się jej zdarzyło nieszczzeacie (kto wie, może się zdarzyło?) nikt by o tym nie wspomniał. A gdyby się zdarzyło w późniejszej ciąży, kiedy już świat po prostu widział na własne oczy, ze ciąża była, wszyscy by bardzo wspolczuli. Niemniej wiele strat na późniejszym etapie wynika z niedopatrzenia lekarzy, rutynowego postępowania, przegapienia czegoś. Myślę, ze w przypadku takiej księżnej ryzyko takich smutnych historii jest minimalne. Nie straci dziecka, bo lekarz zbagatelizowal infekcje pęcherza. Nie straci go jak moja koleżanka, bo w szpitalu zarazili je sepsa. Wiec myślę, ze ma odrobinkę łatwiej. I wcale bym sięe nie zdziwiła, gdyby od początku ciąży profilaktycznie też brała jakieś luteiny itp.,choć w GB się tego nie praktykuje. Oczywiście cieszę się, ze miała szczęście i wszystko było dobrze. Po prostu martwi mnie, ze to jest informacja wazniejsza od wszystkiego. TVN24 od dwóch dni nie mówi o niczym innym. Tyle ważnych rzeczy się dzieje w kraju i na świecie, a my wysłu****emy, jakie łóżeczko będzie miało dziecko i kto jaki prezent da.
 
Asta, Plenitude fluidki złapałam, dziękuję

OneMoreTime mam nadzieję, że najbliższe dni przyniosą Tobie ukojenie, masz rację nie można się poddawać w spełnieniu marzeń, walcz, działaj

Kobietko nie było mnie u Was chwilę, a Twoje suwaczki - ten do staranek i ten bez papierosa mkną jak szalone, świetnie że robisz badania, super plan działania

pewnie jutro już nie zajrzę, bo od rana mega pakowanie - Plenitude &&&&&&& za szybkie CC, o ile można w miarę bezbolesne i 10 pkt dla Zoji

pozostałym dziewczynom udanych wizyt i owocnych starań, trzymajcie za moje kciuki
 
reklama
Karolineczka- niedawno straciłam tez bobika. Mieszkam w Szwecji i tu poronienie zostawia sie naturze. Ingerencja dużo pózniej. U mnie wyglądało tak właśnie jak u ciebie. Najpierw troszkę krwawilam a potem ( w restauracji) chlusnelo ze mnie na maxa. W domu stałam zafascynowana prawie, ze jestem w stanie prawie bez boleśnie stracić tyle krwi. Strzępy i masa krwi. Wieczorem pojechałam do szpitala i na usg już prawie nic nie było. Lekarka powiedziała ze tak szybko to chyba jakaś infekcja.( byłam bardzo przeziebiona)
Następnego dnia jeszcze troszkę skrzepow( malo) a potem sama krew. Ale prawie przez 2 tygodnie. I po tygodniu od krwawienie dostałam normalna @. I po 29 dniach kolejna@. To jest dobre w samoistnym poronienie. Dla organizmu to prawnej jak @ i dalej funkcjonuje normalnie i jest gotowy na kolejna ciążę.
Uda sie następnym razem. Ja w to wierze.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry