Neta - dziękuję za wywołanie. 15.08 minął termin mojego porodu. Tego samego dnia dostałam okres, myślałam, że bardziej ironicznie być nie może. Ale potem rozmawiałam z mężem (a może już byłym?), który był na rodzinnej imprezie - jego brat ogłosił z żoną ciążę. Pierwsze moje życzenia to "nudnej ciąży". I tak póki nie doświadczy to nie zrozumie przekazu, ale mam nadzieję, że nie będzie musiała.
Ignoruję te uczucia. Z mężem cholera wie co dalej. Już nic nie wiem. Czuję się jak kurczak biegający bez głowy.
Za to rozkręcam swoją firmę zajmującą się ręcznie robionymi zabawkami. Przynajmniej mam zajęcie. I wymyśliłam też, że jak tylko się uda to mam fantastyczną opowieść na warsztaty motywujące
Pleni - nie miałam okazji w poście, ale
OGROMNE GRATULACJE. Mam nadzieję, że wszystko już będzie w porządku i za pół roku zapomnisz o całym stresie. Ściskam mocno.
I resztę dziewczyn też - suwaczki Wam zasuwają jak opętane -
kat, mamusia mam nadzieję, że wszystko w porządku!