• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

mamusia synka ja wierze w homeopatie. uNas doskonale spawdza sie stodal, teraz engystol też pomaga. mi natomiast oscillococinum.
Pleni zinnat jest okropny. Moja Ala zazwyczaj nie grymasi jak podajemy leki, ale tego nie znosi. Jest ohydny, ma grudki, ale i bardzo skuteczny. Moja Ala po nim wymiotuje.
neta, igusiad kciuki za kolejny cykl. Wkońcu musi się udać.
OneMoreTime super, że J się stara, oby tak mu już zostało.
Asta ale Ci zazdroszcz 7 godzin snu, u Nas pobudki co 2,5-3 godziny, a czasem i co 1,5. Ja już padam, zwłaszcza, ze niemam kiedy zdrzemnąć się w dzień. wogóle czasu brakuje mi na wszystko.
teraz też pisze karmiąc Filipa.
Loi oj ja tez marze o śnie. A co do bąków u Nas jest podobnie, a w sytuacjach kryzysowych jak widze, że F się męczy to daje mi espumisan. A ja od wczoraj mam gorszy dzień. Padam ze zmęczenia. Mam zawroty głowy i boli mnie wszystk dosłownie:głowa, ręce, nogi. Niemam kiedy zjeść, cigle coś jest do zrobienia.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Oj Agus, wspolczuje.. Myslisz, ze Mama by Ci nie pomogla, jakbys wprost powiedziala, czego potrzebujesz, jakiego wsparcia Ci trzeba?

Karola, gdzie znajde ten watek dla rozpakowanych mamusiek?

Kat, dzis zamykasz kolejny tydz, wielkie gratulacje, juz tak niewiele Ci zostalo :)
 
Pleni z tego właśnie powodu traktuje te dodatkowe godziny, jako miły prezent. Wolę nastawić się, że w każdej chwili może się sytuacja zmienić.
Plus jest taki, że pozostaje nadzieja, że ten dłuższy sen w każdej chwili może powrócić. Trzeba być dobrej myśli :laugh2:

Loi z kolkami reguły nie ma, jak dziecko ma wrażliwszy żołądek to i wcześniej mogą wystąpić. Trzymam kciuki, żeby jednak ominęła Was ta "przyjemność". Na szczęście nie każdy maluszek musi się z tym męczyć. :tak:
Z noszeniem się nie martw, jeszcze za wcześnie, żeby martwić się o przyzwyczajenie dziecka, zacznie bardziej uważnie obserwować świat i zaraz zniknie z rąk, a chętniej przebywać będzie w otoczeniu zabawek. A w razie czego nie myślałaś o chuście? Dziecko przy mamie i ręce wolne (to tak do czasu, aż dojrzy zabawki).

Agnieszkaala
pocieszy Cię wiadomość, że tak na prawdę to ja mam tak od kilku dni dopiero, a wcześniej to jak Młody pospał 3,5h to była dla mnie rewelacja (baaa nawet w noc przed halloween zafundował mi pobudkę co 1,5h, co w efekcie zaowocowało wyglądem zombi bez konieczności jakiejkolwiek charakteryzacji, dba synek o mamusie by się w tłumie nie wyróżniała, nie ma co;-))? A zdarzały się noce, gdzie między północą a 5 rano nie było w ogóle snu. Cierpliwości, jeszcze sama się doczekasz 7h snu ciągiem.:-)
 
dzieki dziewczynki ;*

wczoraj miałam beżowe plamienie i ból na @ taki ,że wzięłam nospę , raz po siku jak się wycierałam , potem już założyłam wkładkę wkładka czysta potem już była , zadzwoniłam do gina i kazał brać luteinę 2 razy na dobę i sobie leżakować i przyjść na wizytę w poniedziałek czyli jutro , dziś z rana 2 razy zaobserwowałam to coś przy wycieraniu ,,ale na wkładce czysto dziś przez cały dzień , nie jest to brązowe ani różowe ani czerwone , ale momentami odchodzę od zmysłów po prostu , to jest 4 tydzień 1 dzień , gin mówił ,że czasem w terminie @ się takie rzeczy zdarzają ,że kobiety plamią już przerabiałam nawet płacz i długie rozmowy z moim brzuszkiem , mąż mnie uspokaja jutro jedziemy razem do gina proszę o modlitwę i kciuki ,a za inne ciężaróweczki ja ściskam z całej siły&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&


