Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
wystarczy że zrezygnuję z pracy, będę regularnie rozmawiać z położną i latać do Polski na kontrolne usg i badania co jakiś czas... mieszkamy w miejscowości położonej w środkowej części kraju, nazywa się Geilo, mamy tu chłodniejszy klimat niż na wybrzeżu czy południu bo mieszkamy na 800 metrach nad poziomem morza więc jak zawieje z gór chłodem to trzeba się ciepło ubierać, ale ostatnio mimo przymrozków w dzień jest bardzo słonecznie i przyjemnie. Teraz będziemy w Polsce samolotem na Wszystkich Świętych a jak wrócimy to pewnie już się zacznie zima
Co do kursu to prowadzi go Norweg, w grupie są nie tylko Polacy ale także osoby z Litwy, Niemiec, nawet Szkocji, facet jest bardzo sympatyczny i jak dla mnie to dobrze uczy, ale nie dziwię się że osoby które ostatni raz były w szkole może 20 lat temu i nie uczyły się nigdy obcego języka, poza ojczystym, są teraz przerażone i nie wiedzą o co chodzi... no cóż sam kurs to jedno a druga sprawa to nauka w domu. A twój mąż w jakiej branży będzie szukał pracy w Norwegii? Czym się on zajmuje? Macie ustalony kierunek czy miasto w którym chce znaleźć pracę?

Alergia też może być od szczepionki min po białku kurzym i białkach obcych zawartych w szczepionkach ;-) niestety tego sprawdzić się nie dawitajcie...
co do szczepień...u nas Ala nie jest szczepiona na wszystko tak jak w kalendarzu szczepień...do tej pory szczepienia przebiegły elegancko,żadnych gorączek,zaczerwienień itp...ale...teraz wstawiałam wam ten link o wycofanej szczepionce...ona ta wycofaną byla zaszczepiona i nie zostawie tak tego..teraz juz się wychorowalam i w poniedziałek idziemy do pediatry.ciekawe co powie...zreszta w sumie to mogę się spodziewać co usłyszę...ja jednak wiem swoje...teraz niby powinna być szczepiona na MMR właśnie..i tu pojawia się problem,bo z jedej strony chciała bym aby była zaszczepiona,bo to świnka,odra i różyczka...wiadomo,że może złapać w każdej chwili,a najgorzej jak np zlapie różyczkę bedąc dorosłą kobietą jeszcze nie daj Bóg jak by była w ciąży...ja byłam szczepiona na to wszysko i nigdy jak do tej pory, a mam 25lat nie zachorowałam na żadną z tych chorób...ale to były szczepionki inne niż te co są teraz tak jak as pisze i dlatego mam wątpliwości...boję się powikłań po tej szczepionce właśnie najbardziej...nie wiem...muszę się bardzo zastanowić i myślę,ze na mojej decyzji zaważy też podejście naszej pediatry do sprawy z poprzednią szczepionką...a co do zachorowań tzn infekcji...moja Ala od urodzenia teraz jest 2 raz chora...i to w sumie przeziębiona,bo na antybiotyku była tylko raz przez 5 dni w styczniu...myślę,że częstotliwość zachorowań zależy od ogólnej kondycji organizmu dziecka...ja np byłam bardzo chorowitym dzieckiem i tak jest do dziś...co msc byłam na antybiotykach...wiecznie coż,a moja 4 lata młodsza siostra rownież szczepiona wszystkim,żlobek,przedszkole itd,jak raz w roku była przeziebiona to było dobrze...różnie z tym jest...moja koleżanka ma 2 letnią córkę,szczepi ją wg kalendarza i mała non stop choruje...przeszła juz chyba wszystkie antybiotyki...wciąż siedzi z nią w domu,a ja z Alą codziennie na spacerze,nie ważne czy jest słońce czy nie,byleby nie padało i Aluśka zdrowa...jedynie co nam dokucza to alergia...wiec jak najbardziej wierze w odczyny poszczepiennie w postaci autyzmu,adhd czy innych chorób,ale jeśli chodzi o zachorowania dzieci szczepionych czy nie to sądzę,że to nie ma większego znaczenia....
aga &&&&&& za szybki poród.dobrze,że pojechałaś...
loi nio moja Ala w 37tc jak ją rodziłam miała 49cm.
a u nas wczoraj była policja...kilku tajniaków po cywilu,pospisywali protokoły,bo tak jak miałam rację w nocy przyszli i obrobili kilka komórek...łacznie 15...ukradli min wózek za 2.500zł,telewizor i rowery...facet powiedział,że schodząc do komórek ewidentnie ich sploszyłam...i,że ta walizka z narzędziami która była jak schodziłam i której po 10min juz nie było napewno była ich,bo akurat musieli się dobierac do naszej komórki,bo obok niej stała własnie...i,że miałam szczęście,że nie była sama,bo mogłoby się to źle dla mnie skończyc......porażka...
