Magdalena ja jeszcze w chwilach "nie-zakładaj-mi-kombinezonu-bo-będę-ryczał" kładę Stasia w łóżku, przykrywam kołdrą, zakładam czapkę, zakręcam kaloryfer i otwieram szeroko okno. Lepsze to, niż nic. My mamy wyjątkową lokalizację. Na jednym końcu działki jest droga przelotowa z dosyć dużym ruchem a na drugim końcu rezerwat przyrody :-)
Misia moja mama ma dwa guzy tarczycy. Robili jej biopsję, regularnie chodzi do endokrynologa i bierze hormony, ale poza tym one nie mają żadnego znaczenia. Trzymam kciuki, żeby i u Ciebie tak było &&&&
Z przygotowań do świąt to mam za sobą piernik (kruszeje w garażu) i planuję jutro zrobić jeszcze tort makowy. Olek jedzie jutro do żłobka, więc muszę się zmobilizować i posprzątać cały dom na święta. Nie wiem, co wyjdzie z moich planów, ale jakoś to będzie:-)
Misia moja mama ma dwa guzy tarczycy. Robili jej biopsję, regularnie chodzi do endokrynologa i bierze hormony, ale poza tym one nie mają żadnego znaczenia. Trzymam kciuki, żeby i u Ciebie tak było &&&&
Z przygotowań do świąt to mam za sobą piernik (kruszeje w garażu) i planuję jutro zrobić jeszcze tort makowy. Olek jedzie jutro do żłobka, więc muszę się zmobilizować i posprzątać cały dom na święta. Nie wiem, co wyjdzie z moich planów, ale jakoś to będzie:-)
Ostatnia edycja:
i ciepłem rodzinnym. Oby magia wigilijnej nocy przyniosła Wam wymarzony prezent: staraczkom - 9 miesięcy słodkiego dźwigania, brzuchatkom - spokój i moc radowania się tym pięknym stanem a nam mamom - zdrowia własnego i naszych szkrabów, czasu dla maluchów, dla siebie i dla męża
oby nic ważnego nam nie umykało 
Pomijając całą resztę, z Kają wszystko OK 
tzn. katar masakryczny i oczko łzawiące, więc dodając do tego jeszcze ślinę z buzi, bo dolne dwójki idą, wyglądała przecudnie w podróży
ale zdecydowaliśmy, że jak nie pojawi się gorączka lub kaszel, to i tak jedziemy. Śmiałam się, że norweskie powietrze ją wykuruje i faktycznie po 2 dniach śladu nie było