• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Cześć dziewczynki :-) Czytam Was regularnie ale nie za bardzo mam co pisać. Właśnie kończy mi się @. Mati powiedział, że na urodziny (ma we wrześniu) chce brata. Zatem w tym cyklu MUSI nam się udać:-p:happy: nastawienie mam bojowe, ale pewnie później przejdzie w zwątpienie...

Edyta, As, Kłaczek, Tekla, Agnieszkaala, matita
co u Was?

Katherinne, nisiao Wy już tuż tuż...:happy:
 
reklama
Witam, jestem tu nowa. Za pewne na większość pytań jakie bym do was miała znalazła bym gdzieś na tym forum odpowiedź jednak nie sposób to wszystko przeczytać, więc może zacznę od początku...
2,5 miesiąca poroniłam ;( serduszko nie biło... to był 9 tydzień, wszystko zatrzymało się w 6 tygodniu. Wspaniały pan doktor kazał mi czekać na poronienie samoistne, tak więc po potwierdzeniu czekałam, aż o mało się nie wykrwawiłam, lekarze ledwo mnie odratowali... szybki zabieg i było po wszystkim niestety kilka dni musiałam leżeć w szpitalu, przetaczanie krwi i takie tam... Zmieniłam lekarza, dzięki bogu okazuje się, że wszystko jest ok. Moja Pani doktor stwierdziła, że żeby zajść w ciążę kolejną musimy sprawdzić czemu nastąpiło tamto poronienie... Toxoplazmoza, cytomegala, TSH i cała reszta jest ok!!! Posiew z pochwy, ok jedynie niewielkie zapalenie które już wyleczyłam. Zaczęłam badać hormony i tu niespodzianka Prolaktyna jest 2 raz większa niż powinna reszta w normie. Naczytałam się oczywiście, że ona oznacza problemy z zajściem w ciążę, ale doktor stwierdziła, że nie u mnie ponieważ najważniejsze w tej kwestii jest LH i FSH.
Ale do rzeczy... Pani doktor stwierdziła że Prolaktyna była przyczyną mojego poronienia, obniżymy prolaktynę i zachodzimy w ciążę tak powiedziała... jednak ja słyszałam różne opinię na ten temat... Czy może któraś z was miała podobne problemy??? Czy któraś słyszała cokolwiek na ten temat??
Ps. Jednego dnia panicznie boję się zajść w ciąże innego tylko tego chcę... Pomóżcie...

Pozdrawiam
 
Martka, bardzo mi przykro, że tak się stało. Niestety nie ma możliwości stwierdzenia, czemu doszło do poronienia. Możemy jedynie doszukiwać się czynników, które mogły zwiększyć tego ryzyko, ale to jak szukanie igły w stogu siana. Czy ta prolaktyna mogła się przyczynić? Kto wie, moze i mogła. Ale równie dobrze mógł to być zwykły zbieg okoliczności - tak jest w przypadku większości poronień, po prostu na początku, gdy podzialy komorek są bardzo szybkie i dynamiczne, łatwo o błąd, który nie pozwoli ciąży się dalej rozwijać. To się moze zdarzyć nawet najzdrowszemu na świecie człowiekowi. Ba, moze się zdarzyć więcej niż raz i nie znaczy to, ze coś jest nie tak, to po prostu pech. Myślę, ze warto posluchac lekarki iogarnac temat prolaktyny przed kolejna ciąża, zeby mieć spokojne sumienie, ze się czegoś nie zaniedbali. Natomiast jeszcze ważniejsze bedzie posprzątanie głowy. To bylo traumatyczne przeżycie i potrzebujesz czasu, zeby dojść do siebie. Ile? To sprawa bardzo indywidualna, jedne dziewczyny chcą ciąży od razu, inne robią rok przerwy. Najważniejsze, zeby poczekać do czasu, aż przestaniesz się bać i sama sobie będziesz w stanie powiedzieć, ze chcesz spróbować, z pelna świadomością, ze moze być różnie i ze masz na to sile. Najprawdopodobniej kolejna ciąża bedzie juz udana i donoszona, jednak jako, ze juz wiesz, jaki to stres i co się moze wydarzyć (a bez tej świadomości naprrawde o wiele łatwiej przejsc przez ciążę), musisz czuć, ze masz sile. Życzę Ci, zeby nadeszła jak najszybciej. Bo bez niej nawet najpiekniejsza i najbardziej ksiazkowa ciąża przemieni się dla Ciebie w koszmar, a przecież nie o to chodzi.
 
