niewiem czy bedzie dane mi jeszcze raz poczuc to szczescie cudu zacisza domowego , raczej juz nie tak jak ginekolog powiedzial ta ciaza byla jak los na loterii to bylo cos niepowtarzalnego po duzych bojach moj kochany maz zgodzil sie bym na dwa tygodnie z naszym synkiem sama pojechala do polski do babci wiec nasze relacje przed wyjazdem nie byly za dobre az do samolotu moj maz sie chmurzyl nawet mnie nie pocalowal wiec po tych dwoch tygodniach kiedy wrocilam z synkiem bylismy wszyscy siebie stesknieni zasnelismy razem w lozku przytuleli , potem w srodku nocy maz odstawil naszego synka do lozeczka i delikatnie zaczelismy sie piescic az nas ponioslo na powitanie potem wrocilismy do codziennosci , jeszcze po drodze wazne przezycie chrzest synka na swieta wiec niezwracalam zbytnio ze mi sie okres opoznia dopiero w dniu chrztu kiedy maz zaczal gotowac mieso i ziemniaki w mundurkach z przyprawami polecialam do toalety i juz wiedzielismy ze cos nie tak ze chyba mamy cud.......;