No i z rana przytulam kibelek , temperatura wysoko , piersi bolą ,a brzuch już prawie wcale , od czasu do czasu coś zaboli ,ale to tak na sekundę i przechodzi.Staram się cieszyć każdą chwilą z fasolką tak jak sobie obiecałam.
 
agnieszkaala też się tego bałam, że tak będzie, ale jej przechodzi przez gardło i nie wraca;-) miałam ogromne opory by jej to podać. niepokoi mnie tylko ze nie kaszle..

loi dziecko do ok 3/4 miesiąca życia nie znają sposobów na samouspokojenie, rodzic musi to zrobić bo dziecko płaczące zostawione by się wypłakało może gorzej się rozwijać w kwestii emocjonalnej. Poza tym ja na słowa teściowej, że widać, że mała noszona odparłam, że noszona do odbicia a potrafi odbić po pół h od jedzenia poza tym jest niemowlęciem i będzie noszona bo bardziej zależy mi na rozwoju dziecka niż sprzątaniu czy prasowaniu, tatuś ma rączki i nóżki i święte oburzenie się go nie trzyma jak ma coś zrobić w domu - mina teściowej bezcenna, rady sprzed 30 lat często są nieaktualne typu nie nosić dziecka bo się przyzwyczai... gdyby nie asymetria nosiłabym ją w chuście, jeśli płacze staram się najpierw uspokoić ją bez noszenia ale jeśli to nie skutkuje nie mam oporów przed braniem na ręce, nie mam zamiaru jej tresować, jest człowiekiem i ma potrzeby emocjonalne a moim obowiązkiem jest je zaspokajać :-) jest moim wyczekanym cudem, zrobię co mogę by była spokojna i szczęśliwa, jak mam ją na rękach ciągle ją całuję i przytulam, nawet o 3 w nocy gdy marudzi i nie chce spać. jak będzie starsza i więcej będzie rozumiała to będzie wyglądało inaczej, jest niemowlaczkiem to ja jestem na drugim miejscu a nie ona, tata jest do pomocy więc pomaga, wymieniamy się, pomagamy sobie - oczywiście są nieporozumienia ale szybko je wyjaśniamy:-) uważam, że nie ma się co bać noszenia dzieci, czasem po prostu nie ma wyjścia :tak:cieszę się, że baby blues Ci już odpuścił:tak: moja mała po zjedzeniu przeze mnie wnętrza ptasiego mleczka (bez czekolady) mając 3 miesiące poczęstowała mnie kupą z taką ilością śluzu, że nie odważyłam się na więcej słodyczy, to były pierwsze od porodu.. michałki mają orzechy więc też bym się bała, ale może Hani nic nie będzie i będziesz mogła je spokojnie jeść. za czekoladą tęsknię najbardziej..

asta korzystaj kochana, korzystaj, oby jak najdłużej :tak::-)
 
Agnieszka, naprawdę, jak czytam, co przeżywasz, to jestem przerazona i podziwiam Cie!!! Tyle masz na glowie!!! Obys tylko tgo zdrowiem ciężko nie przyplcila..
Asta, mam dwie chusty, jedna z bebelulu - taką przez ramię, a druga w postaci kilkumetrowego kawałka materiału, ktorym trzeba sie obwiazac:-):-) w tej pierwszej Hania jakas taka powyginana byla dziwnie, a tej drugiej sie boje:-):-) musze z m przyłożyć, popatrzeć w necie i spróbować się obwiazac.
Pleni, tez uważam za bzdurne stwierdzenie, że dziecko musi się wypłakac!!! Bo się dotleni i dodatkowo przecież nic mu się nie stanie... za to mnie się dzieje, jak slucham takiego pier...lenia!!! Dlatego nosimy ją naprawdę dużo, na zmiane, jak mąż jest w domu, w ciagu dnia nawet jest przez caly czas z nami i spi wtedy w duzy pokoju, gdzie my jestesmy, a nie sama w sypialni.
Mam nadzieję tylko, ze polubi lezenie w lezaczku i bede mogla zabierac ją np. do kuchni i zrobic chociaż sobie sniadanie, rozmawiając z nią:-)

Teraz odpukać śpi, a my sobie film obejrzymy:-)

Z tym baby blues, to naprawdę odetchnęłam z ulgą, bo byl moment, ze wydawało mi sië, ż jest tylko gorzej..
 
Dziewczyny, przepraszam,zeWas teraznie doczytam i tylko o sobie, ale muszę sięe Was poradzić. Babciacaly czas na OIOMie. Drugi raz jej serce stanęli, drugiraz odratowali, ale lekarzesa bardzo zlej myśli. Docierać zaczyna do mnie,ze być może ona nigdy nie wyjdzie. Czy myślicie,ze jest dobrym pomysłem,żebym tam pojechała ja odwiedzić?Boje się sytuacji, ze ona odejdzie a ja jej nie zobaczę. Mój maz i teściowie kategorycznie mi odradzają,maz się wręcz nie zgadza, twierdzi, ze to zbyt ryzykowne. Przed wejsciem na oddział trzeba sie zdezynfekować i po wyjściu też,wiec czy na pewno to takie ryzykowne? Może oni przeważają? Babcia niby ma zapalenie płuc,ale juz od dawna dostaje antybiotyk, wiec tez wątpię, zeby zarazala. Co byście zrobiły na moim miejscu, bo jestem rozdarta?
 
reklama
loi masz rację, że tak nie robisz, jak podpowiadają w tych głupich bajkach. płacz mojej Zojki nastraja mnie tak bojowo, że utłukłabym jakby jej ktoś ból sprawił, na szczepieniu staram się bardzo nad sobą panować.. jak miała badanie dna oka tak bardzo płakała, że ledwo wytrzymałam, lekarka ostrzegała, była szybka i na ile mogła delikatna a ja i tak byłam mocno podburzona krzykiem małej, jak ją potem przytuliłam to mnie tak kurczowo trzymała, od razu ucichła, bardzo to przeżyłam.. płakać do wypłakania będzie jak będzie miała bunt dwulatka, teraz nie ma takiej opcji, zresztą dawno udowodniono, że to o wypłakaniu czy ćwiczeniu płuc ( co za nonsens ) to zwykłe bajki i to szkodliwe dla dzieci.. niemowlę które płacze a rodzic nie reaguje traci do niego zaufanie, ma niezaspokojone potrzeby emocjonalne, to ma szereg skutków ubocznych dla jego rozwoju. ja swoje dziecko noszę i nikt mi tego czasu wydzielał nie będzie, tatuś nosi małą tak samo a nawet więcej bo lżejsza dla niego. mnie rodzice nosili prawie non stop - wszystko ze mną ok, nie jestem rozpuszczona jak dziadowski bicz:-D, a swoich rodziców bardzo kocham i przede wszystkim ogromnie szanuję - za cały trud wychowania mnie i brata na ludzi. jak słyszę takie rady to łapię się za głowę cóż za brednie ludzie potrafią wymyślić.. ważne, że mamy swój rozum i intuicję ;-)

kat.. ja to miałam w październiku.. babcia długo chorowała, kila udarów, miażdżyca, parkinson, rak piersi.. nie widziałam jej z 10 lat, nie utrzymywałam kontaktu z powodu zawirowań rodzinnych ( wolała swoją córkę i jej dzieci ,my byliśmy mniej ważni) mimo to moi rodzice ją odwiedzali często. ja planowałam w październiku do niej pojechać, ok 100 km, pokazać prawnuczkę.. zaczęła majaczyć na początku października, chyba kolejny udar, trafiła na neurologię właśnie w moim mieście. miałam nie jechać do szpitala, odwiedziny do 19, było po 18, coś jeszcze na głowie.. jednak postanowiłam, że pojadę, nie wiedziałam czy ją rozpoznam.. mąż został z małą w aucie, ja poszłam na oddział. zanim poszłam do sali rozmawiałam z lekarzem, mówił, że jest bardzo źle, że już nie wyjdzie, że żyje tylko dzięki lekom, które jej podają. weszłam na salę, poznałam ją.. stałam i patrzyłam, nie była chyba świadoma, może spała.. porozmawiałam z nią w myślach i poszłam. to było w sobotę, rodzice chcieli przyjechać w poniedziałek do niej. następnego dnia zadzwoniłam do nich to powiedzieli, że kilka minut przed moim telefonem dostali wiadomość, że zmarła w nocy. wolę ją pamiętać jak była w pełni sił, nie ten ostatni raz, ale cieszę się, że mogłam się pożegnać, że pojechałam wtedy, że nie chciałam czekać, że ona była tak blisko i ja do niej pojechałam.. w szpitalu możesz zapytać lekarzy czy w Twoim stanie odwiedziny i odkażanie jest bezpieczne..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry