katherinne
Fanka BB :)
Nisiao, śmigiem do dentysty. Zęby muszą być zdrowe dla maluszka.
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
Ja wizytę mam jutro (14.11) na 16 
gorzej psychicznie, ale przez to też muszę jakoś przebrnąć. Jest mi ciężko, bo jakoś nie czuję wsparcia wokoło, czytaj "od mojego faceta" :-(czuję się samotna z tym wszystkim jakoś....
długo do końca cyklu? są jakieś nadzieje teraz?;-)
jak ma na rano, to obiad zawsze bardziej ciężkostrawny i gorzej z odmawianiem sobie słodyczy, gdy osobnik obok się batonami objada
może dzięki wyjazdowi męża przestawisz się i przyzwyczaisz do nowych opcji żywieniowych i łatwiej Ci będzie jak wróci &&&&
:-)
kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno, to z mojego ulubionego wiersza Twardowskiego :-) natomiast zrozumienie ze strony twojego faceta to już inna kwestia, oczywiście powinien cię wpierać i wykazać się empatią, ale z drugiej strony może on po prostu nie wie co ma robić i jak się zachowywać, hmm nie wiem czy o to chodzi... życzę ci dużo siły i uśmiechu, jeszcze się wszystko poukłada, a samotna nie jesteś bo ja myślę o tobie :-* :-)
szykujesz się już?
na porodówce, pierwsze hasło - CHCE ZZO, ale najpierw ktg
skurcze coraz to gorsze, dmuchałam jak na filmach
mój mąż ze mną, nie wiem, czy mi to dmuchanie pomagało,
po ktg, ja znów swoje - ŻE CHCE ZZO, pani położna (świetna babka) paluchy i pocisnęła i mówi, że ZZO nie będzie, bo jest 7cm rozwarcia
mam zejść z łóżka (swoją drogą wypasionego, jak cała sala porodowa) i chodzić, a jak skurcz będzie, to kucać, ledwo zeszłam, to kucnęłam.. i się zaczęło... pierwszy skurcz party przyszedł, wstałam i znów kucnęłam i kolejne parcie, nie umiałam wstać, wydarłam się, że chyba w całej dzielnicy było mnie słychać, a położna na to, że mam wstać i na łóżko, ja że nie dam rady, próbowali mnie dzwignąć ona i mój mąż, położna w końcu pół żartem pół serio krzyknęła (nie mam jej tego w ogóle za złe)- pani Aleksandro, ma pani wstać, bo pani na podłodze rodzić nie będzie, a ja w tej pozycji główki dziecku nie utrzymam... więc resztką sił wstałam, weszłam na łóżo i za 18 minut Hania była na świecie, parłam z zemkniętymi oczami, w ogóle nie umiałam się rozluźnić między skurczami, powiedziały mi, żemogę główkę dziecka dotknąć, ale ja nie umiałam się ruszyć, więc odparłam, że za chwilę będę ją przytulać. Super przyjemnie zrobiło mi się, jak CIEPŁE wody oblały mi nogi, więc pewnie rodzenie w wodzie jest fajne, to tak na marginesie.
a potem ulewała, więc od wczoraj utrzymujemy przynajmniej 2h przerwy. Apetyt ma ewidentnie po tatusiu, jak był w jej wieku, ponoć przytył 2 kg w mesiąc, czego W OGÓLE po nim nie widać teraz. Samo karmienie z jednej piersi nie trwa na szczęście dłużej niż 10 min.
