Wiatr&woda, czyli de facto miałaś od razu zrobione wszystko, co się dało, żeby zmniejszyć ryzyko, nic więcej nie potrafimy. Sen na pewno nie był snem proroczym, większości z nas się różne tego typu historie śnią i to wynika z lęku i troski. Tym bardziej, że na pierwszym usg już Ci wyszedł pęcherzyk mniejszy, niż się spodziewałaś, a w głowie to już jakieś ziarno niepokoju zasiewa. To wszystko jest okropnie trudne. Widzę, że jesteś silną kobietą, masz wszystko poukładane, to bardzo dobrze. Pomoże Ci to lepiej zrozumieć to, co się stało, i może szybciej pogodzić się z tym, na ile da się pogodzić. Poronienie to z niewiadomych przyczyn temat tabu w naszym społeczeństwie, kobiety pewnie boją się o tym mówić, bo boją się, że ktoś je zaszufladkuje jako złe matki. A to przecież nie tak działa. Pewne rzeczy są poza naszą kontrolą i poza kontrolą współczesnej medycyny. Jest nas bardzo dużo, ten problem dotknął naprawdę więcej dziewczyn, niż byśmy się spodziewały. Nie jesteś sama i zawsze możesz szukać tutaj u nas wsparcia.
W kwestii starań, wiem, że lekarze w naszym kraju lubią zalecać przerwę w staraniach. Ale jak dokładniej się ich dopytać, dlaczego, okazuje się, że nie ma ku temu powodów medycznych. Jak mi lekarz w szpitalu wyjaśnił, to psychologia narzuca takie zalecenie kobietom a lekarze powtarzają to bez większej refleksji. Chodzi o to, żeby przejść okres żałoby na spokojnie i nie wchodzić w kolejną ciążę z ogromną dozą lęku. Ale psychologia nie ma klucza do wszystkich. Jedne kobiety są gotowe od razu, inne potrzebują roku do starań. Fizycznie po poronieniu można się starać zazwyczaj od razu, jak tylko spadnie poziom beta hcg. W macicy nie ma żadnej ingerencji, wszystko się złuszcza dokładnie tak samo, jak złuszcza się co miesiąc, i wszystko dokładnie tak samo odbudowuje. W tak wczesnej ciąży macica nie zdążyła osiągnąć dużych rozmiarów. W przypadku łyżeczkowania często zaleca się 3 miesiące czekania, a niektórzy lekarze mówią nawet o pół roku, co jest dla mnie niezrozumiałe. Przyciśnięci do muru stwierdzają, że w zasadzie to powinno się ten pierwszy cykl odczekać, żeby endometrium zdążyło się odbudować, ale nawet gdyby się starać to najprawdopodobniej po prostu do ciąży by nie doszło, bo organizm nie jest na nią gotowy. Podobno nigdy nie udowodniono, żeby kilkumiesięczne czekanie zmniejszało ryzyko kolejnego poronienia. Najważniejsze to wyważyć wszystko w sobie i starania podjąć, gdy będzie się czuło, że jest się gotowym na kolejną ciążę, z wszystkim, co za sobą niesie.