Karola, w kwestii świnki i różyczki ja na przykład uważam, ze lepiej, żeby dziecko te choroby przechorowalo, bo wtedy ma zapewniona odporność na cale życie i nie musi się tak martwic, jak ja teraz. Na świnie wprawdzie chorowałam, ale na rozyczke nie, byłam szczepiona ale co z tego, skoro mam absolutnie zerowe przeciwciała. Moja poprzednia lekarka trochę lekceważąco się wyraziła, ze 'mnie chyba woda szczepili', skoro nie mam w ogóle przeciwciał, tak jakby to bylo niemożliwe, widocznie wierzy bezkrytycznie w niezwykla moc szczepionek, ale jak przegrzebalam internet to się okazuje, ze nie jestem jedyna. A to, ze w takim wieku zaszczepi się na rozyczke daje bardzo iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa, bo ta szczepionka daje bardzo iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa, bo i tak jesli zadziała to najwyżej przez 10 lat, to szczepienie trzeba powtarzać. Wiec w sumie czemu nie zaszczepić sięe juz po prostu w wieku dorosłym a w międzyczasie mieć szanse przechorowac te choroby? To sa w końcu 'choroby wieku dzieciecego', najlagodniej się je przechodzi jak się jest dzieciakiem. W tym obowiązkowym szczepieniu tak maluch dzieci nie chodzi o ich bezpieczeństwo, tylko o bezpieczeństwo takich kobiet, jak ja, które nie maja przeciwciał, wiec chodzi o zminimalizowanie ryzyka, ze się od dzieci zarazę. Tylko z drugiej strony dlaczego dzieci maja to ewentualnie przyplacic zdrowiem? To bardzo trudne.

Jeśli dziecko chorowało na różyczkę i jest to wpisane w dokumenty to nic nie zmienia i tak szczepią jako 12 latkę .Niestety system obejmuje wszystkie dzieci ,których rodzice wyrażają zgodę na szczepienia wg kalendarza.kat ja jestem jak najbardziej za tym,że to są choroby wieku dziecięcego,ale z drugiej strony nie chce patrzeć jak dziecko się męczy jak już zachoruje...choć jeśli nie daj Bóg wystapi odczyn poszczepienny to będzie się męczyć jeszcze bardziej...ja np byłam szczepiona,a nic do tej pory nie złapałam...nie chorowałam na żadną z tych chorób,za to moja siostra mimo szczepienia miała i świnke i odre w wieku podstawówkowym...różyczki nie miała...więc widzisz...kurcze nie ma reguły...a co do szczepienia jak juz bedzie dorosła...myślisz,że zaszczepiłaby się??? sądzę,że nie z tego prostego powodu,że jeśli by mnie zabrakło to nie wiedziałaby czy była szczepiona czy nie...moja mama np nie pamiętała czy przechodziłam różyczke jak ją zapytałam jak byłam teraz w ciązy...3 dzieci zrobiła swoje,że poprostu nie spamiętała...dopiero jak znalazłam starą kartę szczepień z podstawówki i tam były wszystkie dane nt przebytych chorób dowiedziałam się,że nie przechodziłam nic z tych 3 chorób...podobny dylemat niedługo będzie czekał też ciebie...no chyba,że masz juz podjętą decyzję...
To moj Bartuś
Dokładnie tak.Tylko przechorowanie zabezpieczy przed kolejnym zachorowaniem ,a już drugi raz na te choroby wieku dziecięcego się nie choruje .Bezpieczniej jest gdy dziecko jako dziecko przejdzie choroby wieku dziecięcego niż ma je przechodzić w dorosłości .Karola, cały problem w tym, ze nie ma znaczenia, czy ja teraz zaszczepisz, czy nie, bo i tak to sxzepienie jej nie da odporności na czas, kiedy będzie jej ta odporność potrzebna. Trzeba je co 10 lat powtarzać, czego większość ludzi nie robi. Wiec i tak raczej się bedzie musiała zaszczepić na nowo jako dorosla dziewczyna. Chyba, ze zachoruje wcześniej na fizyczne, wtedy bedzie miala odporność na cale życie. Tylko przechorowanie ja zabezpieczy. W tym tkwi cały problem. Szczepiac ja teraz nie chronisz jej, tylko takie kobiety, jak ja, które nie maja przeciwciał. I mężczyzn, którzy świnki w życiu nie przechorowali (bo w wieku dorosłym grozi im bezpłodność jak zachorują)
Ja nie podjęłam jeszcze decyzji odnośnie szczepień jako takich, natomiast z tego konkretnego chętnie bym mojego malucha zwolniła. Choć też mam dylemat, bo skoro na mnie szczepienia nie działają to zawsze istnieje ryzyko, ze mój mały zachoruje na rozyczke jak będę akurat w drugiej ciąży i wtedy będę miala ogromny kłopot. Dlatego to bedzie bardzo trudna decyzja dla mnie.
Bartuś śliczny
A ja wróciłam właśnie z dwugodzinnego spaceru. Ledwo żyje! Ale mam beznadziejna kondycje :/ Pod koniec to juz czlapalam w slimaczym tempie, ciągnąc nogę za noga i byłam zła, ze nigdzie nie ma żadnego autobusu, żeby się podarować...