Witaj Martka. Zapalam [*] dla Twojego Aniolka.zgadzam sie z Kath - prolaktyna mogla ale nie musiala byc przyczyna straty. Ja mialam ciaze obumarla, nie wiem dlaczego. Po prostu cos poszlo nie tak. Skoro prolaktyna wyszla za duza na pewno warto zrobic z nia porzadek. Zycze powodzenia :)
 
martka również zapalam światełko dla Aniołka (*) przykro mi :( a jak ty myślisz i czujesz się z tym szukaniem przyczyny poronienia? Dla mnie np przez chwile było to bardzo ważne i chciałam wiedzieć dlaczego tak się stało że straciłam mój Skarb. Jednak potem to minęło, teraz już nie jest to ważne, chociaż mam na koncie dwie straty. Przyczyn pierwszego poronienia pewnie się już nie dowiem, serduszko przestało bić ale nic się nie działo, dowiedziałam się na kolejnej wizycie i dostałam skierowanie do szpitala na łyżeczkowanie (oczywiście miałam straszne załamanie przy tym i bardzo mi było źle, nic nie pocieszało, tak jak pewnie ciebie teraz nic nie jest w stanie pocieszyć...) Drugie poronienie to była ciąża pozamaciczna, też nie wiadomo dlaczego ale wiadomo że nie miało to nic wspólnego z poprzednią ciążą, miałam niedrożny jajowód, którego teraz nie mam w ogóle...
Twoja lekarka szuka przyczyny w tobie ale przecież przyczyną mogła być również choroba dziecka, np wada serca czy inne genetyczne choroby które nie pozwoliły mu dłużej żyć i się rozwijać. Teraz już nie jesteś w stanie sprawdzić tego czy dziecko było zdrowe. Jeżeli większość badań wyszła u ciebie wzorowo to może właśnie tak było. Co do prolaktyny to chyba nie zawsze podwyższona prolaktyna = poronienie, chociaż lekarzem i specjalistą nie jestem. Na zbicie prolaktyny wiem że jest lek który ma szereg skutków ubocznych i zażywanie go może być bardzo nieprzyjemne, nazywa się bromergon. Może skonsultuj się jeszcze z innym lekarzem dla pewności i rozważ czy korzyści z tego leku byłby dla ciebie większe niż ewentualne szkody.
Rozumiem twoje wahania nastrojów i to że raz chcesz a drugi raz boisz się. Z czasem będzie lepiej, ale nawet jak już będzie się wydawało że tylko chcesz, to czasami może przyjść zwątpienie. Niestety po tym co przeszłaś strach przed poronieniem i w ogóle strach o dziecko prawdopodobnie będzie ci zawsze towarzyszyć. Można się przyzwyczaić ;-)

Neta u mnie ok, odliczam do wyjazdu do domu na święta :-) a ze staraniami narazie lipa... teraz miałam mocno przesuniętą owulację, w 20 dc i czekam na okres, pewnie będzie na święta. Rozumiem twoje zdeterminowanie, mam nadzieję że uda się wam spełnić życzenie Matiego :tak: do dzieła ;-) trzymam kciuki &&&&&&&&&&&&&&&&&&&
 
Martka24 witam i również zapalam światełko dla Twojego Aniołka
[*]. Przykro mi, że musimy się poznać w takich warunkach.
Osobiście nie lubię, jeśli lekarze rzucają diagnozami bez kompletu badań, a niestety bez badań genetycznych maleństwa nie da się jednoznacznie określić czy faktycznie wysoki poziom prolaktyny był powodem poronienia. Oczywiście moje gdybania są czysto teoretyczne i nie mają medycznego podłoża, ale przecież wiele kobiet karmiąc piersią (= wysoki poziom prolaktyny) zachodzi w ciążę. Do tej pory spotkałam się z teorią, że wysoki poziom prolaktyny może blokować owulacje, ale u Ciebie to nie miało miejsca - zaszłaś w ciążę, więc czy faktycznie ten poziom prolaktyny miał znaczenie... Warto by to skonsultować z innym lekarzem.
Niestety lęk wpisany jest już na stałe w czasie starań oraz w czasie ciąży. Ważnym jest byś w tej chwili pozwoliła sobie na przeżycie żałoby i poskładała się na tyle ile to możliwe.

Kat
nie wiem na ile faktycznie kobieta wie intuicyjnie na ile może sobie pozwolić... Obserwując ludzkie zachowania raczej wybieramy to co jest wygodne, nie zawsze to co jest właściwe dla naszego zdrowia (a przecież intuicyjnie powinniśmy wybierać się naszym dobrem). Pokręcone to wszystko. Ale jedno Twoje zdanie budzi moje zastrzeżenia :
Tak samo nie widzę powodu, dla ktorego miałabym zrezygnować z wyjścia do teatru - w teatrze się siedzi, w drodze do teatru w samochodzie też się siedzi, to nie jest wysiłek
Owszem może z perspektywy fizycznych odczuć to nie jest wielki wysiłek, ale z perspektywy oddziaływania sił - dla Twojej szyjki jest to przeogromny wysiłek. Siedząca postawa powoduje, że brzuch napiera bardziej na szyjkę macicy. Nie jest powiedziane, że leżenie sprawi, że nie będziesz odczuwać różnych boleści, ma na celu odciążenie szyjki. (przynajmniej tak to z perspektywy laika jakim jestem wygląda).

Przepraszam, ale cały ten artykuł pachnie mi zdaniem "Amerykańscy naukowcy udowodnili/odkryli, że..." i jakoś tak z reguły tego typu rewelacje wiążą się wieloma nieścisłościami w kwestii przeprowadzonych badań...
 
