@AgaB33 ło matko ło 6.30 rano, w laboratoriach o tej porze jeszcze wszystkie igły śpią.
eee...no dobra, co będzie to będzie. Najwyżej reszta integracji będzie miała do myślenia czemu wylewam za kołnierz.
A teraz będzie weselej. Rodzinnie. Rozmawiałam w przedszkolu z czterolatkami o rodzinie. W jednej z części zajęcia każde dziecko miało powiedzieć jak ma na imię jego tata
(wcale nie wszystkie wiedzą...hehe). Niektóre też nie wiedzą co to znaczy: imię. Nakierowałam je trochę, że jak np.kogoś ktoś woła to wtedy mówi imię tej osoby.
I jeden chłopczyk zaczyna ustaloną formułką:
-Mój tata ma na imię…ma na imię…
(myśli, marszczy czoło i w końcu wykrzykuje radośnie) słońce!!!
Później było o rodzeństwie.
-Asia a twoja Amelka to kim dla ciebie jest?
-Nooo… chyba moją córeczką, tak?
-Zuzia, a czy twój Piotruś to może być twoją siostrą?
-Nie, bo to mój blat.
-Zgadza się.
-...ale jak mu laz kazałam to on był.
Swoją drogą strasznie lubię z nimi rozmawiać. Mają tak nieskomplikowane i słodko-logiczne myślenie, że aż zazdroszczę im bycia dziećmi...ale one zazdroszczą nam bycia dorosłymi. I najgorsza hańba jest wtedy jak się nieopatrznie powie, że są do czegoś za małe. Ostro się później muszę tłumaczyć. Dla nich wszystko jest akurat na ich wiek...przynajmniej w ich dziecięcej teorii.
Lecę się pakować. Liście dla @ też biorę