Asta, artykułów jest mnóstwo, przemyśleń lekarzy też mnóstwo, przytoczylam jeden. Na logikę to on pokazuje jakas korelacje a z korelacjami wiadomo, jak to jest, nie wolno na ich podstawie wyciągać związków przyczynowo-skutkowych, bo po drodze możemy przegapić szereg czynników. Tutaj akurat amerykańscy naukowcy niczego nie udowodnili, bo problemem jest, że nadal nie daje sie udowodnić skuteczności tej metody. A kto wie, moze jak kobieta ma urodzić np.w 35 tc to choćby chodziła na rzesach, i tak w nim urodzi? Prawda taka, ze jakbym mieszkała w Anglii, w ogóle nie wiedzialabym, ze cokolwiek się dzieje z szyjka i albo bym latała, aż mi lebek by odskakiwal, albo polegiwala, bo nie miałabym tyle siły lub miałabym jakieś bole, ciężko powiedzieć. Ja sobie czysto po prostu filozofuje, zastanawiam się nad różnymi podejściami, skąd się biorą, które do mnie bardziej przemawia, a w międzyczasie leze, choć wszystko od tego boli i jadę jutro na IP sprawdzić, jak się sprawy miewają, choć jest to ostatnie miejsce, które mam ochotę odwiedzać. Słucham się, bo się słucham, ale do końca nie jestem przekonana, czy to wszystko ma jakiś głębszy sens. Medycyna nie raz i nie dwa się myliła a ja jestem po prostu nieufna.
 
Hej dzięki za szybką odpowiedź, sama nie wiem już co myśleć. Spotkałam się z naprawdę wieloma opiniami na temat prolaktyny, a mianowicie... że prolaktyna odpowiada za powstanie ciałka żółtego to z kolei odpowiada za produkcję progesteronu, który odpowiedzialny jest za utrzymanie ciąży... hmmm coś w tym miało by sens... sama nie wiem...
Ps. Dostałam ten lek Bromergon zaczynam brać od nowego roku, stwierdziłam, że nie chcę mieć jakiś rewolucji w święta :)

Opowiem wam coś...Jak leżałam w szpitalu po poronieniu na salę przyprowadzili pewną dziewczynę, która przyszła na poród. Powiedziała, że to jej pierwsza donoszona ciąża, ale 3 wogóle. Zapytałam ją czy się nie bała (w tamtej chwili to było dla mnie nie wyobrażalne), wiecie co powiedziała: "Nieeeee ja po prostu strasznie chciałam mieć dziecko i nic by mnie nie powstrzymało", więc z okazji świąt życzę sobie i wszystkim innym mającym podobne obawy takiej siły :)
 
Martka, to nie byłam ja, bo ja nadal w dwupaku jestem, ale historia podobna. Teraz to moja trzecia ciaza, pierwsza, która donosze (albo prawie donosze, ale mniejsza o większość) i ja po każdym poronieniu brałam się za starania od razu i natychmiast jak tylko się dało, słabo sobie radzilam z czasem pomiędzy, kiedy kazali odczekać chwile. Bo ja strasznie chciałam malucha, długo czekałam na ten dzien, kiedy zaczniemy się starać. Potem juz w ciąży się bałam, oczywiście, ale bałam się nie jakoś nieracjonalnie, raczej nie fiksowalam Siena objawach lub ich braku, z każdej ciąży uparcie próbowałam się cieszyć od samego początku, zeby potem nie żałować. Bałam się natomiast koszmarnie, gdy pojawiała się krew, bo w każdej mialam krwawienia. W tej w 1 trymestrze byłam przekonana, ze po wszystkim, parę godzin zajęło mojej głowie dojście do tego, ze moze jednak jest szansa. 2 raz krwawilam, gdy juz czułam ruchy, wiec nie panikowalam tak bardzo bo wiedziałam, ze dziecko żyje, tylko pojechałam sprawdzić, co się dzieje. A tak to starałam się nastawiać pozytywnie i ze wszystko bedzie dobrze. Myślę, ze i Tobie się uda pozytywnie nastawić :)

Jeju, po tym jak mnie nie przyjęli do szpitala moja lekarka zasugerowała, żebym dziś pojechała na IP zeby mi zrobili ktg i usg i powiedziała, ze dobrze bedzie podkoloryzowax troche, ze w nocy mialam jakieś bole i ciągnięcia i się martwię, zeby na pewno mnie nie posłali z kwitkiem. Tylko ja nie umiem koloryzowac. Wszystko jest jak bylo... Stresujące to dla mnie. Ale kazała pojechać to pojadę, choć strasznie nie chce.
 
reklama
Katherinne, dzięki za otuchę takie historię podnoszą mnie na duchu, wierzę, że i mi się uda ;-) a ty po koloryzuj niech Cię tam dobrze "posprawdzają" i twojego malucha :) który to tydzień?? jak tylko ureguluję prolaktynę to biorę się do roboty :-) i WIEM, że tym razem na pewno wszystko będzie ok :) a ty robiłaś jakieś badania po poronieniach??
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry